– Wpadłem na pewien pomysł, chłopcze – powiedział, a ja poczułem, że po plecach przeszedł mi zimny dreszcz. – Jeśli już jesteśmy na siebie skazani, to niech przynajmniej wyniknie z tego coś dobrego. Napiszemy razem książkę. Biografię Józefa Ignacego Kraszewskiego dla takich jak ty! – oznajmił z dumą i zamilkł, czekając najwyraźniej na mój zachwyt.
– Mam orzeczenie. Jestem dyslektykiem – powiedziałem tylko, a potem zamknąłem się w swoim pokoju.

BIOGRAFIA KRASZEWSKIEGO

Sto tysięcy kartek. Opowieść o Józefie Ignacym Kraszewskim to biografia najpłodniejszego polskiego pisarza napisana przez Annę Czerwińską-Rydel z myślą o młodym czytelniku. Autorka zastosowała ciekawy zabieg literacki książki w książce: historię Kraszewskiego poznajemy w miarę jak stryj Ignacy, profesor języka polskiego i wykładowca akademicki, podsuwa swojemu krewniakowi Kubie kolejne kartki z pisanej na bieżąco biografii. Akcja powieści od samego początku rozgrywa się na dwóch płaszczyznach ograniczonych z jednej strony ramą trzytygodniowych wakacji Kuby na Podlasiu, a z drugiej latami życia Józefa Ignacego Kraszewskiego (ściślej rzecz ujmując, historia zaczyna się na kilka dni przed urodzinami małego Józia, a kończy się jubileuszem pięćdziesięciolecia jego twórczości). Ze względu na sposób prowadzenia narracji oba wątki cały czas się przeplatają i ściśle się ze sobą łączą.  

WAKACYJNA HISTORIA

Kuba miał nadzieję, że to będą wakacje życia: kupili z mamą bilety na samolot i zarezerwowali pokój w hotelu w Chorwacji, jednak na dwa dni przed wylotem babcia chłopca trafiła do szpitala. Wyjazdowe plany wzięły łeb, a Kuba został oddelegowany do stryja na wieś. Jest wściekły i rozżalony i nawet nie próbuje ukryć przed stryjem swojego niezadowolenia, a trzy tygodnie w Puszczy Białowieskiej jawią mu się jako największa kara. Kiedy profesor literatury zaczyna opowiadać nastolatkowi o Kraszewskim, chłopiec okazuje swoją niechęć:

– Ale kto się dzisiaj tym interesuje? Kogo to wszystko obchodzi? (…) Nikt z moich kumpli nie czyta tego jakiegoś Kraszewskiego. To staroć, nuda i chała.

BIOGRAFIA NA WAKACJACH

Dziwaczny stryj, który mieszka samotnie w starym, drewnianym domu pełnym książek, okazuje się jednak nie tak oderwany od rzeczywistości, jak można by przypuszczać, i proponuje Kubie układ: możliwość grania na komputerze w zamian za codzienną lekturę pliku kartek, które stryjek każdego wieczoru położy na jego biurku. Kuba uznaje, że to w gruncie rzeczy niewielka cena za parę godzin przyjemności, więc przystaje na te warunki, mimo że uważa czytanie za stratę czasu. W dodatku czyta coś, co nie jest ani lekturą szkolną, ani w minimalnym stopniu nie zahacza o jego zainteresowania: poznaje koleje losu Józefa Ignacego Kraszewskiego.

– I jak? Podobało ci się? – spytał stryj Ignacy przy śniadaniu.
– W kit – mruknąłem z ustami pełnymi jajecznicy.
– W co? – nie zrozumiał stryj.
– No, że może być. Obleci.

Z dnia na dzień Kuba nie tylko zaczyna dostrzegać plusy wakacji na wsi (zbieranie grzybów, wędkowanie czy rąbanie drewna na rozpałkę w piecu to atrakcje niedostępne w mieście albo chorwackim kurorcie), lecz także – ku własnemu zdziwieniu – wciąga się w lekturę i z niecierpliwością czeka na kolejną porcję „tysiąca kartek” od stryja. Losy małego Józia, a później ucznia, studenta i wreszcie znanego pisarza okazały się nadspodziewanie zajmującą lekturą. Kuba stwierdza nawet, że zaczyna lubić „tego Kraszewskiego”, a gdy nadchodzi dzień powrotu do domu, przyznaje, że bardzo się z nim zżył, mimo że wcześniej zupełnie nic o nim nie wiedział i nie miał ochoty zmienić tego stanu rzeczy. Stryj wyjaśnia mu, że „Józef Kraszewski był normalnym chłopakiem. Takim jak na przykład ty”.

BIOGRAFIA NIE TYLKO DLA DOROSŁYCH

I rzeczywiście chyba w tym tkwi klucz do stworzenia interesującej (dla młodego, ale i starszego również, odbiorcy) biografii – ukazanie znanej postaci w taki sposób, by można się było z nią utożsamić lub poczuć do niej sympatię. Mały Józek był uroczym chłopcem, chociaż bardzo niecierpliwym: pewnego dnia urządził w ogrodzie próby do pogrzebu prababci, bo nie mógł się doczekać pośmiertnego podarku, który przyuważył przygotowany w pudle pod jej łóżkiem. W szkole Józio był skarżypytą i mazgajem, bazgrał jak kura pazurem (raz nawet oberwał pałę za wypracowanie, bo nauczyciel nie był w stanie go odczytać) i miał problemy z matematyką. Na studia wyjechał do Wilna i to właśnie tam zaczął pisać swoją pierwszą powieść oraz… trafił do więzienia. To zaledwie wycinek z arcyciekawej historii życia Józefa Ignacego Kraszewskiego, ale ta próbka wystarczy, by zrozumieć, że Anna Czerwińska-Rydel napisała biografię, która zamiast szafować datami opisuje wydarzenia,  które odzierają postać wybitnego powieściopisarza z aury niedostępności i wyjątkowości, a przybliżają do zwykłych śmiertelników. Tak ukazana postać nabiera cech żywego człowieka, a nie pomnika.

Koniecznie przeczytajcie Sto tysięcy kartek. Opowieść o Józefie Ignacym Kraszewskim i podsuńcie tę lekturę swoim dzieciom; gwarantuję, że nawet jeśli – tak jak Kuba – jesteście sceptycznie nastawieni do biografii, po skończonej lekturze będziecie wdzięczni Annie Czerwińskiej-Rydel za niezapomnianą wycieczkę w początek XIX wieku.

BIOGRAFIA ILUSTROWANA

Oprawa graficzna Stu tysięcy kartek zaproponowana przez Jana Bajtlika, jednego z najzdolniejszych polskich artystów młodego pokolenia, zaskakuje. Jaskrawozielona okładka na pierwszy rzut oka zupełnie nie przystoi biografii pisarza z „zamierzchłych czasów”, graficzna wyklejka oraz zielone ozdobniki wewnątrz książki (numeracja rozdziałów oraz obramowanie stron) też wydają się nieco zbyt fantazyjne jak na tak poważny temat. Piszę to trochę z autentycznym zdumieniem, a trochę z przekąsem, bo prawda jest taka, że nie jesteśmy przyzwyczajeni do łączenia powagi z nowoczesnością, klasyki z awangardą, a w tym wypadku – biografii znamienitego Polaka z artystyczną wizją ilustratora. To dlatego pierwsze wrażenie w zetknięciu ze Stoma tysiącami kartek jest uderzające. W moim odczuciu – uderzająco pozytywne, bo to ukłon w stronę młodego czytelnika, który potrzebuje silnych bodźców i oryginalnych zachęt.

PRZYJAZNY JĘZYK

Jednak to prosty, elegancki język użyty przez Annę Czerwińską-Rydel sprawia, że książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością. Autorka zadbała o to, żeby młody czytelnik czuł się w świecie Kraszewskiego jak u siebie, dlatego na próżno szukać tam archaizmów albo wyszukanych konstrukcji składniowych. Co więcej, tworząc postać Kuby, dopuściła się nawet odstępstwa od wzorcowej normy i wprowadziła do powieści potocyzmy i młodzieżowy slang. „To nieprawdopodobne, jakie ty masz ubogie słownictwo, chłopcze”, komentuje język nastolatka stryj.  

Jestem pewna, że szczypta ekstrawagancji w warstwie wizualnej, a także dobór atrakcyjnych faktów z życia opisywanej postaci mogą zachęcić młodego czytelnika do sięgnięcia po kolejne tytuły z biograficznej serii wydawnictwa Muchomor. Właśnie tak powinno się pisać dla starszych uczniów i nawet nastolatków. Takie biografie chcę czytać sobie i – w niedalekiej przyszłości – moim dzieciom. Najważniejsze to zrobić pierwszy krok. A dlaczego w ogóle czytać biografie, po co to komu w dzisiejszych czasach, które jak szalone pędzą wciąż w kierunku przyszłości i rzadko pochylają się nad tym, co już było? Bo przecież człowiek ze swoimi uczuciami, problemami czy wątpliwościami jest od dawna ciągle ten sam, zmienia się jedynie jego otoczenie. A Anna Czerwińska-Rydel i wydawnictwo Muchomor pięknie nam o tym przypominają. 

 

TYTUŁ: „Sto tysięcy kartek. Opowieść o Józefie Ignacym Kraszewskim”
TEKST: Anna Czerwińska-Rydel
ILUSTRACJE: Jan Bajtlik
LICZBA STRON: 152
OPRAWA: twarda 
FORMAT: 14,5 × 19,5 cm
WIEK: 8+
WYDAWNICTWO: Muchomor
ROK WYDANIA: 2014

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *