Pewna matka miała dwóch synów: pesymistę i optymistę. Żeby każdy z chłopców miał okazję poznać jasne i ciemne strony życia, dała im pod choinkę różne rzeczy: pesymiście kolejkę elektryczną, a optymiście końską kupę. Kiedy dzieci rozpakowały prezenty, mama zapytała pierwszego syna:
– Synku, co ci przyniósł Mikołaj?
– Kolejkę elektryczną. Ale na pewno niedługo się zepsuje albo w ogóle już nie działa – odpowiedział z niechęcią pesymista.
– A ty, synku, co dostałeś? – zapytała drugiego chłopca.
– Mamo, mamusiu, dostałem konika, prawdziwego konika! Jaki piękny, wspaniały prezent! Szkoda tylko, że gdzieś uciekł…

Za każdym razem, kiedy myślę o Ucieszkach Cieszka Zdeňka Svěráka przypomina mi się ten dowcip, bo tytułowy bohater jest urodzonym optymistą. Tak naprawdę ma na imię Boguszek, ale rodzice nazywają go Cieszkiem, bo chłopiec cieszy się ze wszystkiego i we wszystkim potrafi dostrzec dobre strony: nawet kiedy poparzą go pokrzywy, przytrzaśnie sobie palec drzwiami albo nie wyjdzie mu babka z piasku.

PROSTE PRZYJEMNOŚCI

Cieszko mieszka razem z rodzicami w małym domku z żółtymi okiennicami w gospodarstwie ogrodniczym niedaleko dużego miasta. Jego życie jest pełne prostych przyjemności związanych z pracą rodziców: uprawą warzyw i ich sprzedażą na targu. Malutkie uniwersum stworzone przez Zdeňka Svěráka to prawdziwa sielanka, w której rytm życia wyznaczają pory roku i pogoda: opady deszczu są doskonałą okazją do założenia kaloszy i urządzenia wyścigu dżdżownic, bezchmurne niebo to zapowiedź wielkiego podlewania zagonków (przy okazji można wpaść na trop sałatowego złodzieja i pobawić się w psią nianię), a gęsta mgła sprzyja jedzeniu marchewki (na poprawę wzroku, rzecz jasna!). 
Cieszko jest jedynakiem, ale nie brakuje mu towarzystwa: przyjaźni się z mieszkającą nieopodal Katarzynką, bawi się z psem podwórzowym Kwikiem, jeździ z tatą na targowisko, rozmawia z konewkami, grabiami i wężem ogrodowym, a codziennej dawki adrenaliny dostarcza mu przerośnięty sąsiad Hugo, którego życiową misją jest psucie krwi wszystkim dookoła, a że najłatwiej płatać figle najmłodszym, obrywa się głównie Cieszkowi. Hugon wszędzie widzi okazję do łobuzowania: począwszy od próby zapuszkowania dżdżownic poprzez podsunięcie psu Cieszka nafty do picia, skończywszy na wytłuczeniu z drobny mak nowiuteńkich szyb do inspektów, po które Cieszko udał się do szklarza. Tak się jednak zawsze składa, że kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada, więc triumf Hugona nigdy nie trwa dłużej niż do końca rozdziału.

CZESKI HUMOR

Ucieszki Cieszka to jedna z najlepszych książek na jesienną chandrę, zimowe smuteczki, wiosenne przesilenie i letnie przegrzanie. Jednym słowem to lektura na każdy czas, a szczególnie na te dni, kiedy brakuje nam uśmiechu. Jest bowiem w Ucieszkach Cieszka jakiś szczególny rodzaj czeskiego poczucia humoru, który nie epatuje ogranymi gagami i wtórnym dowcipem, a bawi tak bardzo, że na samą myśl o lekturze człowiekowi unoszą się kąciki ust. Wspaniale udało się Zdeňkovi Svěrákovi wprowadzić humor na dwóch poziomach: sytuacyjnym, ale przede wszystkim językowym. Dzieci będą zachwycone głównie zabawnymi scenkami, ale serce dorosłych skradnie drugi rodzaj dowcipu, bardziej wyszukany i wymagający, bo wynikający ze sposobu prowadzenia narracji. I to właśnie z powodu humoru językowego moją ulubioną postacią w książce jest… narrator. To jego celne uwagi, ironiczne komentarze oraz specyficzny sposób przedstawienia świata i bohaterów wprowadzają do Ucieszek Cieszka nieporównywalny z żadnym innym klimat. Zresztą zobaczcie sami, jak narrator opisuje głównego antagonistę Cieszka, czyli Hugona: 

Cieszko spojrzał w górę i zobaczył Hugona. Tutaj musimy powiedzieć, co to za ptaszek. A więc przede wszystkim nie jest to żaden ptaszek, tylko kawał kołka. Ale nie wyobrażajcie sobie czasem żadnego zgrabnego patyczka. Kiedy mówię: Hugo to kołek, chcę przez to powiedzieć, że jest w wieku, kiedy ma się rozumu tyle co kołek, oraz że z niego niewychowany łobuz, kłamczuch i zawistnik. Mógłbym też napisać, że ładny z niego kwiatek, ale lepiej nie, bo jeszcze moglibyście wyobrazić go sobie jako niezapominajkę, a wtedy bylibyście w strasznym błędzie. Najlepiej będzie, jeśli będziemy na niego mówić: łobuzisko Hugo. 

STYLOWY PRZEKŁAD

Przygody Cieszka są tak zwykłe jak kromka chleba posmarowana masłem i posypana cukrem, nie ma w nich nic wyjątkowego, strasznego ani zagadkowego i w gruncie rzeczy każde dziecko, które spędza czas na świeżym powietrzu na wsi, a przynajmniej w przydomowym ogrodzie, mogłoby je przeżyć. A jednak sposób, w jaki są opisane, oraz niedzisiejszy urok, sprawiają, że czyta się je z największą przyjemnością i zainteresowaniem. Jestem nawet skłonna stwierdzić, że język Zdeňka Svěráka jest najmocniejszym punktem książki i powodem, dla którego tak często i chętnie czytam ją dzieciom. To doskonały sposób na zaznajomienie dzieci z piękną polszczyzną i na obycie się z humorem na najwyższym poziomie, a takich książek w dziecięcej biblioteczce nigdy za wiele. Jednak na nic by się zdał świetny styl autora, gdyby nie doskonała praca tłumacza, w tym przypadku Doroty Dobrew. Jej przekład jest tak dobry, że gdyby nie to, że wiem, że jest tłumaczeniem z czeskiego, byłabym pewna, że od pierwszego do ostatniego słowa został napisany od razu po polsku. Nie ma w nim ani jednej fałszywej nuty, całość czyta się lekko i naturalnie, co świetnie wypada zwłaszcza przy głośnym czytaniu.

Nie mogę się powstrzymać, więc przytoczę jeszcze krótki opis wyścigów dżdżownic – jeden z moich ulubionych fragmentów, w którym jest wszystko to, za co pokochałam Ucieszki Cieszka: banalna zabawa opisana w działający na wyobraźnię sposób i przetłumaczona z niezwykłym wdziękiem i humorem (cienkoatletki!):

Wyścigi okazały się fascynujące. Dżdżownice ścigały się chętnie i nie oszukiwały, tempo pozostawało umiarkowane, trasa śliska – wszystko było tak, jak powinno być w wyścigach dżdżownic. Ledwie cienkoatletki minęły linię startu, Cieszko zaczął im wymyślać różne przeszkody (…) Cieszko pobiegł do kuchni i wykręcił mamie z maszynki do mięsa takie kółeczko z dziurkami. Przez to zawody zyskały pasjonujące zakończenie. Tuż przed metą zziajane dżdżownice przeciskały się przez dziurki, jakby się mieliło mięso. 

Z EKRANU NA KARTY KSIĄŻKI

Ucieszki Cieszka zadebiutowały w Czechosłowacji w 1989 – lecz nie jako książka, a… trzynastoodcinkowa wieczorynka pt. Radovanovy radovánky, którą polscy widzowie mogli oglądać na początku lat dziewięćdziesiątych jako Radkowe radości. Dopiero w 1994 Zdeněk Svěrák na podstawie stworzonego przez siebie scenariusza napisał książkę o siedmiu przygodach Cieszka, a w 2008 o pozostałych sześciu. Na kartach książki wieczorynkowy rys jest widoczny zarówno w formie (podział na rozdziały), jak i w charakterystycznych zamknięciach poszczególnych opowieści –  każda przygoda kończy się zdaniem wypowiedzianym przez Cieszka: „Tośmy się dziś znowu nacieszyli światem”, a także informacją, że kiedy Cieszko zasypiał, przypominał sobie wydarzenia z dnia, „a potem uśmiechał się przez sen”. 

CZESKIE FILMY I POLSKA INTERPRETACJA

Oryginalnemu czeskiemu wydaniu Ucieszek Cieszka towarzyszyły kadry z serialu animowanego stworzonego przez Zdeňka Smetanę, czeskiego reżysera, animatora i scenarzystę, a także ilustratora książek dla dzieci, twórcę popularnych wieczorynek takich jak:  Bajki z mchu i paproci (znane także jako Żwirek i Muchomorek), Wodnik Szuwarek czy Psi żywot.

W 1994 wydawnictwo Knižní klub wydało w Czechach pierwszy tom „Ucieszek Cieszka”. W 2008 nakładem wydawnictwa Fragment ukazały się dwa tomy „Ucieszek Cieszka”.

Polskie wydanie Ucieszek Cieszka zostało zilustrowane przez Ewę Stiasny, współzałożycielkę wydawnictwa Dwie Siostry i autorkę ilustracji do książek między innymi Nie każdy umiał się przewrócić Urodziny prawie wszystkich Toona Telegena. To był strzał w dziesiątkę! Zamiast przaśnych, kolorowych i tak bardzo „minionych”, bo przypisanych do konkretnej epoki ilustracji mamy w polskich Ucieszkach Cieszka do czynienia z prawdziwie oryginalną i ponadczasową szatą graficzną: rysunkowo-kolażową, w stonowanych jesiennych barwach i z zadziorną, nieco bazgraninową kreską, czasem z kolorowym wypełnieniem, a czasem bez niego. Aż trudno uwierzyć, że ilustracje Ewy Stiasny nie pochodzą z oryginalnego wydania, bo pasują do Cieszka jak ulał. Osobne zachwyty należą się wyklejce: i za motywacyjne hasło „Dobre narzędzia to połowa roboty”, i za ilustrację rzeczonych narzędzi (ogrodniczych) w stylu dawnych rycin. 

Pierwsza część Ucieszek Cieszka ukazała się w Polsce 2013 roku, a druga w 2017 roku w tomie pt. Nowe ucieszki Cieszka.

TYTUŁ: Ucieszki Cieszka
TEKST: Zdeněk Svěrák
TŁUMACZENIE: Dorota Dobrew
ILUSTRACJE: Ewa Stiasny
LICZBA STRON: 144
OPRAWA: twarda
FORMAT: 15,5 × 19,5 cm
WIEK: 4+
WYDAWNICTWO: Dwie Siostry
ROK WYDANIA: 2013

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

One thought on “Książka z Czech – „Ucieszki Cieszka” Zdeněk Svěrák”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *