Na ogół dzieci rzadko zwracają uwagę na to, jakie baśnie się im czyta lub jakie czytają samodzielnie: francuskie, niemieckie czy arabskie – nie ma to większego znaczenia. Dla młodego czytelnika liczą się przede wszystkim emocje, jakich dostarczają im niezwykłe opowieści, a niekoniecznie ich pochodzenie. A szkoda, bo wiedza o kręgu kulturowym, z którego pochodzi dana baśń, może pomóc nie tylko w lepszym zrozumieniu tekstu, ale także otaczającego świata. Warto podsuwać dzieciom baśnie z różnych zakątków świata, ale nie należy zapominać o baśniach z własnego podwórka. Jednym słowem cudze pochwalić i swoje też znać. Lekturę baśni polskich można dodatkowo uatrakcyjnić, wskazując – tam, gdzie to możliwe – z jakiego obszaru Polski pochodzą. W dzisiejszym poście pokażę Wam dwa doskonałe zbiory baśni polskich, jedną zachwycającą kartonówkę oraz jedyną w swoim rodzaju „Baśniową mapę Polski”.

CUDOWNA STUDZIENKA. BAŚNIE POLSKIE, WYDAWNICTWO MEDIA RODZINA

Cudowna studzienka. Baśnie polskie w opracowaniu Joanny Papuzińskiej to ósmy tom kolekcji Baśni Świata wydawnictwa Media Rodzina wydawanych systematycznie od 2008 roku. Do tej pory ukazało się 11 tomów, a wśród nich między innymi baśnie węgierskie i tybetańskie (pisałyśmy o nich TUTAJ). 

W zbiorze Cudowna studzienka. Baśnie polskie znajduje się dwadzieścia utworów prozą różnych autorów oraz wiersz Joanny Papuzińskiej Pod Bajdułem otwierający tom.

W zbiorze znalazły się następujące baśnie (obok podano autorów):

O tym, jak głupi Zeflik był mądrym Zeflikiem, Gustaw Morcinek
Madej, Bronisława Ostrowska
Sobotnia góra, Roman Zmorski
Ucieczka, Jan Kasprowicz
Złota kaczka, Artur Oppman
Dąb albo barani kożuszek, Kazimierz Wójcicki
Przeklęte jezioro, Roman Zmorski
O zajączku sprawiedliwym, Adolf Dygasiński
Skarbek, co się w górach pokazuje, Stanisław Wasylewski
Diabelski most, według Oskara Kolberga
Strach, Roman Zmorski
Skarb ukryty, Roman Zmorski
Żelazne trzewiczki, Hanna Januszewska
O królewnie czarodziejce, Józef Ignacy Kraszewski
O królewiczu kmiotku, piesku Szczeczku i kotku Mruczku, Antoni Gliński
O mądrym kmiotku i głupim diable, Antoni Gliński
Helskie dzwony, Zuzanna Rabska
Twardowski, Kazimierz Wójcicki
Sabałowa bajka, Henryk Sienkiewicz
Legenda o Smoku ze Smoczej Jamy, Wanda Chotomska

Wyboru baśni dokonała Joanna Papuzińska, poetka, prozaik, wybitna autorka bajek i wierszy dla dzieci, a także profesor nauk humanistycznych, kierując się sentymentami z dzieciństwa, a także własnym gustem i chęcią przedstawienia baśni jej zdaniem najważniejszych i najciekawszych. Obok kilku powszechnie znanych historii w Cudownej studzience znalazło się wiele baśni lokalnych i prawie całkiem zapomnianych, co jest dużym plusem publikacji, która wydobywa z zakamarków pamięci utwory będące naszym wspólnym dobrem narodowym, a przy tym uświadamia bogactwo i różnorodność polskiego folkloru. 

Joanna Papuzińska uwspółcześniła pisownię poszczególnych utworów i wyjaśniła niektóre archaizmy w przypisach na końcu książki, jednak teksty zawarte w tym tomie zachowują swój staropolski charakter, co z jednej strony nieco utrudnia ich odbiór, ale z drugiej stanowi dobry trening przed zderzeniem z dużo trudniejszymi literacko tekstami w szkole podstawowej i średniej. Jednym z największych wyzwań była dla mnie lektura Sabałowej bajki autorstwa Henryka Sienkiewicza napisanej gwarą góralską:

Gryzie Śmierć, gryzie – zębiska ją bolom; zgryzła wreście calusieńkom skałkę – i patrzy: az w środku chrobocek maluśki siedzi. A Pan Jezus prask Śmierć w pysk:
– Widzis – powieda – to ja o tym maluśkim chrobocku na dnie morza wiem i pamiętam a ty myślis, że ja o sierotach nie będę pamiętał? – Chybaj, bier matkę!

Z kolei tekst Wandy Chotomskiej pt. Legenda o Smoku ze Smoczej Jamy nie dość, że jest napisany współczesną polszczyzną, to jeszcze jest wzbogacony o humor autorki:

A z legendami – wiadomo jak bywa. Ludzie mówią, powtarzają, ktoś nie dosłyszy, przekręci, doda coś od siebie…
Więc może i my dodamy od siebie tego oswojonego kruka? Niech siedzi na ramieniu Kraka i kracze, podpowiada do ucha:
– Kra, kra… Kraina dokoła piękna, ale ludziom domy potrzebne. Załóż gród, Kraku. Zbuduj Kraków!

Obszerny wybór, doskonała redakcja tekstów, eleganckie wydanie (spójne z całą oprawą graficzną serii) oraz malownicze ilustracje jednej z najbardziej utalentowanych współczesnych ilustratorek książek dla dzieci, Elżbiety Wasiuczyńskiej, to tylko niektóre z powodów, dla których warto zrobić miejsce w domowej biblioteczce dla Cudownej studzienki.

Trzeba mieć jednak na uwadze, że rozpatrywana jako całość, jest to pozycja dość wymagająca pod względem językowym (słownictwo, składnia). Każdy z 15 autorów ma swój charakterystyczny styl, dlatego trzeba się liczyć z tym, że jedne utwory będą łatwiejsze w odbiorze od innych. Nie jest to książka, którą można czytać młodszym przedszkolakom od deski do deski, ale za to uczniowie pierwszych klas podstawówki nie powinni mieć już problemów ze zrozumieniem treści. 

Cudowna studzienka została cudownie zilustrowana przez Elżbietę Wasiuczyńską. Ten tom różni się od Baśni węgierskich Baśni tybetańskich brakiem bezpośrednich nawiązań w warstwie graficznej do polskiej sztuki ludowej (nie znajdziemy tu łowickich wzorów, kurpiowskich leluj czy strojów podhalańskich), a jednak malarskie ilustracje Wasiuczyńskiej w niewymuszony sposób aż emanują bogactwem polskiej duszy. Zresztą jak by nie patrzeć, baśnie polskie zostały zilustrowane przez Polkę, więc to musiało się sprawdzić!

BAŚNIE POLSKIE, WYDAWNICTWO MUCHOMOR

Baśnie polskie Jana Pieńkowskiego i Davida Walsera wyróżniają się na tle podobnych publikacji z dwóch powodów: wycinankowych ilustracji, a także przekładu z języka angielskiego.

Jan Pieńkowski, twórca bardzo oryginalnej szaty graficznej książki, w przedmowie do polskiego wydania opisuje źródła inspiracji z pierwszych lat życia, spędzonych jeszcze w Polsce, które odegrały znaczącą rolę w jego późniejszej twórczości: opiekującą się nim w ciągu dnia sąsiadkę, dzięki której poznał kanon polskich baśni ludowych, wizytę wiejskiej gospodyni, która ozdabiała okna wycinanymi nożycami do strzyżenia owiec papierowymi firankami, oraz warszawskiego powstańca, który podczas bombardowań zabawiał w piwnicznym schronie dzieci, wycinając z papieru figurki zwierząt. Po latach wspomnienia z dzieciństwa zaowocowały książką, która czerpie pełnymi garściami z polskiego dziedzictwa artysty.

Z kolei David Walser, pisarz i tłumacz, wyjaśnia w swojej przedmowie, że spisał polskie baśnie, opierając się na anglojęzycznych wydaniach tych tekstów oraz na ustnym przekazie Jana Pieńkowskiego, który zapamiętał wiele historii z własnego dzieciństwa. Rozbieżności pomiędzy poszczególnymi źródłami zachęciły go do dodania drobnych elementów – bez znaczenia dla przebiegu akcji czy ogólnego wydźwięku baśni – również od siebie. W ten sposób polski czytelnik ma okazję poznać rodzime baśnie ukazane w nieco innej perspektywie, bo nie dość, że przefiltrowane przez wrażliwość pisarza spoza naszego kręgu kulturowego, to jeszcze później przetłumaczone z angielskiego na nasze. 

Baśnie przetłumaczyła na język polski Magda Sobolewska. Zrobiła to tak dobrze, że ani przez moment nie ma się wrażenia, że czyta się tekst, który w oryginale brzmiał inaczej. Język jest dość prosty, składnia współczesna, lektura sprawdzi się więc nawet w przypadku starszych przedszkolaków. Można by się jednak zastanawiać nad zasadnością wydawania w Polsce polskich baśni tłumaczonych z obcych języków, skoro wielu uznanych polskich pisarzy wzięło ten temat na warsztat. Wydaje się, że była to cena za możliwość zaprezentowania polskiemu czytelnikowi wycinankowych ilustracji wybitnego, docenianego nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i na całym świecie, artysty polskiego pochodzenia, który do tej pory nie był w ojczyźnie wydawany. 

W tomie Baśnie polskie znalazło się osiem opowieści: 

Kwiat paproci
Smok Wawelski
Książę i żabka
Córki młynarza
Krakowski hejnał
Szklana Góra
Pan Twardowski
Warszawska syrena

Większość tych baśni jest dobrze znana, są one bowiem elementem dziedzictwa kulturowego, które wysysamy z mlekiem matki, a w najgorszym razie – poznajemy w szkole w ramach lektur obowiązkowych, jedynie dwa tytuły brzmią nieco mniej znajomo: Książę i żabka oraz Córki młynarzaPierwsza z tych baśni bardzo przypomina Trzy piórka braci Grimm: obie historie łączy motyw wędrówki trzech braci w różne strony świata, poszukiwania żony, próby, którym król poddaje narzeczone synów, i wreszcie zwycięstwo najmłodszego z braci w walce o tron. Z kolei Córki młynarza to tekst, z którym spotykam się po raz pierwszy, a który jest jednym z najciekawszych w całym zbiorze. Pewien ubogi młynarz bardzo chciał, żeby jego córki umiały czytać. O ile dwie starsze panny za nic miały naukę, przedkładając nad książki stroje i zabawy, o tyle młodsza była niezwykle pilną uczennicą. Umiejętność czytania nie poskromiła jej nadmiernej ciekawości i nieposłuszeństwa, ale przydała się w starciu ze złym czarodziejem, którego biblioteka była pełna ksiąg z zaklęciami. To jedna z ulubionych baśni (w ogóle, nie tylko polskich) mojej starszej córki, której jednym z ulubionych zajęć jest właśnie czytanie książek. Córki młynarza pokazują, że czytanie popłaca – nawet w baśniach. 

Książka jest bogato ilustrowana: na każdej stronie znajduje się przynajmniej ozdobnik, a wiele ilustracji zajmuje całą stronę. Jan Pieńkowski w przedmowie napisał: „Do stworzenia ilustracji w tej książce użyłem zwykłych nożyczek i nożyc o profilowanych ostrzach”. Jednym z dominujących kolorów użytych przez Pieńkowskiego jest czerń: czarne są zamczyska, łapska czarodzieja, diabeł, ale również ludzie – i to nie tylko czarne charaktery. W rozmowie radiowej z Beatą Jewiarz (TUTAJ można posłuchać) Jan Pieńkowski wyjaśnił, że w Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka od siedemdziesięciu lat, jest wielu czarnych ludzi, dlatego uznał, że jeśli jego wycinankowe postacie będą czarne, nikomu nie zrobi przykrości. Ze względu na tę polityczną poprawność szata graficzna wydaje się nieco mroczna i odległa od przesłodzonych i ugrzecznionych ilustracji, które często towarzyszą historiom o królewnach, rycerzach i smokach. 

Okładki wydań angielskiego i polskiego znacząco się różnią: nie tylko tytułem, ale również wyglądem. Angielski wydawca umieścił na okładce nieistniejącą w polskim wydaniu ilustrację do baśni Szklana góra, od której tom wziął swoją nazwę. 

Ze względu na charakterystyczne ilustracje Jana Pieńkowskiego Baśnie polskie wydawnictwa Muchomor są jednym z najciekawszych zbiorów polskich baśni, jakie do tej pory ukazały się na rynku. Dodatkowo współczesny język przekładu obniża próg wiekowy odbiorów tych historii. 

SMOK ZE SMOCZEJ JAMY, WANDA CHOTOMSKA

Na zakończenie zestawienia książkowego zostawiłam uroczą kartonówkę Wandy Chotomskiej z ilustracjami Edwarda Lutczyna (wyd. Babaryba). Legenda o żarłocznym smoku i dzielnym szewczyku została spisana w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej.

W rymowanej legendzie o Smoku Wawelskim pojawiają się te same kluczowe elementy, które Wanda Chotomska opisała prozą w Legendzie o Smoku ze Smoczej Jamy, włączonej przez Joannę Papuzińską do zbioru baśni polskich pt. Cudowna studzienka. Mamy tu więc księżniczkę, która jako jedyna na dworze zachowała zimną krew, tchórzliwych rycerzy i sprytnego szewczyka, który z miarki siarki i królewskiego kożucha przygotował zatrutą strawę dla żarłocznego smoka. Historia kończy się dobrze, ale nieco inaczej niż zazwyczaj:  

Bo choć wziął bogatą żonę
i choć królem potem był,
szewski warsztat miał pod tronem
i poddanym buty szył.

Jaskraworóżowa okładka Smoka ze Smoczej Jamy zapowiada równie kolorowe wnętrze. Edwar Lutczyn w typowy dla siebie, nieco karykaturalny sposób, przedstawił świat opowiedziany przez poetkę, dodając tu i ówdzie komiczne elementy (np. poddany imitujący rękami kłapanie paszczy smoka, trębacz królewski z odgiętym małym palcem czy rycerz w różowych kalesonach w kwiatki). 

Dodatkową atrakcją tego wydania jest angielska wersja wiersza, która pojawia się pod tekstem polskim – złożona nieco mniejszym krojem pisma i w kolorze czerwonym. Tłumaczom udało się oddać lekkość i dowcip polskiego oryginału, a także zachować rymy i melodykę wiersza.

Smok ze Smoczej Jamy spodoba się już przedszkolakom, bo wiersz Wandy Chotomskiej jest – jak zresztą cała jej twórczość – dowcipny i doskonale zrymowany, a do tego opatrzony oryginalnymi ilustracjami. Kartonówka Babaryby ma jednak szansę zostać w dziecięcej biblioteczce na dłużej, niż by wskazywała na to jej oprawa. Dzięki angielskiej wersji językowej będzie również interesująca dla starszych uczniów, którzy dowiedzą się z niej, jak powiedzieć po angielsku „szewczyk”, „kożuch” czy „siarka”. Przyznaję, że mimo wielu lat nauki angielskiego, ja sama nigdy wcześniej nie zetknęłam się z tymi słówkami, więc gdyby mi przyszło opowiedzieć zagranicznemu gościowi jedną z naszych najbardziej znanych legend, miałabym nie lada zagwozdkę…

BAŚNIOWA MAPA POLSKI

Baśniowa mapa Polski jest dziełem Martyny, graficzki i ilustratorki, ale przede wszystkim niezwykłej mamy, która od kilku lat prowadzi bloga Mamarak, gdzie dzieli się swoimi pomysłami na artystyczne projekty do wykonania przez dziecko lub – jeszcze lepiej – z dzieckiem.

Jej mapa towarzyszy nam już od ponad roku i co jakiś czas zmienia miejsce zamieszkania w zależności od tego, kto bardziej chce mieć ją w swoim pokoju. To nie tylko piękna i oryginalna ozdoba pokoju, ale także wartościowa pomoc edukacyjnaźródło inspiracji do własnych poszukiwań mniej lub bardziej znanych baśni, legend i podań z polskiego kręgu kulturowego.

Dżin z tomikiem zapytał Martynę, jak narodził się pomysł na Baśniową mapę Polski i z jakich źródeł korzystała podczas pracy. Oto, co nam odpowiedziała:

– Moje zainteresowanie ojczystymi baśniami i legendami, ale także kulturą słowiańską sięga jeszcze czasów licealnych. Ta fascynacja przeżywała swoje wzloty oraz spadki, była kompletnie chaotyczna i nigdy nie podejrzewałam, że zaowocuje (i to po tylu latach!) Baśniową mapą Polski. Prawdę mówiąc, nadal nie jestem pewna, co zaważyło na jej powstaniu. Czy to „wina” mojego macierzyństwa i chęć podjęcia się ciekawego projektu, tym razem dedykowanego dzieciom, które nagle stały się cały moim światem, czy raczej zwykły kaprys mojego wewnętrznego dziecka? To drugie jest równie prawdopodobne, gdyż często tworzę pod wpływem impulsu.
Kiedy już klamka zapadła, kredki zostały rzucone, a część prac poczyniona, sięgnęłam po jedyne słuszne dzieło w takiej sytuacji, to jest Bestiariusz słowiański wydawnictwa BOSZ, który towarzyszył mi na długo przed premierą mapy. Wiedza tam opisana mieszała się z tym, co wiedziałam już o słowiańskich stworach wcześniej, i ostatecznie wybrałam z tej plątaniny te, które mogłam jakkolwiek powiązać z poszczególnymi rejonami Polski.
Równolegle zaczytywałam się legendami z Bajkowego Zakątka – największego znanego mi internetowego zbioru legend. Najciekawiej pracowało mi się przy „białych plamach”, czyli miejscach na mapie Polski, przy których musiałam głębiej poszperać, żeby trafić na interesującą i mniej znaną legendę.
Tak krok po kroku powstawał szkic całej mapy i kilkaset odręcznych ilustracji. Potem skład i obróbka kolorystyczna w programie graficznym.
Pamiętam, że najtrudniejsze było dla mnie jej zatytułowanie, gdyż nie jest ona spójna pod względem treści. Legendy mieszają z podaniami, ciekawostkami i notatkami z bestiariusza. Ostatecznie Baśniowa mapa Polski łączy to wszystko w całość.
To, na czym zaczęło mi zależeć w trakcie tworzenia Baśniowej mapy Polski, to żeby nie ograniczyć się do samych rysunków lub nazw legendy. Chciałam, żeby moja mapa była dopiero początkiem. Nie tylko ozdobą dziecięcego pokoju, ale wabikiem z interesującymi opisami, często bez odpowiedzi, które „zmuszą” dzieci i ich rodziców do sięgnięcia po teksty źródłowe. Rusałki donoszą, że wyszło mi to nienajgorzej.

Dziesiątki szkiców – tak wyglądała praca nad „Baśniową mapą Polski”. Fot. archiwum prywatne ilustratorki.

TYTUŁ: „Cudowna studzienka. Baśnie polskie” 
WYBÓR I OPRACOWANIE: Joanna Papuzińska
ILUSTRACJE: Elżbieta Wasiuczyńska
LICZBA STRON: 368
OPRAWA: twarda
FORMAT: 17,5 × 19,5 cm
WIEK: 6+
WYDAWNICTWO: Media Rodzina
ROK WYDANIA: 2013

TYTUŁ: „Baśnie polskie”
TEKST: David Walser
TŁUMACZENIE: Magda Sobolewska
ILUSTRACJE: Jan Pieńkowski
LICZBA STRON: 100
OPRAWA: twarda
FORMAT: 19,5 × 23,5 cm
WIEK: 5+
WYDAWNICTWO: Muchomor
ROK WYDANIA: 2014

TYTUŁ: „Smok ze Smoczej Jamy”
TEKST: Wanda Chotomska
ILUSTRACJE: Edward Lutczyn
LICZBA STRON: 24
OPRAWA: całokartonowa z zaokrąglonymi rogami
FORMAT: 18 × 19 cm
WIEK: 2+
WYDAWNICTWO: Babaryba
ROK WYDANIA: 2015

TYTUŁ: „Baśniowa mapa Polski”
TEKST I ILUSTRACJE: Mamarak
FORMAT: 48 × 68 cm
DRUK: offsetowy na papierze 170 g

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2 thoughts on “Książki z polskiego folkloru – „Baśnie polskie”, „Cudowna studzienka. Baśnie polskie”, „Smok ze Smoczej Jamy” + Baśniowa mapa Polski”

  1. Czuję, że polubiłabym się z Cudowną studzienką. Widzę, że są też z tej serii Baśnie celtyckie i norweskie i chyba właśnie zainspirowałyście mojego Mikołaja 😉 Dziękuję też za polecenie mojej mapy. I świetna ta oprawa z listewek!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *