Dopiero niedawno odkryłam potencjał książek aktywnościowych dla dzieci. Z jednej strony było to związane z osiągnięciem przez córki wieku, w którym ich działania artystyczne zaczęły nabierać konkretnych, często nawet rozpoznawalnych, kształtów, a z drugiej ze szczególnymi okolicznościami, w wyniku których żadne z moich dzieci nie uczęszcza do placówki edukacyjnej. Śmieję się, że już drugi rok z rzędu prowadzę domowe przedszkole, bo rzeczywiście staram się tak zorganizować dziewczynkom czas w ciągu dnia, żeby znalazło się w nim miejsce i na zabawę, i na czytanie, i na przygotowanie przedszkolne. Od jakiegoś czasu regularne zajęcia z pakietami cztero- i sześciolatka urozmaicam dodatkowymi materiałami w bardzo różnych oprawach graficznych, tak żeby córki nie zdążyły się znudzić kolorowaniem, uzupełnianiem, wyklejaniem, liczeniem czy znajdywaniem różnic, zanim pójdą do prawdziwej szkoły. Na pierwszy ogień w tym nowym cyklu postów idzie książka autorki naszego blogowego logo, Dominiki Czerniak-Chojnackiej, czyli Gotujemy. O kulisach jej powstania możecie przeczytać w wywiadzie, którego Dominika udzieliła Dżinowi.

CZYSTA ZABAWA

154 strony w formacie A4 to gwarancja pysznej zabawy na wiele jesiennych dni i zimowych wieczorów. W książce aktywnościowej Gotujemy wszystkie zadania kręcą się wokół kuchni i gotowania, ale nawet jeśli Wasze dziecko nie jest kolejnym wcieleniem Master Chefa, boi się warzyw, a jego dieta mogłaby się składać wyłącznie z naleśników (znam ten typ…), zaproponowane przez Dominikę Czerniak-Chojnacką zadania i tak przypadną mu do gustu. Bo są zabawne, zaskakujące i przyjemne do wykonania, a co najważniejsze – nie trzeba później zmywać!

ZABAWA BEZ KLUCZA

Gotujemy to przykład dobrze zaprojektowanej książki aktywnościowej, w której szata graficzna jest tak samo ważna, jak praca, którą wykonuje kilkulatek, wypełniając kolejne strony. Do jej głównych zalet pod względem formalnym należą wygodny format, dużo światła na stronach, ograniczona paleta barw i nieprzeładowane szczegółami ilustracjeTo wszystko sprawia, że książka Gotujemy daje dziecku duże pole do popisu, jeśli chodzi o ćwiczenie małej motoryki i ogólne „rozrysowanie się”. Tu większość zadań polega na dorysowywaniu brakujących elementów (np. deszczu soli i pieprzu lecącego z solniczki i pieprzniczki, obłoczków pary wydobywającej się z garnka albo ulubionych składników na pizzy) lub przerabianiu danych rysunków na coś zupełnie innego (np. ziaren kawy w różne owady a pomidorów w tańczące stworki). Polecenia są sformułowane w sposób jasny i klarowny, ale pozostawiają dużą swobodę interpretacyjną – i myślę, że to jest największa wartość tej publikacji. Z zadaniami, które mają tylko jedno możliwe rozwiązanie, nasze pociechy prędzej czy później i tak zmierzą się w szkole, a do książki Dominiki Czerniak-Chojnackiej nie dołączono żadnego klucza. Tu żadna odpowiedź nie będzie zła, za to każda będzie dobra. Gotujemy to zachęta do eksperymentowania na zasadach małego artysty. 

KUCHNIA POLSKA XXI WIEKU

Gotujemy to również bardzo oryginalne kompendium wiedzy o przyborach kuchennych, gotowaniu i polskich specjałach. Pierwsze strony książki przeznaczone są na przygotowania, czyli prezentację kuchni jak z katalogu, umycie rąk i ozdobienie fartuszka. Dalej na małego artystę czeka między innymi alfabet kulinarny (A jak ananas, B jak brokuł, C jak cebula, D jak deska lub – moje ulubione – E jak espresso itd.), przegląd sztućców i talerzy, całodzienne menu (od płatków i tostów na śniadanie poprzez rosół, kotleta, ziemniak i mizerię na obiad aż do sałatki owocowej i babeczek na deser). Będzie można także zrobić pastę hummus, kotlety sojowe i hamburgery, poza tym poćwiczyć ułamki na cząstkach jabłka i poznać kilka rodzajów makaronu. Nie sposób wymienić wszystkich pomysłów na zabawę Dominiki Czerniak-Chojnackiej, ale każdy jest równie apetyczny. 

DOMINIKA CZERNIAK-CHOJNACKA W ROZMOWIE Z DŻINEM Z TOMIKIEM

  

Pani Dominiko, o ile się nie mylę, Gotujemy to pierwsza książka aktywnościowa dla dzieci w Pani dorobku. Jestem ciekawa, jak narodził się pomysł, żeby stworzyć książkę wokół motywu kuchni i gotowania? Czy to był pomysł wydawcy, a może jest Pani – oprócz uzdolnionej graficzki i ilustratorki – również boginią kuchni? 

— (śmiech) Nie, boginią kuchni niestety nie jestem. Aktywnościową książkę o gotowaniu wymyślił wydawca, to on uznał, że takiej pozycji na polskim stole…ee, regale, brakuje. Ta książka powstała chyba z przekory, bo gotuję z chęcią tylko wtedy, kiedy nie muszę, a najlepiej jest, kiedy szykujemy coś do jedzenia wspólnie z mężem. Poza tym jestem – trochę przez etnologię, którą ukończyłam – fanką tradycyjnej kuchni polskiej i tego, jak rosół i schabowy przewijają się podczas najważniejszych wydarzeń rodzinnych. Jak nas „łączą”, pomimo tylu różnic. A może przesadzam… Tak czy inaczej, książka o gotowaniu, w której zamiast gotowania się rysuje, to pozycja idealna dla każdej młodej adeptki i każdego młodego adepta sztuki kulinarnej. I dla takiego kuchennego lenia jak ja.

Książka jest oszczędna w barwy. Postawiła Pani na mocne uderzenie czerni, bieli i żółci, która pojawia się na każdej stronie w postaci tła, pojedynczego przedmiotu albo napisu. Dlaczego wybrała Pani akurat ten kolor?
 

— Książka jest czarno-żółta przez wzgląd na to, że ma być zachętą do kreatywnej zabawy, kolorowania, bazgrolenia i wymyślania, a nie taką, w której ciężko jest dziecku znaleźć wolną przestrzeń na własne bazgroły. Można ją dowolnie zarysowywać, kolorować jak dusza zapragnie i przy okazji wypełniać zadania, które powymyślała autorka (śmiech). A żółty… cóż, żółty też w razie potrzeby można z powodzeniem zabazgrać, jest wesoły, mocny, słoneczny. No i jest taki rosołowy!

Jedną z ulubionych zabaw moich córek było tropienie czarnego kota, który pojawia się co jakiś czas na kartach książki. Na jednej z pierwszych rozkładówek widzimy, jak wchodzi go kuchni, można się więc spodziewać, że będzie nam towarzyszył przy gotowaniu. I rzeczywiście – towarzyszy to dobre określenie, bo trudno mówić o pomocy, kiedy ni stąd ni zowąd czarna łapka wsuwa się pod kran z wodą, miesza płatki w mleku albo próbuje ściągnąć ze stołu placki ziemniaczane. Czy sportretowała Pani w książce swojego kota?

— Wiem, że przyjemnie byłoby usłyszeć, że „to mój kot Borys, którego wszędzie pełno i który inspiruje mnie do tworzenia kolejnych ilustracji”, bo to tak bardzo pasuje do bycia ilustratorką. A przynajmniej tłumaczy, skąd wziął się ten niewyobrażalnie złośliwy kocur na kartach książki. Tymczasem czarny kot to zupełnie zmyślony minibohater, który pojawił się już w Piwnicach (Piwnice. Zagadki spod podłogi wydawnictwo Dwie Siostry 2016). Potem przewinął się przez kolorowankę, którą ilustrowałam dla wydawnictwa z Korei (Scribble book, Yoon Publisher Office 2017) i zagościł w niniejszej książce. Tak w ogóle, to pracuję nad kolejną pozycją, w której jest praktycznie głównym bohaterem. Dlaczego? Czarny kocur jest bardzo fajnym motywem od strony graficznej, ponadto ma w sobie coś bardzo zawadiackiego. Bardziej niż poczciwota Marlon, mops, który właśnie podgryza mi nogi od biurka.


Książka Gotujemy jest mocno osadzona w polskich realiach, co bardzo mnie cieszy, bo przy okazji wykonywania zadań można porozmawiać z dzieckiem o polskiej kuchni. Co prawda obok schabowego pojawia się hamburger a na deser można zjeść babeczkę w stylu cupcake, ale i tak z kuchni dolatują smaki polskiej tradycji. Jakimi kryteriami się Pani kierowała przy komponowaniu zadaniowego jadłospisu?
— Miało być tak, jak jest. Albo tak jak mi się wydaje, że jest. Stąd schabowy i hamburger, bo jemy bardzo dużo różnych rzeczy, niekoniecznie tradycyjnie wywodzących się z naszego polskiego jadłospisu. I to jest piękne i prawdziwe jednocześnie. Sama wcinam przeróżne posiłki (od sushi przez hummusy po roladki wołowe). Stąd w książce i schabowy, i placki ziemniaczane, ale też angielskie babeczki i spaghetti.

Czy przygotowywała się Pani w szczególny sposób do stworzenia książki aktywnościowej dla dzieci? Czy testowała Pani przykładowe zadania na dzieciach znajomych? Zadania, które Pani zaproponowała są bardzo różnorodne, łatwe do wykonania nawet dla dziecka, które szybko się nudzi, a przy tym bardzo zabawne. To wielka sztuka przygotować taki zestaw ćwiczeń, które wciągną do zabawy zarówno cztero-, jak i sześciolatkę, a u nas w domu właśnie tak się stało. 

— Bardzo mnie to cieszy! Książka była oczywiście testowana na dzieciach, jakkolwiek to paskudnie nie zabrzmi. 🙂 Wydawca bardzo dba o to, żeby zwłaszcza tego rodzaju książka „działała” poprawnie, nie budziła zastrzeżeń. Chociaż prawdę mówiąc, dużo tutaj zależy także od naszej, dorosłej, intuicji. Jestem całkiem niezłym obserwatorem dzieci, staram się także zawsze, żeby to „wewnętrzne” dziecko miało prawo głosu i decydowania. Wiem z doświadczenia warsztatowego i pedagogicznego, że dzieci są bardziej nieprzewidywalne, niż się tego spodziewamy, i że często nasze ilustratorskie „ryzykowne” pomysły to nuda dla małego odbiorcy. Przewrotność i szaleństwo, dom w jabłku i dinozaur moczący nogi w rozwałkowanym cieście. Mam nadzieję, że to dzieci trochę do tej książki przyciągnie. 

Czy ma Pani w najbliższych planach kolejną książkę tego rodzaju?

— Mam nadzieję, że tak! I to niejedną. Ale nic nie mogę więcej powiedzieć. 🙂

Bardzo dziękuję za rozmowę i trzymam kciuki za kolejne Pani projekty.

 

TYTUŁ: „Gotujemy. Aktywnościowa książka o kuchni i gotowaniu”
TEKST: Dominika Czerniak-Chojnacka
ILUSTRACJE: Dominika Czerniak-Chojnacka
LICZBA STRON: 154
OPRAWA: miękka
FORMAT: 21 × 30 cm
WIEK: 4+
WYDAWNICTWO: Babaryba
ROK WYDANIA: 2017

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *