Jednym z kamieni milowych w rozwoju moich córek był moment, kiedy krótkie, często rymowane utwory zaczęły stopniowo ustępować miejsca bardziej rozbudowanym historiom, które zajmowały nas przez kilka kolejnych dni. Dobrze pamiętam, że pierwszą dłuższą książką, którą przeczytałam trzyletniej wówczas Zuzi, był Julek i Julka wydawnictwa Hokus-Pokus w miękkiej pomarańczowej okładce. Charakterystyczne czarne sylwetki dzieci stały się dla mnie synonimem przejścia na wyższy poziom czytelnictwa i towarzyszyły nam przez długie miesiące. Dziś z przyjemnością sięgam po nowe wydanie przygód najsłynniejszych holenderskich pięciolatków i nie mogę wyjść z podziwu, że napisane przez Annie M.G. Schmidt ponad pół wieku temu opowiadania zupełnie się nie zestarzały.

Jaś i Janeczka mają po pięć lat i mieszkają obok siebie. Dziewczynka dopiero co się wprowadziła do domu z ogrodem, ale szybko nawiązuje znajomość z rówieśnikiem i staje się jego nieodłączną towarzyszką. Dzieci spędzają ze sobą całe dnie: w zależności od pogody bawią się w domu jednego lub drugiego albo na dworze, wymyślają najróżniejsze zabawy, korzystając z domowych sprzętów i nielicznych zabawek, i są ze sobą tak zżyte jak najzgodniejsze rodzeństwo. Nie znaczy to oczywiście, że się ze sobą nie kłócą, bo powody do mniejszych lub większych zatargów zawsze się znajdują, ale ich złość nigdy nie trwa dłużej niż letnia burza i za chwilę wszystko wraca do normy. Mimo że Jasiowi i Janeczce nigdy nie przytrafia się nic niezwykłego, a ich codzienne przeżycia trudno nawet określić mianem przygód, wielu rodziców życzyłoby sobie dla własnych dzieci właśnie takiego beztroskiego i radosnego dzieciństwa. Nie mówiąc już o samych dzieciach!

W swoich króciutkich opowiadaniach, które składają się na tom Jaś i Janeczka,
Annie M.G. Schmidt odmalowuje scenki z życia kilkulatków, które są bliskie większości przedszkolaków ze względu na ich uniwersalność. Jaś i Janeczka leczą chore zabawki, udają pilotów, bawią się w dom, wspólnie składają wizyty swoim krewnym, jednego dnia malują sobie paznokcie czerwonym lakierem, innego wspólnie dojadają kanapki Jasia, a jeszcze innym razem przygarniają psa („A mamy mówią: – Ach te dzieci! Wysyłasz je po igły, a wracają do domu z psem”). Proste słownictwo, krótkie zdania i linearna narracja zamknięta w dwóch–trzech stronach sprawiają, że historyjki są zrozumiałe już dla trzylatków, ale ze względu na humor i ciepło z nich bijące pozostają atrakcyjne nawet dla starszych dzieci. Zbiór opowiadań o Jasiu i Janeczce świetnie się sprawdza jako pierwsza samodzielna lektura – nie tylko ze względu na długość rozdziałów i obecność ilustracji, lecz także przyjazny dla niewprawnego jeszcze czytelnika duży stopień pisma i odpowiednia ilość światła na stronach. Charakterystyczne czarno-białe ilustracje przedstawiające Jasia i Janeczkę z profilu z zadziornie odstającymi kosmykami włosów dodatkowo podkreślają prostotę i urok opisanego przez Annie M.G. Schmidt świata i trudno sobie wyobrazić inną oprawę graficzną książki. Co ciekawe, ich szczególny wygląd został wymuszony z powodów technicznych – słabej jakości druk w gazecie, gdzie Annie M.G. Schmidt pierwotnie publikowała swoje opowiadania, wymógł na ilustratorce, Fiep Westendorp, oszczędny, a jednocześnie bardzo wyrazisty styl.  

        

Nowe tłumaczenie książki wywołało dyskusję wśród czytelników. Najbardziej spektakularna zmiana, czyli przemianowanie dotychczasowych Julki i Julka na Jasia i Janeczkę, budzi wiele zastrzeżeń, bo na przestrzeni ponad dziesięciu lat, od kiedy funkcjonuje przekład Łukasza Żebrowskiego, który wymyślił Julka i Julkę, ta para zdążyła już zagrzać miejsce w czytelniczej świadomości zbiorowej Polaków. Dwie Siostry zmieniły tytuł książki, ponieważ właścicielem praw do pierwotnego tłumaczenia jest wydawnictwo Hokus-Pokus. W nowym tłumaczeniu Mai Porczyńskiej-Szarapy, zgodnie z życzeniem właścicieli praw do tekstu, imiona bohaterów są bardziej zbliżone do oryginalnych, czyli Jip i Janneke. Pod względem rytmicznym wyszło idealnie, a dodatkowo – przynajmniej w moim odczuciu – Jaś i Janeczka mają pewien starodawny czar, który tak dobrze pasuje do świata sprzed ponad pół wieku. Zmianie uległo również kilka innych nazw własnych jak choćby imię lalki Janeczki – z Lalanny na Lalę, zamiast Misia jest Misio, a przygarnięty pies z Patyka stał się Badylkiem. Poza tym różnice w tłumaczeniu są raczej niewielkie. Wyjściowy tekst jest na tyle prosty, że trudno stworzyć zupełnie alternatywny przekład. Niektóre zdania brzmią w obydwu wersjach identycznie, nie jest to jednak zarzut w stosunku do Mai Porczyńskiej-Szarapy, bo kiedy „Julek chodził po ogrodzie i bardzo się nudził”, to Jaś tak samo po prostu „chodził po ogrodzie i bardzo się nudził”. Zastępowanie pierwszych przychodzących na myśl słów synonimami tylko po to, żeby nie powielić tekstu Łukasza Żebrowskiego, byłoby dużym błędem i cieszę się, że tłumaczka nie poszła tym tropem. Niektóre fragmenty (przykładami będą tytuły opowiadań) w wykonaniu Mai Porczyńskiej-Szarapy wypadły lepiej, np. „Janeczka jest trochę przeziębiona” versus „Julka ma trochę grypy” (słowa wypowiedziane przez mamę chłopca brzmią nieco infantylnie), z kolei „Pies jak ryż z rodzynkami” Łukasza Żebrowskiego bije na głowę zwyczajnego „Psa w łatki”. W tym pojedynku nie ma zwycięzcy. Natomiast eleganckie wydanie w twardej oprawie, na białym papierze i w nieco większym formacie, jakie zafundowało dwójce rozrabiaków wydawnictwo Dwie Siostry, zdecydowanie wychodzi na prowadzenie. 

  

Annie M.G. Schmidt (1911–1995), nazywana królową niderlandzkiej literatury dla dzieci, w 1988 roku została wyróżniona Nagrodą Hansa Christiana Andersena – najważniejszą nagrodą w dziedzinie literatury dla dzieci. Oprócz serii książek o Jasiu i Janeczce jest również znana z Polsce jako autorka Pluka z wieżyczki z ilustracjami Fiep Westendorp (wyd. Hokus-Pokus, 2008) oraz powieści dla nieco starszych czytelników pt. Minu (wyd. Hokus-Pokus 2006), która w 2017 roku ukazała się w kolekcji CPCD (pisałyśmy o niej TUTAJ).

TYTUŁ: Jaś i Janeczka. Tom 1. 
TEKST: Annie M.G. Schmidt
TŁUMACZENIE: Maja Porczyńska-Szarapa
ILUSTRACJE: Fiep Westendorp
LICZBA STRON: 184
OPRAWA: twarda
FORMAT: 15,5 × 19 cm
WIEK: 3+
WYDAWNICTWO: Dwie Siostry
ROK WYDANIA: 2018

3 thoughts on “Książka z pięciolatkami – „Jaś i Janeczka. Tom 1”, Annie M.G. Schmidt”

  1. Hokus-Pokus też wydało swego czasu wszystkie tomy w twardej oprawie 🙂 Potem zaczęliśmy z powodzeniem wydawać tańszą wersję, która przyjęła się znakomicie. “Pies jak ryż z rodzynkami” jest nie do pobicia ;).

    1. Pani Marto, nie miałam pojęcia, że Hokus-Pokus wydało „Julka i Julkę” w twardej oprawie. Załapałam się tylko na miękką 🙂 A to, że książki były wielkim sukcesem, to wiadomo! Wyczerpane nakłady, używane książki na aukcjach internetowych w wysokich cenach, nic dziwnego, że postanowiono je wydać ponownie. Jestem ciekawa, czy podobny los spotka „Pluka z wieżyczki” – wiele razy natknęłam się na dyskusje w internecie, że szkoda, że już nie do zdobycia. Dla wielu to była jedna z najważniejszych książek.

  2. Prawa już nie należą do mnie, pewnie spotka taki los jak nasze Julki 🙂 Moce przerobowe w 2S są, więc się czytelnicy z pewnością doczekają. Wprowadziliśmy Annie Schmidt na rynek z dużym powodzeniem, co widać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *