Slogan Girl power ma już prawie 30 lat. Jego stworzenie przypisuje się brytyjskiej grupie punkowej Bikini Kill, która na początku lat 90. XX wieku wydawała własnym sumptem feministyczne pismo o takim właśnie tytule. Hasło miało na celu rozbudzenie w kobietach pewności siebie, poczucia sprawczości i niezależności. Dziś Girl power ma się równie dobrze jak na początku swojej kariery, a książki o sile dziewczyn i silnych kobietach regularnie zasilają nurt literatury wzmacniającej. Jedną z nich jest książka amerykańskiej pisarki Caroline Paul pt. Girl power. Opowieści dla dziewczyn, które chcą zdobyć świat (wyd. Papilon). Zbiór historii, które przydarzyły się autorce, jest zachętą dla dziewczyn (i nie tylko!) do życia pełnego przygód, w którym jedynym ograniczeniem jest własny charakter, a nie okoliczności zewnętrzne.

Caroline Paul urodziła się w roku 1963 w Nowym Jorku. Ukończyła dziennikarstwo i wydział filmu dokumentalnego. Swoim życiorysem mogłaby obdarować co najmniej kilka osób i każda z nich mogłaby zostać uznana za nieprzeciętną, a przecież przed nią jeszcze całe życie. W wieku trzynastu lat zbudowała tratwę z kartonów po mleku, jako nastolatka podjęła próbę ustanowienia rekordu świata w chodzeniu na czworakach, zakwalifikowała do narodowej drużyny saneczkarskiej, wspięła się na most Golden Gate, a gdy skończyła 18 lat, zapisała się na lekcje latania i zdobyła licencję pilota prywatnych samolotów. W wieku 25 lat wstąpiła do straży pożarnej w San Francisco, a swoje doświadczenia z pracy opisała w książce Fighting Fire.  Próbowała wspiąć się na Denali, najwyższy szczyt Ameryki Północnej położony w górach Alaska, nurkowała w poszukiwaniu zwłok i wzięła udział w spływie katamaranem po rzece Sumulta w górach Ałtaj na Syberii. To zaledwie część jej dokonań, ale właśnie one pojawiły się w książce Girl power. Opowieści dla dziewczyn, które chcą zdobyć świat, bo ich wspólnym mianownikiem – oprócz dużej dawki adrenaliny – jest element niepowodzenia, niepełnego sukcesu czy pomyłek. Z jednej strony jest to więc kolekcja zapierających dech w piersiach przygód, a z drugiej przykłady sytuacji, w których nie wszystko poszło tak, jak to sobie zaplanowała autorka. Łatwo chwalić się sukcesami, trudniej przyznać do porażki, ale Caroline Paul nawet w niej dostrzega wartość. Tylko ten nie popełnia błędów, kto nie próbuje wyjść z własnej strefy komfortu, przełamać lęku przed nieznanym, stawić czoła strachowi. Caroline nie od zawsze była nieustraszona! W dzieciństwie była nieśmiała, bała się wielu rzeczy: większych dzieci, drugiej klasy, sąsiadki z naprzeciwka, lasu o zmierzchu i książki Tam, gdzie żyją dzikie stwory. Lęk był nie tylko przytłaczający, ale i… nudny, dlatego postanowiła mu się przeciwstawić i rozpocząć życie pełne Wielkich Przygód, o jakich do tej pory tylko czytała w książkach lub jakie oglądała na filmach. Girl power. Opowieści dla dziewczyn, które chcą zdobyć świat to zbiór historii z życia wziętych, w których na pierwszy plany wysuwa się chęć zdobycia nowych doświadczeń i niezwykła determinacja, nawet na przekór zdrowemu rozsądkowi.

Formalnie książka jest podzielona na 10 rozdziałów, w każdym z nich pojawiają się zgrabnie wkomponowane u dołu lub u góry strony krótkie wzmianki o niezwykłych dziewczynkach i kobietach, które robiły to, na co miały ochotę, oraz inspirujące wypowiedzi tych bohaterek. Na przykład: „Nigdy nie daj się ograniczyć przez wyobraźnię innych” (Mae Jemison, astronautka) czy „Nie ma złej pogody. Jest tylko nieodpowiedni ubranie” (Julie Munger, pionierka spływów pontonowych i na desce po rwących rzekach). Każdy rozdział kończy się propozycją wyzwania (Odważ się!), praktycznymi poradami oraz miejscem na własne notatki (Zapisz to w dzienniku!). Czytelnicy dowiedzą się między innymi, jak nawiązać nową znajomość, zawiązać węzeł ósemkowy, nabrać pewności siebie poprzez przyjęcie odpowiedniej pozycji ciała (tzn. poza Wonderwoman), rozpoznawać ślady zwierząt i rodzaje chmur, odnajdywać na nocnym niebie Gwiazdę Polarną, zmienić oponę w rowerze, a także zmierzyć temperaturę na zewnątrz, korzystając z własnych uszu i… świerszczy

Caroline Paul pisze lekko i zabawnie, a od jej książki naprawdę trudno się oderwać. Jej niezwykłe przygody to z pewnością najważniejszy składnik Girl power, ale smaku dodaje im fenomenalne poczucie humoru autorki. Zresztą sami zobaczcie:

Jeśli mieszkasz gdzieś, gdzie nie ma świerszczy, i też nie możesz znaleźć termometru, po prostu wystaw głowę na zewnątrz! Jeśli twój oddech zmieni się w parę, powieki ci przymarzną, nic nie widzisz, bo sople lodu zasłaniają widok, to oznacza, że jest oficjalnie Cholernie Zimno.

… wspinaczka na most Golden Gate jest nie tylko przerażająca, ale też nielegalna (…) Chciałam nawet usunąć ten epizod z książki z obawy, że natychmiast po jego przeczytaniu zaczniesz obrabiać banki, wdzierać się na teren prywatny, biegać na basenie, drażnić się z psami przewodnikami i już nigdy nie ustąpisz staruszce z laską miejsca w autobusie. 

Dla większości ludzi (takich jak mamy i agenci ubezpieczeniowi) paralotnia wygląda jak prześcieradło ze sznurkami. 

Przyleciałam razem z moją koleżanką Trish małym, sześcioosobowym samolotem, w którym unosił się taki zapach, jakby latali nim ludzie, którzy od miesiąca nie brali prysznica. Było tak, ponieważ latali nim ludzie, którzy od miesiąca nie brali prysznica, znani również pod nazwą alpiniści.

(…) widziałam wystarczająco dużo filmów przygodowych, by wiedzieć, że gdy bohater rzuca nóż do kogoś, ko go potrzebuje, ten zawsze ląduje dokładnie tam, gdzie powinien. (…) Nóż wylądował jakieś 10 metrów od miejsca, w którym powinien, i zniknął w śniegu.

Raz karetka zabrała mnie do szpitala, gdzie zdiagnozowano stłuczone żebra i brak zdrowego rozsądku. (Tak tylko żartuję. „Brak zdrowego rozsądku” to nie była oficjalna diagnoza. Ale było to coś, nad czym lekarze i pielęgniarki najbardziej się głowili).

Mnie w tej książce najbardziej ujął humor, a moją siedmiolatkę niezwykłe przygody, zwłaszcza ta otwierająca tom, czyli budowanie tratwy z kartonów po mleku, praktyczne porady i zabawne czarno-białe ilustracje. Nie wszystkie opowieści nadają się jeszcze dla mojej córki: niektóre są zbyt straszne (zwłaszcza ta o nurkowaniu w poszukiwaniu zwłok, w której autorka obrazowo opisuje, co dzieje się z ciałem przebywającym w wodzie dłużej niż dwa dni), inne zbyt skomplikowane, ale jestem pewna, że za mniej więcej dwa lata łyknie tę książkę jak żelkę. I nigdy nie zapyta, czy będąc dziewczyną, może coś zrobić. Marzenia nie mają płci. Jedynym ograniczeniem jest tak naprawdę własna wyobraźnia i determinacja.

Na koniec ciekawostka. Oryginalny tytuł książki to The Gutsy Girl: Escapades for Your Life of Epic Adventure, co oznacza, że Girl power jest inwencją tłumaczki Tiny Oziewicz lub propozycją wydawcy. „Gutsy” znaczy odważny, z jajami i właśnie taki wizerunek Caroline Paul wyłania się z kart książki. Tym niemniej hasło Girl power pojawia się kilkukrotnie w tekście, dlatego polski tytuł jest w pełni uzasadniony. I bardzo chwytliwy!

            

TYTUŁ: Girl power. Opowieści dla dziewczyn, które chcą zdobyć świat
TEKST: Caroline Paul
ILUSTRACJE: Wendy MacNaughton
LICZBA STRON: 160
OPRAWA: miękka
FORMAT: 21 × 15,5 cm
WIEK: 9+
WYDAWNICTWO: Papilon
ROK WYDANIA: 2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *