Jest gdzieś takie miasteczko, w którym dzieci nadal bawią się na trzepaku, grają w piłkę, liczą owady na łące i napełniają kocie miski, które z lotu ptaka do złudzenia przypominają kolorowe guziki. Jest gdzieś takie miasteczko, w którym szara codzienność nabiera rumieńców za sprawą magii, nudę wyłapuje się do pudełka, a deszczową chmurę trzyma na postronku. W Łopianowym Polu Katarzyna Ryrych wskrzesza czar analogowych zabaw i odmalowuje urzekający, chociaż niepozbawiony rys, obraz dzieciństwa, którego życzylibyśmy sobie dla swoich dzieci.

Podwórko obok Łopianowego Pola jest sceną, na której rozgrywają się codzienne komedie i dramaty najmłodszych mieszkańców skromnego, powojennego osiedla. To właśnie tutaj, a nie w poszczególnych mieszkaniach czy szkole, dzieci nawiązują nowe znajomości i przeżywają przygody, których nie da się racjonalnie wytłumaczyć. W kolejnych rozdziałach poznajemy bohaterów Łopianowego Pola razem z ich troskami, marzeniami i obawami: nowego na osiedlu, Szopena, który staje się obiektem niewybrednych żartów za sprawą swoich muzycznych zainteresowań, chłopca z domu dziecka, Magdę, która dzielnie opiekuje się swoją niewidomą siostrą czy Najgrubszego, który zmaga się nie tylko z nadwagą, lecz także depresją ojca. Galerię dziecięcych bohaterów uzupełniają postacie niezwykłych dorosłych: czarownica Marianna ze swoim nieodłącznym towarzyszem czarnym kotem, tajemniczy doktor weterynarii Ambroży Kula, płanetnik Tymoteusz sprawujący władzę nad burzową chmurą czy  sympatyczna nauczycielka przyrody rozbudzająca w dzieciach świadomość ekologiczną. Dzięki zaangażowaniu dorosłych i odrobinie magii życie dzieci z podwórka przy Łopianowym Polu jest lepsze, ciekawsze i bardziej beztroskie. 

Chociaż Łopianowe Pole pachnie domowym ciastem truskawkowym i ukazuje magię dzieciństwa w pełnym tego słowa znaczeniu, nie kupuję w całości przedstawionego przez Katarzynę Ryrych świata. O ile z przyjemnością odnajduję w Łopianowym Polu mniej lub bardziej oczywiste nawiązania do innych tekstów (od przywołanej wprost Cudownej podróży Selmy Lagerlöf przez scenę wieszania gwiazdy na nocnym niebie zaczerpniętą z Mary Poppins aż do ksywek Brudnego Harry’ego Pottera czy Jacka Sparrowa) czy bez wahania zawieszam niewiarę i biorę za pewnik gadające koty, dziewczynkę zamienioną za karę w żabę czy postać płanetnika, o tyle nie godzę mi się radykalny podział na „dobre” dzieci z podwórka przy Łopianowym Polu i „złe” z osiedla luksusowych apartamentowców. Przypisywanie tym pierwszym samych szlachetnych pobudek, a drugim złośliwości, agresji i nadmiernej troski o dobra materialne jest zbyt dużym uproszczeniem nawet jak na baśniowe standardy. Jedyne dziecko ze Strzeżonego, które jest przedstawiane w korzystniejszym świetle i dostępuje zaszczytu dołączenia do paczki z Łopianowego Pola, to Jack Sparrow. Ale uwaga: chłopiec jest dotknięty przez los poważną chorobą i rozpadem małżeństwa swoich rodziców (dzięki czemu jego markowe ciuchy jakoś mniej kłują w oczy), ale przede wszystkim „nawraca się” przeprowadzką na właściwe osiedle. Dlatego trochę się dziwię, że takie przerysowanie rzeczywistości i powielanie stereotypów nie spowodowało zapalenia się czerwonej lampki w głowach jurorów, którzy nagrodzili Łopianowe Pola tytułem Książki Roku 2017 Polskiej Sekcji IBBY…

TYTUŁ: Łopianowe Pole
TEKST: Katarzyna Ryrych
ILUSTRACJE: Grażyna Rigall
LICZBA STRON: 128
OPRAWA: twarda
FORMAT: 17 × 24 cm
WIEK: 8+
WYDAWNICTWO: Adamada
ROK WYDANIA: 2017

2 thoughts on “Magia podwórka – „Łopianowe pole” Katarzyna Ryrych, il. Grażyna Rigall”

  1. Karolina, właśnie dorwałam “Łopianowe pole”, czytam i podobnie jak Ty jestem w szoku. Nie wiem skąd pomysł na upowszechnianie tak niesprawiedliwego stereotypu. Poważnie zastanawiam się, czy przeczytać ją córce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *