Jeszcze dwa miesiące temu dziesięcioletni Edi ciągnął przeładowane turystami wozy nad Morskie Oko. Dziś hasa swobodnie na podwarszawskim padoku i uczy się jazdy pod siodłem. Swoje nowe, lepsze życie zawdzięcza Natalii, która z końmi związana jest od wielu lat. Całą terminologię jeździecką, która dla mnie jeszcze parę dni temu była czarną magią, ona ma w małym palcu! Podczas kiełznania Ediego wyjaśniała, co to jest ogłowie, gdzie znajduje się wędzidło, do czego służy nachrapnik, pod co wsuwa się czaprak, jak zapina się popręg i co to są puśliska. Kiedy Edi był już gotowy, poprowadziła go za uwiąż na plac, a następnie jeździła na nim w stępie i kłusie, delikatnie anglezując.


INSPIRACJA Z KSIĄŻEK

Wybrałyśmy się z córką do ujeżdżalni, żeby na własne oczy zobaczyć to, o czym wcześniej przeczytałyśmy w najnowszych książkach ze stajni, tfu, z katalogu Mamanii: Marta galopujeCzwartki z Sigge. Zuzia nie przepuściła okazji i po raz pierwszy w życiu wsiadła na dużego konia. I wcale się nie bała! No, może troszkę, troszeczkę, ale tylko na początku, kiedy Edi kołysał się na boki i zadzierał głowę do góry. Po paru minutach jazdy obydwoje całkiem się odprężyli i gdyby nie przybierający na sile atak komarów i powoli zapadający zmierzch, krążyliby po wybiegu bez końca. 


Moja córka nie zdradzała wcześniej wielkiego zainteresowania końmi. To znaczy – owszem, chętnie bawi się figurkami kucyków, ale przygody, które im wymyśla, mają niewiele wspólnego z zajęciami w szkółce jeździeckiej. W jej zabawach koniki żyją własnym życiem, często dramatycznym, zawiązują przyjaźnie i sojusze, wspólnie bronią źrebaki przed złymi jednorożcami, które chcą je porwać i zmusić do zbierania pereł pod wodospadem (kto czytał Tyczkę w Krainie Szczęścia Martina Widmarka, ten wie, o co chodzi). Nigdy dotąd nie widziałam jednak, żeby ustawiała konie w boksach czy karmiła je sianem, nie mówiąc już o tym, żeby organizowała im zawody jeździeckie. Dopiero lektura książek o małych amazonkach, Marcie i Elinie, otworzyła jej oczy na zupełnie nieznany wcześniej świat. 

MARTA GALOPUJE, Erika Eklund Wilson

Marta najbardziej na świecie lubi konie. W ogrodzie ma drewnianego konia do zabawy, ale marzy o prawdziwym. W każdy wtorek chodzi na zajęcia w szkółce jeździeckiej u rozkrzyczanej pani Kattis. Jej ulubiona klacz ma na imię Julia, jest niewielka i łagodna i Marta mogłaby na niej jeździć bez końca. Pewnego dnia podczas treningu przypada jej jednak w udziale inny koń. I to właśnie wtedy, kiedy mają się uczyć galopu! Dziewczynce nie udaje się utrzymać równowagi na wierzgającym Popcornie i wypada z siodła. Porażka przepełnia ją strachem, ale instruktorka zmusza Martę do kolejnej jazdy: „[m]ówi, że jak nie spróbuję, nigdy się już nie odważę jeździć!”. Czy dziewczynce uda się pokonać własne słabości? Czy znajdzie w sobie odwagę, żeby podążać za marzeniami? Czy udowodni instruktorce i innym dziewczynkom, że zasługuje na brawa? Koniecznie sprawdźcie sami!

Z PAMIĘTNIKA MŁODEJ AMAZONKI

Niewielka objętościowo opowieść o małej amazonce skrywa w sobie wielki ładunek emocjonalny. Kilkuletnia Marta bardzo chce się nauczyć jeździć konno, ale każde, nawet najdrobniejsze niepowodzenie osłabia jej wiarę we własne możliwości. Dziewczynka czuje na sobie presję, ma świadomość, że nie potrafi sprostać wymaganiom i jest rozżalona, bo inaczej sobie wyobrażała swoją przygodę w siodle. Relacje z cotygodniowych lekcji w szkółce jeździeckiej Kattis skupiają się głównie na opisie uczuć i emocji dziewczynki. Marta żali się, że wszystkie koleżanki są od niej odważniejsze, żałuje, że nie potrafi podnieść głosu na konia, żeby wymóc na nim odpowiednie zachowanie, ma nawet pretensje do książkowych bohaterów, że zamiast dodawać jej otuchy, tylko ją przygnębiają swoimi sukcesami i odwagą. Erika Eklund Wilson rewelacyjnie wyczuła koktajl emocjonalny Marty i z sukcesem przełożyła go na prosty, konkretny i obrazowy język dziecka. Jestem przekonana, że właśnie tak mogłyby wyglądać zapiski w pamiętniku początkującej amazonki!  

 

KSIĄŻKA TEMATYCZNA DLA PRZEDSZKOLAKÓW I MŁODSZYCH UCZNIÓW

Marta galopuje to drugi (po Marta jeździ konno) tom z serii przygód małej amazonki, jakie ukazały się nakładem wydawnictwa Mamania. Erika Eklund Wilson napisała do tej pory czternaście książek poświęconych Marcie i koniom, dlatego już zacieram ręce na kolejne przygody dzielnej blondynki po polsku.

Jestem przekonana, że książka zainteresuje zarówno czterolatka, jak i ucznia pierwszych klas szkoły podstawowej: młodsi czytelnicy skupią się przede wszystkim na zabawnej historii z konikami w roli głównej, a ci starsi będą kibicować Marcie w jej zmaganiach z własnymi lękami. Do świata jeździectwa wprowadza czytelnika kilkuletnia dziewczynka, dlatego terminologia fachowa jest ograniczona do minimum, co wypada naprawdę wiarygodnie. W całej książce doliczyłam się dosłownie trzech trudniejszych słówek, których znaczenie jest i tak na bieżąco wyjaśniane (oraz zilustrowane):

Kilka razy samodzielnie siodłałam Julię i zakładałam jej ogłowie. Ogłowie to nazwa tego, co Julia ma na łbie. Ma dużo pasków, które trzeba ponaciągać. Julia zawsze zaciska zęby, kiedy próbuję jej włożyć wędzidło do pyska.

Dzisiaj boję się bardziej, bo będziemy galopować! Wtedy koń biegnie bardzo szybko.   

Marta galopuje to bardzo kolorowa książka. Ilustracje w żywych, czystych kolorach, z wyraźnymi konturami, są zabawne i bardzo czytelne. Na kartach przedtytułowych i na końcu książki pokazano podpisane imionami wizerunki koni, które pojawiają się w serii. Dodatkową atrakcję stanowią niektóre wypowiedzi bohaterów umieszczone w komiksowych dymkach. Na każdej stronie jest zaledwie kilka zdań, a krój i stopień pisma są bardzo przyjazne dla oka początkującego czytelnika. Książka ma twardą okładkę. Właśnie tak powinno się wydawać dla najmłodszych! Moja sześcioletnia córka sama wyciągnęła tę książkę ze stosika i przeczytała samodzielnie w pół godziny. Chwilę później przeczytała ją ponownie – tym razem mnie. I obydwie dobrze się bawiłyśmy!

 

CZWARTKI Z SIGGE, LIN HALLBERG

W szkółce jeździeckiej PSIKUS zbliża się koniec semestru. Elina i jej trzy przyjaciółki od miesięcy w każdy czwartek trenują pod czujnym okiem instruktorki Ingeli. Elina ma swojego czterokopytnego ulubieńca o imieniu Sigge i chciałaby jeździć tylko na nim – niestety nie ona jedna. Atmosfera w klubie robi się napięta, a tłumaczenie instruktorki, że dobry jeździec powinien umieć jeździć na każdym koniu – mimo że rozsądne – nie trafia Elinie do przekonania. Zbliża się koniec semestru. Tuż przed bożonarodzeniową przerwą młode amazonki mają zaprezentować, czego nauczyły się przez ostatnie miesiące. Czy sobie poradzą? Jak będą wspominać obchody Dnia Świętej Łucji? Czy wreszcie skończą się niesnaski pomiędzy młodszymi i starszymi dziewczętami? Jeśli podobają się Wam historie mocno osadzone w konkretnej rzeczywistości albo lubicie czytać o prawdziwej pasji, seria o Sigge Was nie zawiedzie!  

Z KAMERĄ WŚRÓD AMAZONEK

Nad książką Czwartki z Sigge unosi się atmosfera rywalizacji rodem z sali prób baletowych. W stuprocentowo żeńskim środowisku zdarzają się konflikty i nieporozumienia, w relacje między dziewczynkami wkrada się zazdrość i  złość. Dziewczynki przez kolejne tygodnie i miesiące ścierają się ze sobą, a napięcie między nimi rośnie aż do finałowego pokazu przed publicznością zgromadzoną w ujeżdżalni. Kiedy opadają emocje po występie, dochodzi do symbolicznego pojednania w stajni między Eliną i jej starszą koleżanką. Czyżby to była zapowiedź zmiany relacji między dziewczynkami na lepsze?

Nauka jeździectwa staje się nauką życia w społeczeństwie, wymusza umiejętność dostosowania się, wypracowania kompromisów czy zaufania osobom o większym doświadczeniu. Brzmi poważnie? Cóż, młodszy czytelnik, do którego jest kierowana ta książka, prawdopodobnie nie pokusi się o tak daleko idącą interpretację. W Czwartkach z Sigge skupi się przede wszystkim na zgrabnie napisanej opowieści o funkcjonowaniu szkółki jeździeckiej, codzienności w stajni i pozna dziewczynki pełne pasji. A co między wierszami wyczyta dorosły odbiorca, to już zupełnie inna sprawa. 

KSIĄŻKA TEMATYCZNA DLA UCZNIÓW PIERWSZYCH KLAS PODSTAWÓWKI

Czwartki z Sigge to drugi tom (po Wszyscy kochają Sigge) liczącej kilkanaście tytułów serii o kucyku szetlandzkim Sigge. Jego autorka, Lin Hallberg, jest czołową „końską” pisarką w Szwecji. Swojego pierwszego konia dostała, kiedy skończyła 12 lat, i od tamtej pory jest z nimi związana. Mieszka w małym gospodarstwie, gdzie hoduje kuce szetlandzkie. Zanim zaczęła pisać, była instruktorką jazdy konnej. To pewnie dlatego jej książki są pełne fachowej terminologii, która może przysporzyć trochę kłopotów laikom. Przyznaję, że sama wielokrotnie zaglądałam do słownika, żeby sprawdzić, co to jest puślisko, czaprak czy maneż, bo – w przeciwieństwie do książki Marta galopuje –tutaj nie wszystko da się zrozumieć z kontekstu. Nie traktowałabym jednak tego w kategoriach utrudnienia w odbiorze, moim zdaniem specjalistyczne słownictwo nadaje książce szczególnego kolorytu. (Jeszcze więcej branżowej terminologii znajdziecie w SuperQUIZIE Kapitana Nauki „Konie”, o którym pisała ostatnio Marta).

Seria o Sigge sprawdzi się w przypadku uczniów pierwszych szkół podstawówki. Tekstu jest dużo, wiele słów wymaga objaśnienia, w dodatku mamy do czynienia z niebywałym „natężeniem onomastycznym”: oprócz imienia głównej bohaterki, Eliny, musimy zapamiętać imiona jej trzech najbliższych koleżanek, czterech starszych dziewczynek, pięciu koni i instruktorki. Trzeba zachować czujność, żeby się nie pogubić, kto jest kim. Na szczęście na kartach przedtytułowych umieszczono ściągawkę z wizerunkami dziewczynek i ich ulubionych koni oraz imionami. Intryga książki nie jest zbyt skomplikowana, ale wszechwiedzący narrator dużo miejsca i uwagi poświęca opisom uczuć Eliny. Tym niemniej można spróbować przeczytać Czwartki z Sigge już z sześciolatkiem. Jeden z rozdziałów (o tekturowej stajni i sianie z kolorowego papieru) na pewno przypadnie milusińskim do gustu i zainspiruje do wspaniałej zabawy. Skąd to wiem? Mam w domu sześciolatkę.

TYTUŁ: „Marta galopuje”
TEKST: Erika Eklund Wilson 
ILUSTRACJE: Erika Eklund Wilson
LICZBA STRON: 64
OPRAWA: twarda
FORMAT: 14,5 × 21 cm
WIEK: 4+
WYDAWNICTWO: Mamania
ROK WYDANIA: 2017

TYTUŁ: „Czwartki z Sigge”
TEKST: Linn Hallberg
ILUSTRACJE: Margareta Nordqvist
LICZBA STRON: 128
OPRAWA: twarda
FORMAT: 14,5 × 20,5 cm
WIEK: 6+
WYDAWNICTWO: Mamania
ROK WYDANIA: 2017

One thought on “Książki z siodła – „Marta galopuje” Erika Eklund Wilson, „Czwartki z Sigge” Linn Hallberg”

  1. Dziękuję za podpowiedź o książce Marta galopuje. Moja 5-latka będzie zachwycona, gdy zaczniemy to czytać. Natomiast serię o Sigge czytamy od roku i córka jest zafascynowana. Również tym, że Sigge istnieje naprawdę i może marzyć o tym, jak na nim jeździ 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *