Są tajemnicze i powściągliwe, przez co niełatwo nawiązać z nimi bliską relację. Zdają się nie słuchać poleceń, ba, czasem nawet ostentacyjnie je ignorują. Indywidualiści, którzy zawsze chadzają własnymi drogami. A przy tym farciarze jakich mało – nie dość, że zwykle spadają na cztery łapy, to jeszcze mówi się o nich, że mają siedem żyć. Nie dziwi zatem fakt, że twórcy literatury dziecięcej często wybierają koty na bohaterów swojej twórczości. Można o nich pisać i ilustrować je na tysiąc różnych sposobów (nawet wtedy, gdy ilustratorem jest jedna i ta sama osoba).

KOTEK, KTÓRY MERDAŁ OGONEM

W małym miasteczku po sąsiedzku mieszkają Psot i Kleks. Wydawać by się mogło, że niewielki dystans pomiędzy ich domami przełoży się na bliską przyjaźń – nic bardziej mylnego, bo Psot jest kotem a Kleks psem, a te dwa gatunki jak wiadomo od zawsze drą ze sobą koty. Od samego rana Kleks goni za Psotem po okolicy. Jego pościg przerywa klakson szkolnego autobusu, który odwozi psiaka do szkoły. Psot też chciałby uczyć się w tej samej szkole. Kiedyś nawet rozmawiał na ten temat z dyrektorką placówki, panią Kosteczko, ale ta uznała pomysł za absurdalny.

— Kot w tej zacnej szkole?!
Na to nie pozwolę!
Psy i koty-szubrawce nie siedzą w jednej ławce.
Moja szkoła jest tylko dla psów,
bo koty nie liczą nawet do dwóch.

Determinacja Psota jest silniejsza niż niechęć pani Kosteczko do mruczących czworonogów, stąd pomysł na to, by… stać się psem. Psot trenuje przed lustrem merdanie ogonem (obligatoryjną umiejętność każdej psiny), turla się w kałużach, by pachnieć jak inne psy, nawet wysuwa zaśliniony język, tak by niczym nie wyróżniać się spośród kolegów Kleksa. Jeszcze tylko pasujące do psa imię i można wyruszać na podbój psiej szkoły. Kamuflaż okazuje się perfekcyjny, bo nikt, nawet prześladujący Psota sąsiad, nie rozpoznał w nim psa. Z czasem podwórkowa wrogość przemienia się w szkolną przyjaźń, ale czy taka relacja przetrwa próbę czasu?

HISTORIA ZA MASKĄ

Patrząc na radosną okładkę, można sobie wyobrazić, że Kotek, który merdał ogonem to historia pogodna i pełna humoru. I to się akurat zgadza, jednak jest to opowieść słodko-gorzka, ilustrująca na przykładzie zwierząt ludzkie uprzedzenia, nietolerancję, a nawet podżeganie do nienawiści (o uprzedzeniach w książkach dla dzieci przeczytacie także TUTAJ). Opowieść, którą pewnego dnia dziecko może streścić nam, rodzicom, po powrocie z przedszkola, podwórka lub ze szkoły, bo mechanizmy działające u dorosłych podpatrywane są przez dzieci i kopiowane błyskawicznie. Zmianie ulegną postaci, bo to nie pies będzie gonił kota, a, dajmy na to, Bolek Lolka. Ten sam Bolek będzie też rzucał w Lolka wyzwiskami, wyśmiewał go i groził pewnie nieco mniej poetycko niż robi to książkowy Kleks:

— Tymczasem bury sierściuchu! (…)
Po lekcjach dam ci po uchu. Czekaj tu na mnie!

Wspólna lektura Kotka, który merdał ogonem nie tylko oswaja młodych czytelników z trudnymi i często bolesnymi zjawiskami społecznymi, ale i uświadamia, że nie należy przechodzić obok nich obojętnie – Psot-Pazurek jest tego doskonałym przykładem.

 

BŁYSKOTLIWE ILUSTRACJE

Choć autorem tekstu do Kotka, który merdał ogonem jest Gérard Moncomble, to pomysłodawcą historii jest Paweł Pawlak, wrocławski artysta, którego talent nie ma granic (dosłownie i w przenośni). Eksperymentowanie i mieszanie technik zaowocowało przestrzennymi kolażami wykonanymi z kartonów, tekturek, bibuły, kartek papieru, stron gazet,  papierowego sznurka, kalki, sreberek i wielu innych drobnych materiałów oprawionych dodatkowo pastelami, akwarelami, akrylami i kredkami. W efekcie otrzymaliśmy trójwymiarową, kompletną historię, która równie dobrze mogłaby funkcjonować bez tekstu. Paweł Pawlak po mistrzowsku oddał bowiem mimikę i gesty bohaterów (merdające ogony, kocie łapki zasłaniające oczy) oraz nadał każdemu z nich indywidualny charakter. Zadbał także o najdrobniejsze szczegóły scenografii jak posrebrzane klamki w szkolnym autobusie, lewarki w wozie strażackim (zrobione przy pomocy długich pinezek), psia mapa świata czy popiersie psa (Cezara?) dumnie stojące na biurku w sali do historii.

Warstwę ilustratorską dodatkowo uatrakcyjniają rozmaite (raz bliższe, raz dalsze) kadry, zastosowanie dymku do zobrazowania opowieści o słynnym „psastronaucie” oraz à la komiksowe wyrywane okienka. I jeszcze ta wyklejka! Zresztą, zobaczcie sami:

PRZEPRASZAM, CZY JESTEŚ CZAROWNICĄ?

Herbert jest czarnym kotem. Mieszka na ulicy, gdzie towarzyszy mu głównie samotność. Kiedy pogoda nie sprzyja podwórkowym harcom, Herbert udaje się do biblioteki, gdzie zawsze wynajduje ciekawą lekturę. Encyklopedia czarownic brzmi arcyciekawie, dlatego Herbert czyta ją od deski do deski. Jego uwagę przykuwa szczegółowy opis ubioru, atrybutów i zainteresowań czarownic. Najważniejsza informacja kryje się na samym końcu:

Czarownice hodują najrozmaitsze zwierzęta:
kruki, jaszczurki, sowy i nietoperze;
ale najbardziej lubią czarne koty.

Herbertowi nie pozostaje zatem nic innego jak znaleźć sobie czarownicę. Dlatego czym prędzej opuszcza bibliotekę i szuka.

— Przepraszam, czy jesteś czarownicą?

To pytanie Herbert zadaje napotkanym ludziom, którzy choć w niewielkim stopniu przypominają wzorową czarownicę z encyklopedii: dziewczynkę w pasiastych skarpetkach, dozorcę, który zamiata ulicę, i kobietę, która pochylona nad kotłem pichci najprawdopodobniej obiad dla całej rodziny. I nie byłoby w tych spotkaniach nic dziwnego, gdyby nie zupełnie różne reakcje na mruczącego bohatera: starsza pani, urażona słowem „czarownica”, wpada w złość, pan dozorca zaśmiewa się szczerze, a dziewczynka? Cóż… reaguje tak jak z pewnością większość społeczeństwa – ulega sile stereotypów

— Aaaa! Czarny kot! — wrzasnęła . —
Przyniesie mi pecha! — i uciekła,
jakby zobaczyła ducha.

KOT JAK MALOWANIE

Napisana przez Emily Horn historia Herberta ujmuje już na samym wstępie. Ale czy dzieje się tak wyłącznie za sprawą tekstu? Trudno ocenić. Pewne jest jednak to, że wizerunek kota zmalowanego przez Pawła Pawlaka to pierwsza rzecz, o której się myśli już po odłożeniu książki na półkę. I chce się do tego kota wracać raz po raz! Magnetyzuje zresztą nie tylko Herbert, ale i pozostali bohaterowie oraz sceneria (umiejscowienie akcji w bibliotece jest strzałem w dziesiątkę!).

Ilustracje są ciepłe, subtelne i bezpretensjonalne, co w połączeniu z opowieścią daje idealną lekturę dla wybrednych kilkuletnich odbiorców. Dowodem na jakość publikacji jest fakt, że Przepraszam, czy jesteś czarownicą? przetłumaczono dotąd na 15 języków, w tym tak egzotyczne jak japoński, koreański i tajski (książka została nawet nagrodzona przez samego Ministra Edukacji Tajlandii!). Co ciekawe polska wersja językowa wydana została z inną okładką. Która bardziej przypadła Wam do gustu?

SZCZĘŚLIWE ZAKOŃCZENIE

Historia Herberta pokazuje, jak trudno zaskarbić sobie sympatię drugiej osoby, mimo przyjaznego nastawienia i usilnych starań. Wszak jedyne, czego pragnie sympatyczny czarny kot, to znalezienie bratniej duszy, która otoczy go codziennym ciepłem, a mimo to raz po raz spotyka się on z odtrąceniem. Szczęśliwe zakończenie podobnie jak w Kotku, który merdał ogonem daje młodemu czytelnikowi dowód na to, że nie należy pochopnie rezygnować ze swoich marzeń, tylko dążyć do nich mimo chwilowych niepowodzeń. Bo, jak śpiewa Majka Jeżowska w jednym ze swoich przebojów:

Marzenia się spełniają
Tylko stale, stale myśl o nich myśl
Wszystko, co tylko chcesz
Może się zdarzyć dziś!

TYTUŁ: „Kotek, który merdał ogonem”
TEKST: Gérard Moncomble
TŁUMACZENIE: Ewa Kozyra-Pawlak i Paweł Pawlak
ILUSTRACJE: Paweł Pawlak
LICZBA STRON: 32
OPRAWA: twarda
FORMAT: 21,5 × 29 cm
WIEK: 3+
WYDAWNICTWO: Muchomor
ROK WYDANIA: 2008

TYTUŁ: „Przepraszam, czy jesteś czarownicą?”
TEKST: Emily Horn
TŁUMACZENIE: Marta Umińska
ILUSTRACJE: Paweł Pawlak
LICZBA STRON: 32
OPRAWA: twarda
FORMAT: 21,5 × 29 cm
WIEK: 3+
WYDAWNICTWO: Muchomor
ROK WYDANIA: 2003

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *