Moja starsza córka nie chodzi do zerówki. Uczę ją sama w domu, co wcale nie jest wielkim wyzwaniem, bo Zuzia jest najwdzięczniejszą uczennicą, jaką można sobie wymarzyć: uśmiechniętą, niestrudzoną i z zawsze zatemperowanymi kredkami. Ona się wręcz budzi z nastawieniem: ahoj, nauko, przybywam! Nic nie jest w stanie odciągnąć jej od zadań: ani młodsza siostra biegająca wokół stołu jak osa nad drożdżówką, ani niespodziewana wizyta dziadków, ani szelest papierka od cukierka, ani… A nie, przepraszam, pokusa zajrzenia do nowej książki jest nie do odparcia. Chcecie wiedzieć, z czyjego powodu zrobiła sobie ostatnio wagary?

Nie dość, że historia obrazkowa, to jeszcze z krową na rowerze! Nawet gdybym nie miała pojęcia, co to za jedna, ta cała Mama Mu, to i tak wzięłabym komiks w ciemno – za piękną okładkę i zachęcające wnętrze (na stronie internetowej Zakamarków można podejrzeć przykładowe plansze). Zaraz, zaraz… ale przecież ja wcale nie znałam wcześniej opowiadań Jujji Wieslander o Mamie Mu i Panu Wronie! Co prawda charakterystyczne rysunki z krową w niecodziennych (ściślej: niekrowich) okolicznościach wielokrotnie migały mi przed oczami na bibliotecznych półkach, ale nigdy się nie złożyło… Teraz żałuję, bo moje córki mogły zarazić się optymizmem Mamy Mu już dużo wcześniej, a ja z kolei częściej dostawałabym… pióropleksji zamiast zwykłego szału. 

(NIE)DOBRANA PARA

Trudno wyobrazić sobie dwie bardziej różniące się od siebie pod względem charakteru postacie niż Mama Mu i Pan Wrona. Ona to wieczna optymistka z wielkimi marzeniami, on – niezmordowany zrzęda twardo stąpający po ziemi (jakkolwiek paradoksalnie to brzmi w odniesieniu do ptaka). Jej szklanka jest zawsze do połowy pełna, a trawa zieleńsza niż u sąsiada, a jemu ciągle wiatr dmucha w oczy. Mama Mu bierze życie takim, jakie jest, potrafi wycisnąć je jak cytrynę, ale przede wszystkim za nic ma uwagi w rodzaju „bo krowy się tak nie zachowują”. Że krowy nie mogą stać na jednej nodze? A niby dlaczego? Że nie mogą chodzić po linie? A kto tak twierdzi? Mama Mu, jeśli zechce, może się nawet wspiąć na drzewo! Z kolei Pan Wrona najwyraźniej postawił sobie za cel sprowadzanie Mamy Mu na ziemię i przypominanie jej, czy raczej wypominanie, że jest krową (a właściwie „krooową” – z odpowiednią emfazą). Doprawdy trudno sobie wyobrazić dwa bardziej różne charaktery, a mimo wszystko tę dwójkę łączy specjalna więź. W ostatnim z czterech komiksów Pan Wrona, zmuszony przez okoliczności do określenia swojego stosunku względem Mamy Mu, przez zaciśnięty dziób cedzi w końcu: „Boćlub”. I wszystko jasne! 

PRZYGODY NA MIARĘ KADRÓW

Każda z czterech komiksowych historii osadzona jest w innej scenerii, które razem tworzą uniwersum serii: w oborze, na podwórzu, na pastwisku i w pobliskim lesie.

Mama Mu na wycieczce
Zachęcona wiosennym słońcem Mama Mu planuje wycieczkę rowerową nad jezioro, ale – ku  początkowej uciesze, a później wielkiemu rozczarowaniu Pana Wrony – pogoda krzyżuje jej plany.

Sto szczeniaków
Pan Wrona załapuje się na darmowy posiłek na podwórzu, a przy okazji prezentuje niezłomność wyrażanych opinii godną… chorągiewki na wietrze.

Mama Mu na jednej nodze
Mama Mu rzuca wyzwanie grawitacji, stojąc na jednej nodze, a następnie ratuje z opresji Pana Wronę, z gruntu sceptycznego wobec jej akrobacji.

Czy jesteś moim przyjacielem? 
Mama Mu wspina się na drzewo, a Pan Wrona niczym Mefistofeles z ballady o pani Twardowskiej wykręca się od deklaracji. 

KOMIKS NA PODSTAWIE KSIĄŻKI

Mama Mu na wycieczce i inne komiksy to trzecia po przygodach Pippi Pończoszanki  (Pippi się wprowadza i inne komiksy oraz Pippi zawsze sobie poradzi i inne komiksy) książka z dymkami wydawnictwa Zakamarki. Podobnie jak w przypadku Pippi komiks o Mamie Mu i Panu Wronie powstał na bazie wcześniejszych książkowych opowieści, z których dwie mieszczą się w zbiorze Mama Mu na drzewie i inne historie.

FORMA

Mama Mu na wycieczce i inne komiksy to doskonały tytuł dla świeżo upieczonych samodzielnych czytelników. Oprócz świetnej treści jest jeszcze minimum osiem innych powodów, dla których warto podsunąć akurat ten komiks początkującym adeptom dymków:

Krótkie komiksy. Każda z zamieszczonych w książce historii mieści się na 12 lub 16 stronach. Nie ma potrzeby stosowania zakładek, bo zanim się obejrzycie, już połkniecie jedną historyjkę. A potem drugą. I trzecią. I czwartą. I… jak to, koniec?!

Czytelny podział stron na kadry. Na stronie znajduje się najczęściej sześć równomiernie rozłożonych kadrów zbliżonej wielkości, czasem cztery (w tym jeden dużo większy od pozostałych jako kadr otwierający lub zamykający opowieść). Zdarzają się też spektakularne kadry zajmujące całą rozkładówkę (czyli dwie sąsiadujące ze sobą rozłożone strony) lub kadry na całą stronę. 

Regularne kształty kadrów. Każdy kadr ma regularny geometryczny kształt z czarnym obramowaniem. Nie ma wątpliwości, co chodzi w jego skład, a co jest poza nim. 

Dużo światła. Wokół kadrów pozostawiono szerokie białe marginesy, dzięki czemu strony nie przytłaczają nadmiarem bodźców i kolorów.

Tylko dwa rodzaje dymków. Wypowiedzi bohaterów są umieszczone w białych zaokrąglonych dymkach, a informacje dodatkowe (zarys początkowej sytuacji) lub wypowiedzi bohaterów, którzy znajdują się poza kadrem, mieszczą się w dymkach prostokątnych. Dodatkowo w trzech komiksach umieszczono na samym końcu prostokątne dymki z żółtym tłem, na których pismem imitującym odręczne widnieją przemyślenia Mamy Mu, czyli krowie złote myśli: Mały naleśnik, a jak cieszy!Fajnie, że krowa może być czasem lekko zakręcona. Moim zdaniem lub Masz przyjaciela? Odwiedź go co niedziela!. Nic, tylko wydrukować, oprawić w ramę, czytać każdego dnia z rana i uczyć się od Mamy Mu dobrego, prostego życia.

Czytelny tekst. W Mamie Mu tekstu jest jak na komiks dość dużo, bo osią wszystkich historii są potyczki słowne głównych bohaterów. Na szczęście dzięki dużym drukowanym literom jego odczytanie nie sprawi dzieciom trudności. Co ciekawe, w komiksowych dymkach mieszczą się prawie całe partie dialogowe z opowiadań!

Przyjazne wyrażenia dźwiękonaśladowcze. Wszystkie wyrażenia dźwiękonaśladowcze są dostosowane do polskiej wymowy i możliwości percepcyjnych małego odbiorcy, np. puk puk, niuch niuch, mlask mlask, chrup chrup, szast prast fru czy myślu myśl. To kawał dobrej roboty tłumacza. Dla kontrastu podam parę przykładów nieprzetłumaczonych onomatopei z innego komiksu dla dzieci: smoutch, crac, brouf, gaw, tchak, vouf czy vlof. Widzicie różnicę? 

Doskonałe tłumaczenie. Komiksowe przygody Mamy Mu (podobnie jak wszystkie książki z tej serii) rewelacyjnie przetłumaczył Michał Wronek-Piotrowski. Dialogi w jego przekładzie są lekkie i zabawne, świetnie czyta się je na głos, zwłaszcza kwestie Pana Wrony podkreślające jego ptasie jestestwo: „Pić prosto od krowy?! Po moim piórze!”, „Niech mnie pióra biją!” albo – moje ulubione (jak już w końcu załapałam, o co chodzi) – „Okrajt”. Jak się dziecko osłucha z grą słów i pozna kreatywne możliwości języka, to potem wyłapie więcej smaczków w innych utworach (np. w naszpikowanych humorem tłumaczeniach filmów animowanych Bartosza Wierzbięty).

O AUTORACH

Jujja Wieslander jest autorką książek dla dzieci, członkinią Szwedzkiej Akademii Literatury dla Dzieci. Polscy czytelnicy znają ją z serii książek o Mamie Mu i Panu Wronie, a także ze zbioru opowiadań Kajtek i Miś wydanych przez wydawnictwo Zakamarki.

Sven Nordqvist to szwedzki ilustrator i autor książek dla dzieci. Stworzył serię opowiadań o uroczym starszym panu Pettsonie i jego kocie Findusie (wydawnictwo Media Rodzina), jest również autorem książki Gdzie jest moja siostra? (wydawnictwo EneDueRabe). Zilustrował opowiadania o Mamie Mu i Panu Wronie, ale – choć wymieniony na okładce z nazwiska – nie jest autorem komiksowych kadrów Mamy Mu na wycieczce i innych komiksów

To Micaela Favilla narysowała komiks o Mamie Mu, a Elin Fahlstedt nałożyła na niego kolory, zachowując oryginalny charakter ilustracji Svena Nordqvista. Poniżej na zdjęciach ilustracji z opowiadań i odpowiadających im kadrów z komiksów możecie zobaczyć, jak (dobrze) im to wyszło. 

MUUUUUCZĄCA TRYLOGIA

W Szwecji nakładem wydawnictwa Rabén & Sjögren ukazały się dotychczas trzy tomy komiksów o Mamie Mu. Mam nadzieję, że również polscy czytelnicy będą mieli okazję poznać Mamę Mu we wszystkich komiksowych wcieleniach. 

TYTUŁ: „Mama Mu na wycieczce i inne komiksy” 
SCENARIUSZ: Jujja Wieslander  
TŁUMACZENIE: Michał Wronek-Piotrowski
RYSUNEK: Sven Nordqvist, Micaela Favilla, Elin Fahlstedt
LICZBA STRON: 60
OPRAWA: twarda
FORMAT: 20 × 24,5 cm
WIEK: 3+
WYDAWNICTWO: Zakamarki
ROK WYDANIA: 2017

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

One thought on “Książka z dymkami (6) – „Mama Mu na wycieczce i inne komiksy””

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *