Będąc w ciąży, ani za pierwszym, ani za drugim razem nie miałam preferencji co do płci. Wielokrotnie pytana o to, czy wolałabym dziewczynkę czy chłopca, szczerze odpowiadałam, że płeć nie ma dla mnie znaczenia: dwie córki, dwóch synów, „parka” – każdy scenariusz jest piękny i każdy przyjęłabym z radością i wzruszeniem. Kiedy za drugim razem lekarz potwierdził, że pod sercem noszę małego piłkarza, bo rozkopywał się niemiłosiernie, ucieszyłam się i przeraziłam jednocześnie. Instrukcję obsługi dziewczynki już znałam, a chłopiec? To zupełnie inna historia! Począwszy od różnic anatomicznych poprzez stereotypy na temat płci, skończywszy na zupełnie innych zainteresowaniach. Te ostatnie z wielkim przejęciem próbował już na etapie ciąży zaszczepiać mój mąż. Rozmyślał nad zakupem figurek superbohaterów, transformersów i dinozaurów, zabawkowej zbroi oraz idealnych dla każdego niemowlaka zestawów LEGO Technics. Nie mógł na tym etapie przewidzieć, że nasz syn oszaleje na punkcie piłek różnych rozmiarów i kolorów, zabawkowej kuchni starszej siostry i samochodów, którymi jego tata jako dziecko w ogóle się nie bawił.

ALE HISTORIA!

Tak, tak, to żadna pomyłka edytorska. Mój mąż naprawdę nie bawił się samochodami. Nie kolekcjonował resoraków, nie jeździł gokartami, nie przesiadywał w przydomowym warsztacie taty, a od kiedy się poznaliśmy, przez ponad trzy lata jeździł samochodem wyłącznie jako pasażer. Dziś uwielbia prowadzić samochód i podglądać, jak motoryzacyjny bakcyl rozwija się u naszego syna. A dzieje się tak przy obecności resoraków, pojazdów drewnianych i z LEGO Duplo i książek z czterema kółkami. W ostatnim czasie do naszej biblioteczki trafiły dwa zupełnie inne, ale równie „odjechane” tytuły: Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe oraz Autochody.

ALE AUTA! ODJAZDOWE HISTORIE SAMOCHODOWE

Coś strasznie sapało i stukało. Nie wiadomo dokładnie co, bo dźwięki dochodziły z wielkiej chmury pary. Chmura przemieszczała się powoli. Kiedy podjechała na kilkanaście metrów, wyłonił się z niej ogromy błyszczący czajnik. To z niego wydobywała się para.

Tym wstępem rozpoczyna się pierwsza z odjazdowych historii, czyli wspomnienie pojazdu Josepha Cugnota, który został zapamiętany jako twórca pierwszego samochodu. Samochodu, który, co warto dodać, przemieszczał się tempem żółwim (4 km/h) i rozbił się na ścianie podczas prezentowania go ważnym generałom. Zaledwie jedna strona dzieli pojazd Cugnota od przedstawionego światu ponad sto lat później trójkołowego powozu Karla Benza – wizjonera, który być może nie zapisałby się na kartach motoryzacyjnej historii, gdyby nie jego… żona. W dwa lata po premierze powozu pani Bertha Benz wraz z dwoma synami wyruszyła w pierwszą podróż automobilową. Wszelkie niedogodności prawie stukilometrowej trasy patentwagenem (zatkany przewód doprowadzający benzynę do silnika, skaczące nad silnikiem iskry, zużyte hamulce, skrzypiące koła, brak paliwa) udało im się zażegnać i szczęśliwie dotrzeć do celu. Potwierdza się tym samym myśl, że za każdym sukcesem wielkiego mężczyzny stoi wyjątkowa, mądra kobieta

ALE BOHATEROWIE!

W kolejnych rozdziałach poznajemy historie pionierów branży motoryzacyjnej, wyścigów samochodowych i popularnych w Polsce i na całym świecie modeli samochodów. Obserwujemy ewolucję pojazdów zarówno na skutek dążenia do konstrukcyjnej perfekcji, chęci pobicia rekordów prędkości, jak i… mody. Okazuje się, że fanom czterech kółek zawsze marzyły się auta wyjątkowe (np. posiadające skrzydła) oraz tanie i wytrzymałe – w tej roli niekwestionowanym liderem okazuje się Volkswagen Typ 1, nazywany również garbusem, chrząszczem, biedronką, żabką, a nawet pępkiem. Swoją drogą model ten mógłby się śmiało nazywać pępkiem świata, bo jeździ po trasach całego globu w liczbie 21 529 464 egzemplarzy!

ALE LEKTURA!

Motoryzacyjne historie wyselekcjonowane przez Michała Leśniewskiego napisane są w bardzo przystępnej, bajkowej formie, językiem prostym, ale nie infantylnym. Autor nie ucieka przed trudnymi słowami, ponieważ od razu tłumaczy je w dostosowany do młodego czytelnika sposób. Nie znajdziecie tu nudnych, encyklopedycznych formułek, ale błyskotliwe i – jak gwarantuje sam tytuł – naprawdę odjazdowe teksty, w których roi się od anegdot i humoru. Oto zaledwie kilka przykładów: 

Dzisiaj samochody mogą jeździć szybciej niż 100 kilometrów na godzinę, na przykład na autostradzie. Ale w tamtych czasach [1899 r., przyp. red.] jazda z taką prędkością wymagała od kierowcy dużej odwagi.

Bardzo silne reflektory nazywano „szperaczami”. A to dlatego, że „szperały” w ciemności, poszukując drogi.

(…) w pewnym momencie pan Jeliński musiał zatrzymać samochód. Na środku drogi stał Indianin! Miał wielki pióropusz i śmiertelnie poważną minę. Nic nie mówił, ale chyba nie chciał przepuścić fordzika.

Ostatni cytat nawiązuje do opisanej w książce Ekspedycji Harcerzy Polskich Fordem Naokoło Świata – rozpoczętej w Warszawie w 1926 roku wyprawy Jerzego Jelińskiego i dwójki jego przyjaciół: Eugeniusza Smosarskiego i Jana Wacława Łady. Panu Jelińskiemu jako jedynemu z trojga harcerzy udało się dokonać niemożliwego i po niemal dwóch i pół roku podróży po drogach kilkunastu krajów świata powrócić do stolicy. Przyznam szczerze, że nazwisko pana Jelińskiego nie zapadło mi w pamięć w latach szkolnych, a i później jakoś nie przypominam sobie, żebym słyszała o tym druhu. Gdyby nie autor książki, pewnie przez kolejne, długie lata żyłabym nieświadoma istnienia tego jakże wielkiego entuzjasty motoryzacji, podróży i polskości. TUTAJ możecie podejrzeć archiwalne zdjęcia z wyprawy. 

ALE AUTORZY!

Nie będę ukrywać, że książka Ale auta! skradła moje serce już na etapie zapowiedzi. Dotychczasowe tytuły wydane w serii ART Egmont dopracowane są do perfekcji (tak od strony tekstowej, jak i graficznej), więc i tym razem nie mogło być inaczej. Potwierdzam – jest idealnie!

Tempo narracji nadał Michał Leśniewski, urodzony w 1978 roku pasjonat samochodów. Kolekcjonuje stare modele i wystawia je na nie lada próby, przemieszczając się nimi po polskich drogach. Dla magazynu „Classicauto” przygotowuje artykuły o samochodach zabytkowych. Jest także współautorem serii wydawniczych poświęconych historii motoryzacji. 

Ilustracje i krój pisma w nagłówkach to już odjazdowa kreska Macieja Szymanowicza (notkę o ilustratorze znajdziecie TUTAJ), która zachwyca już od okładki. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych tytułów z serii ART Egmont, i tu przedłużono motyw z wyklejki, tak by nawiązywał do usztywnionej wycinanki (w książce Ale auta! wycinanka jest kształcie zabytkowego samochodu). Ilustrator w genialny sposób oddaje realia opisywanych epok, odtwarzając charakterystyczne stroje, wystrój wnętrz i architekturę. Z pieczołowitością „konstruuje” każdy wymieniony przez Michała Leśniewskiego model, dzięki czemu lektura jest kompletna i można ją czytać i oglądać w kółko. Co tu dużo pisać: panowie, chapeau bas!

Ale wycinanka!
AUTOCHODY

Drugi samochodowy tytuł, który niedawno trafił do naszej biblioteczki, to połączenie książki obrazkowej, słownika, wytwornika i kolorowanki. Tak, tak, dokładnie! – kolorowanki. Autor przygotował wyklejkę i fragmenty ilustracji w wersji czarno-białej, wprost krzyczącej do młodego automaniaka: POKOLORUJ MNIE! Nasz egzemplarz jeszcze nie nosi śladów szalonej dziecięcej twórczości, ale to tylko kwestia czasu. 

„ALE-O-CO-CHODY”?

Książka Carla Johansona to zbiór rozmaitych pojazdów, istniejących naprawdę i wyłącznie w wyobraźni. Z rzeczywistych maszyn znajdziemy tu m.in. flotę straży pożarnej, pogotowia i policji, maszyny rolnicze, pracujące pod ziemią, na lotniku, na placu budowy oraz śmieciarkę i inne popularne jedno- i dwuślady. W odróżnieniu od pojazdów zmyślonych rzeczywiste umiejscowione są przez autora na tle charakterystycznych dla nich scenerii. Ma to sens, bo na jakim tle najlepiej przedstawić by można serołaz, brykę dzwonnika czy auto z funkcją rajzefiber?

To zaledwie trzy przykłady zabawnych autotworów znakomicie przetłumaczonych przez Katarzynę Skalską (dyrektor i redaktor naczelną wyd. Zakamarki). Wielka mi filozofia, pomyślicie. Otóż naprawdę wielka! Bo wymyślić słowo w oryginale – to jedno, a przełożyć je na inny język, zachowując humor i wykorzystując potencjał języka docelowego – to drugie, dla wielu nieosiągalne. Wrażliwość i uważność językowa tłumaczki pozwalają nam cieszyć się takimi nazwami jak choćby dżambo dżem, lokomintywa, księgarówka czy prująca skarpeta. Jest też pojazd nazwany niby zwyczajnie, ale przez wzgląd na jego konstrukcję, brzmi zupełnie, ekhm, wyjątkowo…

Przymiotnik „kupny” od razu nabiera nowego znaczenia.
No-TO-CHODY!

Jeśli mieliście kiedyś do czynienia z książką Zęboszczotki (wyd. Babaryba), to Autochody w pewnym stopniu mogą Wam ten tytuł przypominać. Carl Johanson miał podobny pomysł na stworzenie zupełnie nowych, zabawnych słów, nawiązujących do wyglądu lub przeznaczenia narysowanych przez siebie maszyn. U nas zabawa przy lekturze polega na tym, że zanim rodzic przeczyta nazwę pod ilustracją, dziecko próbuje najpierw samo nadać pojazdowi imię. Bywa, że nazwa trafiona jest w dziesiątkę. Częściej jednak czterolatka tworzy zupełnie inne, przezabawne słowa i osadza pojazdy w wymyślonych naprędce historiach. Dalsze czytanie odwleczone jest o kilka minut, bo najważniejsze jest dokończenie opowieści. Stymulowanie dziecka do zabaw językowych i opowiadania to w mojej ocenie największe atuty tej publikacji. 

AUTO-R

Carl Johanson to szwedzki ilustrator i artysta, od lat mieszkający i tworzący w Bretanii. Od dziecka uwielbiał rysować, dlatego jako 19-latek opuścił ojczyznę i rozpoczął naukę na Central Saint Martins przy Uniwersytecie Sztuk Pięknych w Londynie, gdzie studiował projektowanie graficzne i ilustrację. Autochody to jego pierwsza książka dla dzieci. Poza leksykonem pojazdów lądowych stworzył także wersję powietrzną, jak na razie niedostępną w języku polskim. 

 

TYTUŁ: „Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe” 
TEKST: Michał Leśniewski 
ILUSTRACJE: Maciej Szymanowicz
LICZBA STRON: 88
OPRAWA: twarda
FORMAT: 24 × 27 cm
WIEK: 3+
WYDAWNICTWO: Egmont
ROK WYDANIA: 2017

TYTUŁ: „Autochody” 
TEKST: Carl Johanson
TŁUMACZENIE: Katarzyna Skalska
ILUSTRACJE: Carl Johanson
LICZBA STRON: 36
OPRAWA: twarda
FORMAT: 24,5 × 31,5 cm
WIEK: 3+
WYDAWNICTWO: Zakamarki
ROK WYDANIA: 2017

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *