Mimo że w książce Dory Rosłońskiej nie pada ani razu słowo „święta”, zimowy klimat Kto spełnia marzenia w lesie wpisuje się w aurę za oknem. W niedzielę po raz pierwszy temperatura spadła u nas w ciągu dnia poniżej zera, a zamarzający deszcz boleśnie uświadomił, że zima zbliża się nieodwołalnie. Niniejszym rozpoczynam na blogu serię wpisów o tematyce zimowo-świątecznej, żebyście mieli czas przeczytać garść moich refleksji, obejrzeć zdjęcia i zastanowić się, które książki Wasze pociechy znajdą w tym roku pod choinką. Moje córki – z racji uprawianego przeze mnie hobby – cieszą się świąteczną atmosferą już od jakiegoś czasu, ale z pieczeniem pierników i robieniem łańcuchów zaczekamy jednak do grudnia.  Kto spełnia marzenia w lesie

KTO SPEŁNIA MARZENIA W LESIE

Pewnej zimowej nocy leśne zwierzęta wychodzą ze swych jam i nor i gromadzą się na polanie. Mysz, wilczyca, borsuk, zające, jeż, jeleń i lis siedzą zgodnie obok siebie i trwają w pełnym napięcia oczekiwaniu. Przeczucie ich nie zawiodło: na niebie pojawia się świetlisty ogon, a jakiś czas później z ziemi wyrasta niezwykłe drzewo o szaroniebieskim pniu i z gwiazdkami zamiast liści. Drzewo przemawia do zwierząt:

Ludzie często patrzą w niebo i czekają na spadającą gwiazdę, by powiedzieć swoje marzenie. Wierzą, że wtedy się spełni. Moje gwiazdy same wybierają właścicieli. Kto otrzyma ode mnie gwiazdę, zyska siłę i odwagę, aby spełnić swoje marzenie.

Wszystkie zwierzęta, które zimową nocą zaufały swojemu przeczuciu, zostają obdarowane gwiazdkami, które mają im pomóc w realizacji marzeń. Wilczyca chce, by jej głos był mocny: „bym była słyszana na drugiej stronie świata, bym poczuła moc swego głosu”. Borsuk i jego żona marzą o gromadce borsuczątek. Rodzeństwo zajęcy, rywalizujące ze sobą od urodzenia, chce się wreszcie pogodzić. Jeż pragnie żyć po swojemu, na przekór zwyczajom, i nie przejmować się opiniami innych. A mysz, zmęczona prowadzeniem domu i opieką nad dziećmi, chce, by ktoś w końcu docenił jej pracę. Zwierzęce zmartwienia są bardzo bliskie tym ludzkim: trudności z zajściem w ciążę, niezgoda w rodzinie, brak akceptacji ze strony rodziny. Mam wrażenie, że krótkie opowiadania Dory Rosłońskiej to bardziej wzmacniające opowiastki dla dorosłych ubrane w zwierzęcy kostium niż klasyczna literatura dla dzieci. Tematyka poruszana w książce wykracza nie tylko poza zainteresowania, ale wręcz i możliwości poznawcze kilkuletnich dzieci, a słownictwo, którym posługuje się autorka, przywodzi na myśl pseudopsychologiczne artykuły poradnikowe.
W jednym z rozdziałów zamiast zapaść w zimowy sen jak wszystkie przyzwoite jeże, Gustaw – na przekór matce, która nie ma już siły słuchać złośliwych komentarzy pod adresem swojego dziecka – wędruje po zimowym lesie i spisuje swoje wrażenia. „Zapiski chował do szuflady, bo obawiał się, że opublikowanie ich w lesie wywołałoby jeszcze większą falę śmiechów i plotek”. W końcu decyduje się wydać książkę, organizuje pierwsze w lesie spotkanie literackie, staje się leśną osobistością, a sowy zapraszają go na swoje intelektualne spotkania. Z kolei w innym lis chce przejść na dietę bezmięsną, żeby nie musieć zabijać innych zwierząt, ale w związku z tym, że nie zna się na wegetarianizmie, pobiera lekcje o warzywach u zajęcy i korepetycje ze znajomości ziaren u myszy. W końcu dzięki pomocy leśnych przyjaciół udaje mu się zmienić nawyki żywieniowe i jego dieta staje się bardziej „humanitarna”, jak pisze autorka. Nie przekonują mnie te historie, a jako opowiadania dla dzieci – jeszcze mniej. Opowiadania o marzeniach są tak krótkie, a rozwiązania następują tak szybko, że brakuje czasu na chwilę refleksji. Z jednej strony dzieje się to jakby za sprawą magii (np. w przypadku myszy Konstancji „czas magicznie rozciągnął się jak pajęczyna na wietrze”, dzięki czemu mysz zdołała upchnąć w swoim rozkładzie dnia nie tylko codzienne obowiązki, ale i zajęcia z medytacji, i kurs latania u jastrzębi, co wcześniej było niemożliwe ze względu na… brak czasu właśnie), a z drugiej w ostatnim rozdziale niezwykłe drzewo dobitnie wyjaśnia, że to nie gwiazdki, ale same zwierzęta spełniły swoje marzenia, znajdując w sobie odwagę. Zalatuje to trochę mądrościami w stylu Paulo Coelho. Najmocniejszą stroną książki Kto spełnia marzenia w lesie są bajkowe ilustracje Anny Kucharskiej. Jednak i tu poszło coś nie tak, bo nie dość, że grafiki są niewielkie, to jeszcze nie zostały w żaden sposób wkomponowane w tekst, tylko wklejone jak zdjęcia książki do recenzji na blogu. Szkoda.

TYTUŁ: Kto spełnia marzenia w lesie
AUTOR: Dora Rosłońska
ILUSTRACJE: Anna Kucharska
LICZBA STRON: 58
OPRAWA: miękka ze skrzydełkami
FORMAT: 13 × 21 cm
WIEK: 5+
WYDAWNICTWO: New Space
ROK WYDANIA: 2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *