Nic nie zapowiadało, że w okresie świątecznym nie przeczytam ani jednej książki. Pachnący choinką i płynem do podłóg dom, teściowie zabawiający wnuczki od rana do wieczora i wylogowanie się do życia na ostatnie dwa tygodnie roku to przecież wymarzone okoliczności, żeby nadrobić czytelnicze zaległości. A jednak z chwilą, kiedy przeczytałam ostatnią stronę Listu do króla Tonke Dragt przed wigilijnym lepieniem pierogów, nie mogłam znaleźć kolejnej lektury, która wypełniłaby pustkę po – moim zdaniem – najlepszej książce młodzieżowej 2017 roku. I wcale nie chodzi o to, że potrzebowałam czasu na przetrawienie poruszających treści czy ułożenie sobie świata na nowo, bo List króla żadną miarą nie jest książką przełomową. Ale jest książką tak dobrą i sycącą, że ma się ochotę zatrzymać jej smak na długo.

PIERWSZE WRAŻENIE

Rany, jaka cegła! Ponad pięćset stron litego tekstu, szczegółowa mapa Królestwa Unauwena i Królestwa Dagonauta na wyklejce i… jeszcze więcej dziwnie brzmiących nazw w środku: imion bohaterów, miast, lasów, zajazdów i zamków. A do tego spis treści, rodem z planu wydarzeń lektury omawianej na lekcji języka polskiego (np. 1. W drodze; kary koń, 2. Głupek z Leśnej Chaty, 3. Dźwięk rogu; pierścień itd.) i przewaga męskich bohaterów. (To ostatnie to już moje prywatne wypaczenie, które często daje o sobie znać, kiedy mamy z mężem obejrzeć razem film. Jeśli na moje pytanie „A czy w tym gra jakaś kobieta?” pada odpowiedź przecząca, wieczory spędzamy oddzielnie). Powieść rycerska dla młodzieży osadzona w fikcyjnym średniowieczu – sami przyznacie, że brzmi to dość ryzykownie, chyba że ktoś lubi tego typu klimaty. Bo ja raczej niekoniecznie. Rany, jak bardzo się myliłam!

 

KSIĄŻKA DROGI

List do króla to opowieść, którą można streścić jednym zdaniem: nastolatek wyrusza w daleką podróż w nieznane, by dostarczyć list do króla sąsiedniej krainy, a w miarę jak wypełnia kolejne etapy misji, poznaje swoje mocne i słabe strony i buduje własną tożsamość. Czytelnik poznaje szesnastoletniego Tiuriego w bardzo szczególnym momencie: chłopiec opuszcza potajemnie królewską kaplicę, gdzie miał czuwać przez całą noc przed ceremonią pasowania na rycerza, i decyduje się spełnić dziwną prośbę nieznajomego mężczyzny. Mimo szlachetnej motywacji Tiuri łamie zasady i w jednym momencie przekreśla swoje szanse na wstąpienie do stanu rycerskiego. Linearna fabuła prowadzi chłopca poprzez pełne zasadzek lasy, zdradliwe górskie przełęcze i nieprzebyte rzeki aż do celu i… z powrotem. List do króla to odmalowany z kronikarską wręcz precyzją opis przygód, które przydarzyły się Tiuriemu podczas ponadmiesięcznej podróży. Przypadkowe spotkania, ucieczka przed rozbójnikami, strach przed Czerwonymi Rycerzami dybiącymi na życie chłopca, nieoczekiwana pomoc ze strony mnichów, uwięzienie i wiele, wiele innych atrakcji – tu naprawdę nie ma miejsca na nudę!

WRAŻENIA Z LEKTURY

Tonke Dragt nadała żwawe tempo swojej opowieści, równomiernie rozłożyła zwroty akcji, wyważyła proporcję między sytuacjami, przy których dreszcz przebiega po plecach, a tymi dającymi wytchnienie i przede wszystkim stworzyła głównego bohatera, którego nie sposób nie polubić – szlachetnego i odważnego, ale z drugiej strony nieco naiwnego i łatwowiernego. List do króla czyta się dobrze z kilku powodów: po pierwsze pasjonująca historia, po drugie podział opowieści na równej długości rozdziały z jednym głównym wydarzeniem (dopiero w trakcie lektury okazuje się, że niezbyt finezyjny spis treści jest świetną ściągawką, dzięki której można błyskawicznie przypomnieć sobie najważniejsze wydarzenia, jeśli czytanie przeciągnie się w czasie), a po trzecie styl pisania autorki i doskonały przekład z języka niderlandzkiego Jadwigi Jędryas. Język Listu do króla jest bardzo obrazowy, elegancki, ale nie przegadany, treściwy i po prostu ładny – na takich powieściach można się uczyć stylu. Tak jak napisałam we wstępie, książka Tonke Dragt nie jest rewolucyjną, zmieniającą światopogląd powieścią, nie jest też przykładem prozy eksperymentalnej czy pod jakimś względem bardziej oryginalnej od innych. Ale jej lekturze towarzyszy uczucie ekscytacji, przyjemności i swoistego czytelniczego spełnienia, które mogłabym porównać do obfitego, wykwintnego obiadu z deserem – od czasu do czasu nie sposób odmówić sobie takiej rozpusty, do czego i Was gorąco namawiam. Na zakończenie muszę się jeszcze do czegoś przyznać – byłam pewna, że autorem książki jest mężczyzna, dlatego zdziwiłam się, że męski punkt widzenia na sprawy związane z szeroko pojętym rycerstwem wcale nie wydał mi się przytłaczający ze względu na szczegółowe opisy rynsztunku, pojedynków, zwyczajów, czy też na poziomie samej intrygi. Ku mojemu zaskoczeniu, okazało się, że List do króla – monumentalną powieść o nastoletnim męskim świecie rycerzy (lub prawie rycerzy) napisała kobieta! A w dodatku samodzielnie ją zilustrowała.

    

AUTORKA

Urodzona w Holenderskich Indiach Wschodnich w 1930 roku Tonke Dragt (pełne imię: Antonia Johanna Willemina Dragt) jest holenderską pisarką i ilustratorką książek dla dzieci i młodzieży. List do króla, jej druga książka, wydana rok po debiucie, została uznana za najlepszą holenderską powieść młodzieżową drugiej połowy XX wieku i stała się światowym bestsellerem (ponad milion sprzedanych egzemplarzy!). Na jej podstawie powstał musical, a także film pełnometrażowy uhonorowany licznymi nagrodami. 

TYTUŁ: List do króla
TEKST: Tonke Dragt
TŁUMACZENIE: Jadwiga Jędryas
ILUSTRACJE: Tonke Dragt
LICZBA STRON: 544
OPRAWA: twarda
FORMAT: 15,5 × 20,5 cm
WIEK: 10+
WYDAWNICTWO: Dwie Siostry
ROK WYDANIA: 2017

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *