„Statystyczna rodzina” nie istnieje, a model 2 + 2 lepiej przywoływać na lekcjach matematyki niż w odniesieniu do relacji międzyludzkich. Związki, które tworzymy, są dynamiczne i ewoluują wraz ze zmieniającymi się potrzebami i okolicznościami. Dwie mamy, trzej przybrani bracia czy piąta para dziadków to tylko kilka przykładów nowych układów rodzinnych. Żaden z nich nie jest lepszy od innego, każdy jest taki, jaki był potrzebny. Rodziny dzielą się jedynie na szczęśliwe i nieszczęśliwe.

To wszystko rodzina! O dziecku nowej partnerki brata taty poprzedniej żony, Alexandra Maxeiner, il. Anke Kuhl, Wydawnictwo Sam

Nic dziwnego, że kiedy pierwszy nakład wydanej przez Czarną Owieczkę w 2012 roku książki To wszystko rodzina! się wyczerpał, trafiła ona na listę najbardziej poszukiwanych tytułów na aukcjach internetowych. Książka Alexandry Maxeiner zilustrowana przez Ankę Kuhl, specjalistkę od „kontrowersyjnych” tytułów (wystarczy wspomnieć choćby Odpowiedz mi! Dzieci pytają o intymne sprawy), okazała się niezwykle potrzebna w czasach, kiedy rośnie liczba rozwodów, dzieci mają podwójne domy, a związki osób tej samej płci są coraz częściej społecznie i prawnie akceptowane. 

Dlatego to właśnie od wznowienia tego tytułu rozpoczęło swoją działalność Wydawnictwo Sam, które stawia sobie za cel wydawanie mądrych książek w duchu pedagogiki Montessori i rodzicielstwa bliskości: o rodzinie, emocjach i przyrodzie. 

Alexandra Maxeiner opracowała swoisty katalog rodzin, z jakimi mamy współcześnie do czynienia. Ze względu na ukazanie różnorodności konfiguracji rodzinnych książka To wszystko rodzina! ma więc charakter informacyjny lub – jak kto woli – edukacyjny. Zgodnie z regułami gatunku autorka nie wartościuje poszczególnych modeli rodzin, a jedynie je opisuje:

Darek ożenił się po raz drugi. Jego nowa żona ma na imię Kasia. Kasia też ma córkę – Lena mieszka czasami u Darka i Kasi, a czasami u swojego taty, Kamila. Lena jest dla Kuby siostrą przyrodnią. (…) Takie rodziny, jak rodzina Kuby, nazywamy rodzinami „patchworkowymi”. „Patchwork” to angielskie słowo, po polsku znaczy: mieszanina. Jak kapa na łóżko, pozszywana z różnych kawałków. Rodziny patchworkowe składają się z wielu różnych części”.

Książka Alexandry Maxeiner może być również rozpatrywana w kategorii literatury terapeutycznej czy wzmacniającej. Dziecko, które odnajdzie w niej model rodzinny, w który jest uwikłane, otrzyma wyraźny sygnał, że nie jest odosobnionym przypadkiem i że wszystko jest w porządku niezależnie od tego, czy wychowują je biologiczni rodzice lub tylko jedno z nich, rodzice zastępczy albo rodzice tej samej płci. Nie ma jednego słusznego wzorca rodziny, a każda, której członkowie dobrze się w niej czują, ma rację bytu i zasługuje na szacunek. 

Drugie wydanie To wszystko rodzina! nieznacznie różni się od wcześniejszego: uzupełniono je o fragment o rodzinach zastępczych, a tłumaczenie – wedle informacji wydawcy – zostało bardziej zbliżone do oryginału. Czy jest lepsze? Wątpliwości budzi zmiana „dwóch mam lesbijek i dwóch tatusiów gejów” na „dwie lesbijskie mamy i dwóch gejowskich tatusiów” – w moim odczuciu przymiotnikowe określenie nie jest tak neutralne jak to rzeczownikowe. Ponadto w drzewo genealogiczne jednego z bohaterów książki, Kuby (tego z patchworkowej rodziny), wkradły się błędy merytoryczne (rodzeństwo przybrane zostało w dwóch miejscach niepoprawnie nazwane mianem przyrodniego) i nieścisłość między tekstem a ilustracją (kolor strzałki łączącej Kubę z Leną oznacza rodzeństwo przybrane, zaś w tekście mowa jest o przyrodnim). Jeśliby zaś ściśle trzymać się polskiej terminologii genealogicznej, w tych dwóch przypadkach w ogóle nie powinno być mowy o rodzeństwie przybranym, bo ten termin jest zarezerwowany dla dzieci tego samego ojca, ale różnych matek albo dzieci tej samej matki, ale różnych ojców, a nie relacji między pasierbem a dziećmi ojczyma lub macochy z ich poprzednich związków. 

Pomimo tych nieścisłości (mam jednak nadzieję, że w razie kolejnego wydania zostaną poprawione) To wszystko rodzina! bezsprzecznie jest książką ważną i potrzebną, a przy tym humorystycznie zilustrowaną. Książką, która – wbrew krytycznym opiniom samozwańczych obrońców dawnego porządku – pokazuje świat takim, jaki jest, niezależnie od tego, czy się to komuś podoba, czy nie. Nikt nie ma prawda odbierać dziecku, które nie mając wpływu na decyzje dorosłych, ponosi ich konsekwencje, poczucia bezpieczeństwa i akceptacji. Czytajcie To wszystko rodzina! z Waszymi dziećmi, żeby wychować je na otwartych na różnorodność dorosłych.

To właśnie na tej rozkładówce pojawiły się błędy.
Tak wygląda nasza rodzina. A jak wygląda Wasza?

Książkę To wszystko rodzina! kupicie tylko w sklepie internetowym Wydawnictwa Sam. Właściciele zdecydowali, że zamiast opłacać pośredników wolą przeznaczyć te pieniądze na wyższe wynagrodzenia dla twórców książek i na wydawanie kolejnych tytułów. Psst! Już za kilka dni premiera Dziecka w brzuchu mamy. Z tej okazji okazji na cały koszyk jest rabat -20% na kod SAM2.

TYTUŁ: To wszystko rodzina! O dziecku nowej partnerki brata taty poprzedniej żony
AUTOR: Alexandra Maxeiner
ILUSTRACJE: Anke Kuhl
LICZBA STRON: 32 
OPRAWA: twarda
FORMAT: 22,5 × 27 cm
WIEK: 5+
WYDAWNICTWO: Sam
ROK WYDANIA: 2019

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *