Pewnie niewielu z Was wie, że jeden z najwybitniejszych twórców polskiego komiksu, Janusz Christa (1934–2008), ukończył technikum ekonomiczne, ale nigdy nie zdobył formalnego wykształcenia plastycznego. Zamiłowanie do tworzenia rysunków i pisania scenariuszy komiksowych nie przeszkodziło mu jednak rozwijać pasji i przez trzy dekady Christa stworzył plejadę postaci, o których słyszały nawet osoby niezainteresowane dymkami: Kajka i KokoszaKajtka i Koko, a także Gucka i Rocha. W 2001 wydawnictwo Egmont zaczęło wydawać tomy wszystkich komiksów Christy w postaci kompletnych albumów w serii Klasyka Polskiego Komiksu, a w latach 2013–2016 zorganizowało trzy edycje „Konkursu im. Janusza Christy na komiks dla dzieci”. Tytuły, które dziś prezentujemy, to prace laureatów trzech pierwszych miejsc III edycji oraz trzeci tom komiksu laureatki II edycji.

PIKAPIDULA. TOM 1. WSZYSCY NA POKŁAD!

Zaczynamy od laureatki pierwszego miejsca, Agnieszki Surmy i jej Pikapiduli. Co to w ogóle za nazwa i skąd się wzięła? Sama autorka uchyla rąbka tajemnicy w opisie na skrzydełku książki, gdzie wyjaśnia, że tytuł wymyśliła jej córka, która była także inspiracją do wielu komiksowych epizodów.

Czasami do pełni szczęści potrzeba tak niewiele: kij od szczotki, czerwona bandanka,  dwa postawione obok siebie fotele, wyluzowani rodzice i mnóstwo wyobraźni. Ada najbardziej na świecie lubi się bawić w pirata. Jednak zabawa w pojedynkę jest nudna, dlatego rezolutna dziewczynka szybko werbuje załogę: tata staje się bosmanem, mama kukiem, a zwierzęta domowe majtkami pokładowymi. A kiedy spojrzeć przez piracką lunetę, to nawet mieszkanie i zwykłe codzienne czynności zmieniają się nie do poznania! Duża w tym zasługa rodziców, którzy chętnie włączają się do zabawy i w ten sposób nie tylko sami przyjemnie spędzają czas, ale też sprytnie zachęcają córkę do wykonania obowiązków. Z tego powodu Pikapidula to również komiks, który powinni przeczytać sami rodzice!  

Komiks Agnieszki Surmy składa się z kilkudziesięciu pojedynczych plansz (rzadziej podwójnych), przedstawiających scenki rodzajowe z życia podmiejskiego pirata. Trudno tu mówić o fabule, bo Pikapidula to kolekcja pirackich epizodów połączonych postaciami bohaterów (czyli Ady, jej rodziców, psa oraz świnki morskiej), ale w żaden sposób nie umniejsza to wartości komiksu. Co więcej, taka krótka forma doskonale się sprawdzi w przypadku początkujących czytelników, którzy w dowolnym momencie będą mogli zrobić przerwę bez szkody dla zrozumienia całości. W tych krótkich paskach okazuje się, że zwykła kąpiel może być niebezpieczną przygodą, podczas której statek nabiera wody, codzienny obiad smakuje zupełnie inaczej, kiedy kuk zamiast kaszy, jajka sadzonego i surówki serwuje ikrę barrakudy, oko potwora morskiego i siekane macki ośmiornicy, a koń na biegunach (gdy go trochę przerobić zręcznymi rękami taty) świetnie spisuje się jako… piracka łajba. 

Komiks Pikapidula jest bardzo atrakcyjny pod względem wizualnym – kolorowy, ale nie pstrokaty, z ładnymi, dość tradycyjnie narysowanymi postaciami i kadrami w formie owali bez wyraźnie zaznaczonych konturów. Całość jest lekka i delikatna, ale niepozbawiona dziecięcej zadziorności, a przy tym niezwykle czytelna. Każda nowa historyjka jest oznaczona małym portretem głównego bohatera danego komiksu umieszczonym w lewym górnym rogu planszy. Dzięki temu prostemu, ale bardzo pomysłowemu zabiegowi czytelnik nie ma wątpliwości, gdzie się kończy, a gdzie zaczyna nowa opowieść. 

Autorka zręcznie operuje pirackimi i morskimi skojarzeniami, zarówno w warstwie słownej, rysunkowej, jak i sytuacyjnej. Jej wyobraźnia i umiejętność wyłowienia z codzienności scenek o tematycznym zabarwieniu są wprost niebywałe! Jestem bardzo ciekawa, czy w kolejnym tomie Ada nadal będzie uprawiać piratowanie, czy też – co może sugerować kadr zamykający pierwszy tom – zmieni obiekt swojej fascynacji. Jestem jednak pewna, że niezależnie od wybranego motywu przewodniego, Agnieszka Surma znowu rozbawi mnie do łez i pokaże, jak można się doskonale bawić, korzystając z tego, co się akurat ma pod ręką. 

MAJA I MINIZAURY. TOM 1. ODNALEZIONY ŚWIAT

Maja i Minizaury Kajetana Wykurza (scenariusz i rysunki) i Roberta Sienickiego (kolory) to laureat drugiego miejsca III edycji „Konkursu im. Janusza Christy”. Pierwszy tom pt. Odnaleziony świat jest wprowadzeniem do świata bohaterów, który prawdopodobnie będzie się sukcesywnie rozbudowywał.

Złowrogie kształty wyłoniły się z odmętów kosmosu i nieuchronnie zbliżają się do planety Ziemia. Niewykryty przez satelity obcy statek kosmiczny zawisnął nad orbitą i wystrzelił w jej kierunku wahadłowiec z załogą zwiadowczą. Kim są te obce istoty i jakie mają wobec nas zamiary?

Pierwsze słowa komiksu mogłyby sugerować, że to opowieść zbyt nieprzystępna, zbyt fantastyczna i zbyt straszna, by zainteresował się nią przedszkolak, ale nic bardziej mylnego! Pod płaszczykiem literatury rodem z science-fiction kryje się nieprawdopodobna (to fakt…), ale bardzo ciekawa, zabawna i przede wszystkim pełna akcji opowieść o potomkach ziemskich dinozaurów, a dokładniej ich mniejszych wersjach.

Minizaurom zagraża kataklizm, dlatego są zmuszone znaleźć sobie nowy, bezpieczny dom. Kiedy w zasięgu ich radarów pojawia się Ziemia, mityczna planeta, o której do tej pory krążyły jedynie legendy, Minizaury wyruszają z misją eksploracji krainy przodków. Niestety, spóźniają się z rodzinną wizytą o jakieś… 65 milionów lat. Po dinozaurach nie ma śladu, a ziemię jest opanowana przez dwunożne olbrzymy. Jednym z nich jest jedenastoletnia Maja.  

Minizaury całkiem nieźle radzą sobie w nowym, obcym środowisku: stawiają czoła szczekającym niebezpieczeństwom, dzielnie radzą sobie z przeciwnościami losu i wysokimi progami… do czasu. Kiedy wpadają w ręce Mai, wydaje im się, że to już koniec, że cała wyprawa poszła na marne. Tymczasem gigant okazuje się całkiem sympatyczny i składa Minizaurom propozycję nie do odrzucenia. 

Komiks Maja i Minizaury jest narysowany w klasyczny, przyjemny w odbiorze sposób. Prostokątne kadry z nielicznymi ilustracjami całostronicowymi dodają opowieści dynamiki, a w niektórych miejscach pojawiają się strzałki naprowadzające czytelnika na odpowiednią kolejność oglądania i czytania dymków. Bardzo dobrze wypadły rysunki przedstawiające wnętrze domu z perspektywy niewielkich Minizaurów – zabawa perspektywą to dodatkowy smaczek, który pozwala jeszcze lepiej wczuć się w sytuację głównych bohaterów komiksu.

Humor rodzi nie tylko zestawienie świata gadziego z ludzkim, ale również sam fakt umieszczenia dinozaurów (nawet w wersji mini) w XXI wieku: z jednej strony próbują się dogadać z Mają za pomocą międzygalaktycznego translatora, a ich dinopad szuka sieci, a z drugiej wykrzykują zdumione bądź przestraszone: „O, gadzia kość!” albo „O, jurarajuśku!”. Jestem bardzo ciekawa, jak twórcy komiksu rozwiną swój oryginalny pomysł w kolejnych tomach. Tom pierwszy to zaledwie wprowadzenie…

OTO TOSIA. TOM 1. W POSZUKIWANIU PIETROSTWORA

Trzecie miejsce w III edycji „Konkursu im. Janusza Christy” ex aequo z komiksem Rufus. Wilk w owczej skórze zdobył tytuł Oto Tosia. W poszukiwaniu Pietrostwora. Tytułowa Tosia to na oko siedmioletnia pasjonatka nauki, w imię której gotowa jest poświęcić dużo więcej niż ulubiony wazon mamy…

Tosię poznajemy wraz z ukończeniem przez nią prac nad najnowszym wynalazkiem, który nie ma jeszcze nazwy ani określonego przeznaczenia. Młoda fanka nauki błyskawicznie zabiera się za testy. Ignoruje pierwszą nieudaną próbę i wyrusza na testy w terenie. Rozentuzjazmowana wybiega z domu i spektakularnie… upada, lądując w samym środku ogromnego śladu niezidentyfikowanej istoty. Szukając tropów, Tosia znajduje liście pietruszki, dlatego nieodkryty dotąd stwór otrzymuje nazwę Pietrostwór. Dziewczynka pakuje wszystkie atrybuty poszukiwaczki przygód (kompas, ciemne okulary, Tosiowy Atlas, płaszcz przeciwdeszczowy, mapę, aparat fotograficzny i najnowszy wynalazek) i w towarzystwie pryncypialnego Pana Precla podąża w nieznane.

Liście pietruszki prowadzą Tosię prosto do lasu. Pan Precel studzi jej zapędy i przypomina, że przecież mama zabroniła jej wypraw do lasu.

—Pamiętaj, żeby zawsze mieć dom w zasięgu wzroku, jak będziesz się bawić. O szesnastej bądź z powrotem na obiad…

—I nie wchodź do lasu!

Tosia jednak za nic ma sobie warunki postawione przez mamę, leśną ciemność i czyhające w niej niebezpieczeństwa, wszak prawdziwi badacze niczego się nie boją! Zaopatrzona w rysunkową mapę okolicy ma pewność, że w lesie nic jej nie grozi. Pomimo kolejnych próśb Pana Precla, by zaniechać wyprawy i wracać do domu, dziewczynka nie zmienia planów. Na swojej drodze Tosia spotyka bulgoczące jezioro, nazwane Wielorybim, wpada w pułapkę i poznaje wyglądające jak wielkie różowe galaretki plemię Snotów – strażników leśnej równowagi. Przyjazne istoty pomagają dziewczynce namierzyć Pietrostwora, który napędzi poszukiwaczce przygód niezłego stracha! 

 

Komiks Marty Falkowskiej to kolejny po Mai i Minizaurach przykład klasycznego układu i rozmieszczenia treści. Białe dymki na tle kolorowej scenerii są bardzo czytelne i przejrzyste. Łatwe w odbiorze są także kadry bez dymków, rozmieszczone w standardowym dla komiksu porządku (czytanie od lewej do prawej), który początkującym fanom gatunku warto subtelnie przypominać. Ogromnym atutem historii są wymyślone przez Martę Falkowską postaci plemienia Snotów (wraz z ich udomowionym dziabiącym zwierzakiem), Pietrostwora (którego Snotowie boją się przez pewien żart, za który ten jeszcze ich nie przeprosił) i innych magicznych istot żyjących w okolicy Wielorybiego Jeziora. Na uwagę zasługuje także wykorzystana przez autorkę paleta barw, pozwalająca utrzymać kontrast pomiędzy leśną zielenią a bohaterami komiksu.

Niekłamanym atutem historii jest postać mówiącego kota, Pana Precla, który, poza krótką chwilą rozłąki, chodzi za dziewczynką krok w krok. Jego komentarze wywołują uśmiech zwłaszcza na twarzach dorosłych czytelników, a charakterystyczny pesymizm idealnie równoważy hurraoptymistyczne zapędy młodej poszukiwaczki przygód.

Można się spodziewać, że w następnych tomach Tosia będzie równie (jeśli nie bardziej) zapaloną odkrywczynią, wynajdzie kolejny obiekt o niezidentyfikowanym przeznaczeniu oraz pozna nowych mieszkańców lasu. Kto wie, może też dowiemy się, jaki żart Pietrostwór spłatał Snotom? Czekamy z niecierpliwością! 

MALUTKI LISEK I WIELKI DZIK. TOM 3. ŚWIT

To już trzeci tom komiksu laureatki drugiego miejsca II edycji „Konkursu im. Janusza Christy” (pierwszego miejsca nie przyznano), Bereniki Kołomyckiej, po tytułach Tam oraz Najdalej.  

Komiksy Bereniki Kołomyckiej opowiadają o niezwykłej przyjaźni między tytułowymi bohaterami. Jednak nie zawsze tak było… Malutki Lisek mieszkał samotnie w dolince pod jabłonią, aż któregoś dnia pojawił się w niej nowy i z dnia na dzień to, co wcześniej było niepodzielną własnością Liska, musiało wystarczyć również dla Wielkiego Dzika. Zwierzęta dzień po dniu przyzwyczajały się do swojej obecności, a po jakimś czasie nie potrafiły sobie wyobrazić życia bez swojego towarzystwa. Wielki Dzik dodawał odwagi Malutkiemu Liskowi i zachęcał go do pokonywania własnych lęków i poznawania coraz odleglejszych miejsc.

W trzecim tomie pt. Świt Malutki Lisek i Wielki Dzik spotykają na mokradłach jętkę, która przygotowuje się do tajemniczego NDŻ. Życie jętek różni się od życia innych zwierząt, ale Malutki Lisek nie potrafi się pogodzić z nieuniknionym. Źle znosi nagłą i niespodziewaną dla niego stratę i zmagając się z własnymi emocjami, szuka ukojenia w naturze, a także w słowach wsparcia, które płyną od przyjaciela. 

Świt to komiks utkany z emocji. To one są głównym bohaterem i siłą napędową tej poruszającej opowieści, to one odmalowują się na pyszczkach zwierząt i znajdują swoje odzwierciedlenie w zmieniającej się przyrodzie: od pogodnego dnia poprzez pełen niepokoju zmierzch i pełną rozpaczy noc, aż do świtu, który w końcu przynosi zrozumienie i nadzieję. Droga, którą przebywa Malutki Lisek razem ze swoim przyjacielem Wielkim Dzikiem nie jest długa w przeliczeniu na kroki, ale w wymiarze duchowym to z pewnością jedna z najdłuższych podróży, jakie można odbyć. 

Nie obawiajcie się, że Malutki Lisek i Wielki Dzik to komiks zbyt trudny dla dzieci. Dzięki prostym słowom i malowniczym ilustracjom zrozumieją go już nawet trzylatki. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom, że Wasze dzieci mogą być już zbyt duże na ten tytuł – na mądre, dojrzałe, z wdziękiem opowiedziane historie o uczuciach nigdy nie jest za późno. Akwarelowe, delikatne kadry namalowane przez Berenikę Kołomycką stanowią idealną oprawę graficzną tego tytułu. 

TYTUŁ: „Pikapidula. Tom 1. Wszyscy na pokład!”
SERIA: Konkurs im. Janusza Christy
SCENARIUSZ: Agnieszka Surma
RYSUNEK: Agnieszka Surma
LICZBA STRON: 48
OPRAWA: miękka ze skrzydełkami
FORMAT: 16,5 × 25,5 cm
WIEK: 4+
WYDAWNICTWO: Egmont
ROK WYDANIA: 2017

TYTUŁ: „Maja i Minizaury. Tom 1. Odnaleziony świat”
SERIA: Konkurs im. Janusza Christy
SCENARIUSZ: Kajetan Wykurz
RYSUNEK: Kajetan Wykurz
KOLORY: Robert Sienicki
LICZBA STRON: 48
OPRAWA: miękka ze skrzydełkami
FORMAT: 16,5 × 25,5 cm
WIEK: 4+
WYDAWNICTWO: Egmont
ROK WYDANIA: 2017

TYTUŁ: „Oto Tosia. Tom 1. W poszukiwaniu Pietrostwora” 
SERIA: Konkurs im. Janusza Christy
SCENARIUSZ: Marta Falkowska
RYSUNEK: Marta Falkowska
LICZBA STRON: 48
OPRAWA: miękka ze skrzydełkami
FORMAT: 16,5 × 25,5 cm
WIEK: 4+
WYDAWNICTWO: Egmont
ROK WYDANIA: 2017

TYTUŁ: „Malutki Lisek i Wielki Dzik. Tom 3. Świt”
SERIA: Konkurs im. Janusza Christy
SCENARIUSZ: Berenika Kołomycka
RYSUNEK: Berenika Kołomycka
LICZBA STRON: 48
OPRAWA: miękka ze skrzydełkami
FORMAT: 21,5 × 29 cm
WIEK: 3+
WYDAWNICTWO: Egmont
ROK WYDANIA: 2017

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *