Czy i Wam zdarza się schować jakąś rzecz w takim miejscu, że później za żadne skarby nie możecie jej odnaleźć? Moja mama jest w tym mistrzynią. Z dzieciństwa pamiętam historię czekoladek, które mama ukryła przed trojgiem łasuchów (mną, bratem i tatą) i znalazła je nadgryzione zębem czasu i… mrówczymi żuwaczkami. Innym razem mama schowała plik pieniędzy i co się musiała nakombinować, żeby je po miesiącach odnaleźć! Jeśli zapędy do wymyślania kryjówek, a następnie chaotycznego szukania są dziedziczne, to ja z pewnością wyssałam je z mlekiem matki. Nie chowam co prawda słodyczy, ale inne bibeloty i owszem. A że czasem ten bibelot okazuje się śrubką do Nintendo albo kluczykiem, bez którego nieużywany od miesięcy rower stoi w garażu przez kolejne pół roku, to już naprawdę nie moja wina.


Mając na uwadze powyższe, z wielkim entuzjazmem powiększam domową biblioteczkę o kolejne książki obrazkowe, które zapraszają do wielogodzinnych poszukiwań. Seria Naszej Księgarni „Rok w…”, „MamOko” Aleksandry i Daniela Mizielińskich, „Ulica Czereśniowa” to zaledwie kilka podpowiedzi książek–wyszukiwanek, dzięki którym dziecko pod czujnym okiem (a często i przy aktywnym udziale) rodziców ćwiczy spostrzegawczość, poznaje nowe słowa oraz uczy się budowania i opowiadania historii (podobnie jak w nowych przygodach muchy Fefe, o których pisałyśmy TUTAJ). Najnowszym tytułem treningowym jest Dinozaur na tropie.

DINOZAUR NA TROPIE IGŁY W STOGU SIANA

Tytułowy bohater ma dość nietypowy jak na dinozaura fach – jest rozchwytywanym detektywem. Żeby było zabawniej, na miejsce poszukiwań udaje się swoim czerwonym średniopłatem, który (w zależności od okoliczności) przybiera również formy statku kosmicznego lub pojazdu drążącego. Z wciśniętą na głowę czapką pilotką i goglami na nosie dinozaur przemierza stare miasto, groty, góry, wesołe miasteczko, wioskę olimpijską, muzeum, las, kosmos, dżunglę, ocean i stolicę świata. W każdym z tych miejsc ktoś zgłosił zaginięcie bliskiej osoby lub (nie zawsze ukochanego) zwierzaka. Zadaniem detektywa, a przy tym i najmłodszych czytelników, jest znalezienie zgub, co wcale nie jest takim prostym zadaniem.

DINOZAUR SZUKA GUZA?

Każda z jedenastu plansz pełna jest rozmaitych, rzeczywistych i fikcyjnych postaci uwikłanych w czasem bardzo zaskakujące historie. Ich losy można śledzić godzinami, jednocześnie tworząc (nie)prawdopodobne scenariusze. Obok ludzi i zwierząt na rozkładówkach spotkać można m.in. kościotrupa, wielkoluda, ziejącego ogniem smoka i duchy. Najwięcej przedziwnych stworzeń (jak na przykład księżyc ze skalnym odłamkiem w krwawiącym oku) mieści wypełniony po brzegi kosmos. Być może właśnie za sprawą tej ilustracji w oryginale książkę dedykuje się dzieciom nie młodszym niż pięcioletnie?

Autorka zadbała o mnogość detali i powtarzalność barw na poszczególnych rozkładówkach, tak aby dyskretnie utrudnić czytelnikom poszukiwania. Przykładowo, szukając szarego kota z niebieską obrożą, nasz wzrok powędruje za innymi szarymi kotami (ale tymi bez obroży) i równie szarym osłem, a wypatrując polarnego lisa, ukrytego gdzieś na ośnieżonych szczytach, naszą uwagą kraść będą pojawiające się na każdym kroku białe króliki. A biały lis? Też się znajdzie, ale najpewniej na szarym końcu. Tymczasem na końcu książki kryje się niespodzianka. Okazuje się, że odnalezione przez dinozaura postaci też czegoś lub kogoś szukają. Zabawa zaczyna się od nowa.

By dodatkowo wydłużyć czas spędzony z książką, można szukać samego detektywa oraz wędrujących pomiędzy planszami postaci. Adeptom cyferek warto proponować zagadki polegające na liczeniu samochodów, okien, schodów czy pagórków. Ale uwaga! Najpierw należy samemu dokładnie przygotować się do zadania. Można zainspirować się angielskim wydaniem Detektywa na tropie, w którym pod każdą misją znajdują się dodatkowe zadania.

Co bardziej wprawieni czytelnicy znajdą w książce odniesienia do popkultury, historii i mitologii, stanowiące idealny początek dla bardziej zaawansowanych, encyklopedycznych wyszukiwanek i długich rozmów wykraczających daleko poza książkę.

PRÓŻNO SZUKAĆ DZIURY W CAŁYM

Autorska książka Sophie Guerrive ujmuje już od okładki. Komiksowa kreska, ciepła kolorystyka i pogodne usposobienie głównego bohatera sprawiają, że z marszu chce się zajrzeć do środka i towarzyszyć niebieskiemu brachiozaurowi w kolejnych misjach. Rozkładówki z zadaniami okraszone są wstęgami z nazwą miejsca i pasującą grafiką. Poniżej w szpalcie znajdują się informacje o zaginionych, kapitalnie zrymowane przez Rafała Witka. 

Męczy mnie ból głowy,
bo mi się zapodział
Królik Wyścigowy!

Optymizm, dobry humor i pełna gotowość dinozaura zarażają, dlatego niezwykle trudno oderwać się od lektury. 

WYSZUKIWARKA O AUTORACH

Sophie Guerrive to francuska ilustratorka i twórczyni komiksów. Ukończyła Haute école des arts du Rhin w Strasburgu. Od 2013 roku jest tzw. artystą-rezydentem (ang. artist-resident) przy Domu Artystów w miejscowości Angoulême w południowo-zachodniej Francji. Sophie pokochała komiksy już jako mała dziewczynka, do jej ulubionych serii należą Fistaszki, Calvin i Hobbes oraz Mafalda (argentyński komiks z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX w.). Jej najbardziej znanym tytułem jest publikowany w serwisie Tumblr Tulipe. Książkę Dinozaur na tropie stworzyła na zamówienie kanadyjskiego wydawcy Comme des géants. Do tej pory tytuł ukazał się we Francji, w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Chinach i Polsce.

Rafał Witek pisze powieści, opowiadania, słuchowiska i wiersze dla dzieci. Napisał ponad dwadzieścia książek dla dzieci, w tym Julka Kulka, Fioletka i ja, za którą otrzymał wyróżnienie w konkursie PS IBBY Książka Roku 2009. W 2015 roku otrzymał Nagrodę Literacką im. Kornela Makuszyńskiego. 

SOPHIE GUERRIVE W ROZMOWIE Z DŻINEM Z TOMIKIEM
Źródło: http://bit.ly/2f9YN7u

 

 

 

 

 

 

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam zapowiedź Dinozaura na tropie, wiedziałam, że to będzie dobra książka. I taka jest w rzeczywistości. Dobór kolorów, linie, dymki, mnogość detali – to wszystko sprawia, że książka jest bardzo atrakcyjna zwłaszcza dla najmłodszych czytelników. Opowiedz, jak wyglądał proces powstawania tego tytułu, od pomysłu do efektu końcowego.

—Dziękuję. Zanim zaczęłam pracę nad Moustique Mission Sauvetage (oryg. tytuł, przyp. red.), zilustrowałam kilka innych książek dla dorosłych: trochę komiksów oraz publikacje powstałe z połączenia ogromnych ilustracji, które zawsze uwielbiałam tworzyć (zajmują mnóstwo czasu, męczą dłonie, ale dają poczucie satysfakcji, gdy wreszcie się ukończy). Wraz z propozycją wydawcy, bym przygotowała szkic książki dla dzieci, wiedziałam, że chcę przenieść ulubiony model ilustracji na tytuł dla młodszego odbiorcy. Zdecydowałam się na wyszukiwankę w starym, dobrym stylu. Chciałam swobodnie rysować szczegółowe ilustracje na dużej przestrzeni. Zależało mi też na stworzeniu sympatycznego i żądnego przygód bohatera jak dinozaur w samolocie (kto by go nie lubił, prawda?).

To prawda. Poza bohaterem bardzo podoba mi się nagromadzenie szczegółów. Odnoszę wrażenie, że jesteś doskonałym obserwatorem, czy tak faktycznie jest? Powiedz, w jaki sposób „zbierałaś” obrazy do książki?

—Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się, żebym była dobrym obserwatorem. Jestem typem marzyciela, nieco oderwanym od rzeczywistości. Zdecydowanie wolę szukać inspiracji w książkach, internecie i własnej wyobraźni. Największym sentymentem darzę średniowieczną ikonografię, japońskie malarstwo oraz komiks europejski.

Bohaterowie przedstawieni w książce to kolorowa mieszanka postaci rzeczywistych i fikcyjnych: duchów, potworów, obcych i innych dziwnych stworzeń. Jaki był Twój zamysł na tak różnorodną miksturę?

—Nie planowałam konkretnych postaci, one zwyczajnie powstawały w wyniku tworzenia przeze mnie fikcyjnego świata. Myślę, że byłoby nudno, gdybym trzymała się wyłącznie ludzkich postaci; nie chciałam też zupełnie ich pomijać. Mieszanka w narysowanych przeze mnie proporcjach wyszła zupełnie naturalnie. 

Pomysł na oprawienie ilustracji w półcentymetrową białą ramkę nadaje im przejrzystości. Przypuszczam jednak, że mogłabyś śmiało rysować kolejne kadry, gdyby tylko było więcej miejsca?

—Białe ramki to pomysł mojego kanadyjskiego wydawcy. Istniała obawa, że pewne szczegóły zostaną nieodwracalnie utracone na etapie drukowania. Ale wiem, że niektórzy wydawcy w innych krajach, np. we Francji, zrezygnowali z obramowania. Dzięki temu ilustracje są nieco większe. Mnie podobają się oba rozwiązania. Jeśli chodzi o drugą część Twojego pytania, to oczywiście rysując postaci w połowie, tak by nie przekroczyły krawędzi strony, wiem, że cała reszta istnieje, ale jest owiana tajemnicą. 🙂

Twoja książka daje mnóstwo możliwości zabaw zarówno dla młodszych, jak i starszych czytelników. Mogę sobie tylko wyobrazić, jakie historie z udziałem dinozaura tworzyć będzie moja czteroletnia dziś córka. Dinozaur na tropie to także inspiracja dla rodziców i nauczycieli na rozmaite warsztaty. Czy jako autorka spotykasz się z dziećmi i prowadzisz dla nich warsztaty? Może zdecydujesz się poprowadzić takie zajęcia z wizytą w Polsce?

—Jestem raczej pustelnikiem i najlepiej pracuje mi się, kiedy jestem w cichym i spokojnym miejscu. Nie biorę udziału w spotkaniach i nawet nie wiem, czy potrafiłabym się podczas nich odnaleźć. Może to przyjdzie z wiekiem. 🙂 Ale Polskę bardzo chciałabym odwiedzić!

Kiedy nie masz nastroju do rysowania lub brakuje Ci weny, co najchętniej robisz? Co pozwala Ci się zrelaksować lub zwyczajnie sprawia Ci radość?

—Uwielbiam rysować i musiałabym naprawdę długo rysować, by się tym zmęczyć. Kiedy już dopada mnie zmęczenie, najlepszym lekarstwem jest spacer i oddychanie świeżym nadmorskim lub leśnym powietrzem. Mieszkając w mieście, nie mogę korzystać z tej opcji za każdym razem, kiedy tego potrzebuję, dlatego ratuję się kawą na wynos. 🙂

Już tytułem zakończenia chciałam zapytać, czy jest w życiu coś, czego szukasz podobnie jak Twój detektyw dinozaur?

—Wydaje mi się, że szukam swojego wewnętrznego dinozaura! A tak zupełnie przyziemnie to najczęściej szukam… ulubionej spinki do włosów.

Dziękuję, Sophie, to była ogromna przyjemność. 

—Ja również dziękuję. 

Rozkładówka „Muzeum” skrywa odręczny podpis autorki. Kto znalazł?

TYTUŁ: „Dinozaur na tropie”
AUTOR: Sophie Guerrive
TŁUMACZENIE: Rafał Witek
ILUSTRACJE: Sophie Guerrive
LICZBA STRON: 36
OPRAWA: twarda
FORMAT: 24 × 32 cm
WIEK: 4+
WYDAWNICTWO: Bajka
ROK WYDANIA: 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *