Gra dla sześciolatków, w którą ani razu nie udało mi się wygrać z moimi córkami – dacie wiarę? Dzieci są zachwycone, ale mnie ogarnia czarna rozpacz. Za każdym razem siadam do stołu w pełnym skupieniu, próbując zapamiętać mijane po drodze punkty, a mimo to ciągle się gubię. Coś musi być ewidentnie nie tak z moimi neuronami odpowiedzialnymi za zapamiętywanie trasy… Mimo to zaciskam zęby i gram dalej, bo inaczej córki utwierdzą się w przekonaniu, że kobiety mają gorszą orientację w przestrzeni – w każdym razie gorszą niż mężczyźni i… dzieci.

CEL GRY

Mali magicy przemierzają labirynt w poszukiwaniu magicznych symboli. Wędrówkę utrudniają im niewidzialne ściany, na które co i rusz wpadają. Ten z graczy, który jako pierwszy skompletuje zestaw pięciu żetonów, zostaje zwycięzcą.

ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA

piętrowa plansza (składająca się z pudełka, wypraski, kartonowego labiryntu i planszy)
24 drewniane ścianki
24 żetony z symbolami
1 kostka
4 różnokolorowe pionki magików
4 metalowe kulki 
1 woreczek
instrukcja

PRZYGOTOWANIE

Przed pierwszą rozgrywką należy przygotować labirynt. W tym celu trzeba wypchnąć z wypraski żetony magicznych symboli i inne drobne elementy, a następnie umieścić w powstałych szczelinach drewniane ściany. W zależności od wybranego poziomu trudności do budowy labiryntu można użyć 19 lub 24 ścian, rozmieszczając je w sposób pokazany w instrukcji. Plansza składa się z pudełka z umieszczoną wewnątrz czarną wypraską, labiryntu z drewnianymi ścianami oraz kartonowej podłogi ułożonych jedne na drugich.

Każdy z graczy (od dwóch do czterech) wybiera magnetyczny pionek magika, umieszcza go w jednym z narożników planszy i przyczepia pod spodem metalową kulkę. Następnie gracze kolejno losują po jednym magicznym symbolu z woreczka i umieszczają je na planszy w odpowiednich miejscach. Wszystko gotowe, można zacząć grać!

PRZEBIEG GRY

W swojej turze gracz rzuca kostką i w zależności od liczby wyrzuconych oczek (od 1 do 4) przesuwa pionek pionowo lub poziomo o wskazaną (lub mniejszą) liczbę pól, kierując się w stronę wylosowanego przez siebie żetonu. Kiedy gracz dotrze do celu, zabiera żeton z symbolem i losuje z woreczka kolejny, a następnie umieszcza go na planszy. Gdyby miejsce na planszy było już zajęte, magiczny symbol od razu trafia do gracza, którego pionek stoi na danym polu, i należy wylosować jeszcze jeden żeton. Jeśli podczas przesuwania pionka po planszy metalowa kulka natrafi na przeszkodę w postaci niewidzialnej ściany (czyli drewnianej płytki pod powierzchnią podłogi) i odpadnie, gracz cofa swój pionek do pozycji wyjściowej i w kolejnej turze rozpoczyna swoją wędrówkę od początkowego narożnika. Gracze wykonują swoje ruchy po kolei do momentu, aż jeden z nich zdobędzie piąty magiczny symbol. 

WYKONANIE

Labirynt to doskonale zaprojektowana gra: począwszy od przestrzennej planszy poprzez solidne pionki i żetony, skończywszy na płóciennym woreczku do przechowywania drobnych elementów. Drewniane, gładkie ściany labiryntu dobrze trzymają się na swoim miejscu, a plansza osadzona w odpowiednio wyprofilowanej wyprasce stabilizuje całą konstrukcję. Czarna wypraska na dnie przypomina budową czterospadowy dach, dzięki czemu magnetyczna kulka po odczepieniu się od pionka zawsze sama stacza się do jednego z czterech narożników. Łatwo można ją wyciągnąć, przykładając pionek prostopadle do ścianki pudełka – siła przyciągania magnesów jest naprawdę imponująca. Duże, ciężkawe pionki z magnetycznym wypełnieniem są podbite śliskim materiałem, który zapobiega rysowaniu powierzchni planszy. Żetony magicznych symboli są bardzo grube i przyjemnie trzyma się je w ręku, a czarny woreczek jest nie tylko miłym, ale przede wszystkim przydatnym uzupełnieniem, bo to z niego losuje się kolejne żetony. Właśnie w taki sposób powinno się tworzyć gry – Labirynt wydawnictwa G3 ma szansę doczekać w nienaruszonym stanie moich wnuków!

WRAŻENIA

Labirynt to chyba jedyna gra w naszej kolekcji, której nie znoszę, ale którą uwielbiam. Nie znoszę tego uczucia frustracji, kiedy po raz kolejny trafiam na mur w tym samym miejscu, a metalowa kula z brzękiem toczy się do narożnika. Próbuję zapamiętać, że między takim a takim symbolem jest przeszkoda, że tu powinnam skręcić w prawo, tam w lewo, a tu iść cały czas do przodu, a mimo to, kiedy przychodzi moja kolej, znowu popełniam ten sam błąd. Nie znoszę przegrywać, a w Labiryncie jestem naprawę beznadziejna. Z drugiej strony uwielbiam Labirynt za to, że uświadomił mi, że są różne rodzaje pamięci. Do tej pory byłam niekwestionowaną domową mistrzynią gier typu memory i myślałam, że nic mnie już więcej w tym temacie nie zaskoczy, tymczasem Labirynt boleśnie sprowadził mnie na ziemię. Mimo że to gra pamięciowa, jest dużo trudniejsza od memory, bo wymaga zapamiętywania całych sekwencji ruchów, a nie tylko ułożenia dwóch identycznych kafelków względem siebie. Zachwyca mnie jakość tej gry – każdy element od drewnianych ścianek poprzez masywne pionki i metalowe kulki aż do grubych żetonów jest wykonany z wielką dbałością o szczegóły i z pewnością przetrwa lata intensywnych rozgrywek. A co o grze sądzą moje córki: pięcio- i siedmiolatka? Są podwójnie zachwycone: raz, bo bardzo im się podoba tematyka i mechanika gry (magnesy, magnesy, magnesy!), a dwa, bo są ode mnie zdecydowanie lepsze. Za każdym razem.  

TYTUŁ: Labirynt
AUTOR: Dirk Baumann
ILUSTRACJE: ARVI 
WYDAWNICTWO: G3
WIEK: 6+
LICZBA GRACZY: 2–4 
CZAS GRY: 20 minut
WYMIARY: 29,5 × 29,5 × 7 cm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *