Dobra zabawa dla całej rodziny, doskonałe wzornictwo i znajomość kilkudziesięciu angielskich słówek jako efekt uboczny gry? To jeden z naszych ulubionych sposobów spędzania czasu z dziećmi. Bez zbędnych wstępów zachęcamy Was do lektury recenzji dwóch gier edukacyjnych Kapitana Nauki: Gotowania Zakupów, które testowałyśmy na naszych dzieciach niezależnie od siebie. Zobaczcie, jak bardzo nasze opinie mogą się różnić, albo… wprost przeciwnie!

GOTOWANIE

Od ponad trzech lat zabawa w gotowanie (oraz asystowanie w kuchni podczas przygotowywania prawdziwych potraw) to jedno z ulubionych zajęć moich córek. Dzieciom robienie po raz setny tej samej zupy nadal sprawia tyle samo frajdy co pierwszego dnia, ale ja szukam sposobów na urozmaicenie zabawy. Od jakiegoś czasu podrzucam córkom nazwy produktów spożywczych, których używają, w języku angielskim, określam kolory owoców i warzyw, a także przypominam im angielskie liczebniki. W ten sposób nie tylko wprowadzam nowy element do ogranej fabuły, ale również oswajam starszą córkę z językiem, który jest w podstawie programowej dla zerówek. Kiedy zobaczyłam nową grę edukacyjną Kapitana Nauki pt. Gotowanie, wiedziałam, że ta tematyka idealnie trafi w zainteresowania moich córek, a także dostarczy mi kolejnych atrakcyjnych materiałów do nauki poprzez zabawę. Nie myliłam się!

CO ZNAJDZIEMY W ŚRODKU?

W wygodnym, zamykanym od góry pudełku znajdują się cztery talerze z potrawami (pizza, zupa, śniadanie, sałatka owocowa), cztery dwustronne karty z napisami w języku polskim i angielskim (z jednej strony lista składników potrzebnych do przygotowania potrawy, z drugiej strony lista zakupów) oraz 36 żetonów. Wszystkie elementy są wykonane z twardego, lakierowanego kartonu. Na dołączonej instrukcji mieści się opis 12 wariantów gry.

ZABAWA BEZ INSTRUKCJI

Wytrzymałe oraz atrakcyjne pod względem wizualnym elementy gry (narysowane przez Macieja Łazowskiego) same w sobie mogą stać się punktem wyjścia do zabawy swobodnej. Wręczcie je dziecku i zobaczycie, jak przygotowuje ulubione potrawy, karmi lalki w restauracji albo bawi się w sklep. Jeśli podczas robienia porządków zwracaliście dzieciom uwagę, aby łączyły zabawki w zbiory,  matematyczne przyzwyczajenia mogą dać o sobie znać podczas dzielenia poszczególnych produktów na kategorie, np.: warzywa, owoce, nabiał, mięso, ze względu na kolor jedzenia albo ulubione (lub wprost przeciwnie) produkty.

JAK SIĘ BAWIĆ Z INSTRUKCJĄ?

Wydawnictwo przygotowało aż 12 propozycji zabaw. W jedną można się bawić nawet w pojedynkę, a pozostałe gry są przeznaczone dla dwóch do czterech osób. Każdy opis gry jest poprzedzony informacją o tym, których elementów będziemy używać: list potraw czy list składników oraz 24 czy 36 żetonów.

Poszczególne zabawy mają różny stopień trudności: począwszy od prostego dopasowywania odwróconych obrazkiem do góry żetonów do listy składników potraw w jak najkrótszym czasie poprzez różne warianty bingo, skończywszy na dość trudnej wersji, w której trzeba zapamiętać składniki wylosowanej potrawy i zebrać je bez podglądania listy składników.

DLA KAŻDEGO COŚ MIŁEGO

Jedne gry przypadną dzieciom do gustu bardziej, inne mniej, ale jedno jest pewne – każdy znajdzie wersję, w którą będzie grał z przyjemnością. Moje córki upodobały sobie szczególnie „Kulinarnych podkradaczy” (również ze względu na uroczą nazwę) oraz kooperacyjną wariację „Kto pierwszy?”, w której ścigamy się z wymyślonym graczem (u nas nosi imię Gryzeldy). Jeśli dziecko nie radzi sobie z porażkami, kiedy gra na własne konto, właśnie ta wersja gry pomoże mu lepiej znieść przegraną, bo przegra razem z drużyną, natomiast radość z wygranej będzie tak samo duża jak w przypadku samodzielnego zwycięstwa.

 

CO Z TYM ANGIELSKIM?

Trzy z zaproponowanych 12 pomysłów na zabawy kładą nacisk na zapamiętanie albo powtarzanie angielskich nazw produktów. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby podczas wszystkich innych wersji wprowadzać angielskie odpowiedniki. Równie dobrze można potraktować listy składników potraw i listy zakupów jako minisłowniki tematyczne albo fiszki ze słownictwem. Ze strony Kapitana Nauki można ściągnąć plik z wymową wszystkich 42 słówek, które pojawiają się w grze. Dzięki Gotowaniu po ponad dwudziestu latach nauki języka dowiedziałam się, jak jest po angielsku por i rukola. Ciekawe, czy i Wy poszerzylibyście swoje kulinarne słownictwo po spotkaniu z Kapitanem Nauką?

ZAKUPY

Choć zakupy z dziećmi zwykle trwają dłużej niż dorosłe i są powiększone o co najmniej kilka produktów spoza listy, to i tak lubimy spędzać w ten sposób czas. To znakomita okazja do trenowania wielu umiejętności, które wymagają regularnej praktyki (pisałyśmy o nich TUTAJ). W sklepie wspólnie szukamy produktów pośród półek i regałów, zgadujemy ich kolory i nazwy. Wybrane owoce i warzywa ważymy, a bułki i rogale liczymy podczas pakowania do torebki. Negocjujemy (między sobą) i dokonujemy wyborów, by kupić jak najmniej produktów spoza listy. Przy kasie razem płacimy, pakujemy zakupy do toreb i żegnamy się z obsługą. Od niedawna sklepowe zabawy proponujemy w domowym zaciszu za sprawą gry edukacyjnej Zakupy.

ZAWARTOŚĆ GRY

Zakupy to gra, do której załączono 4 kosze zakupowe, 4 dwustronne karty z listami zakupowymi (łącznie osiem różnych sklepów po 6 produktów – każdy sklep i produkt podpisano w dwóch językach: po polsku i po angielsku), 48 żetonów z ilustracjami produktów ze wszystkich sklepów oraz instrukcję. I jest to instrukcja nie byle jaka, bo proponująca aż 12 wariantów zabaw z jedną grą:

  1. Mistrz zakupów na czas
  2. Nie zapomnij kupić mleka!
  3. Zdobywcy zakupów
  4. Kupuję w ciemno!
  5. Kto pierwszy?
  6. Lustrzane zakupy
  7. Łowca okazji
  8. Łowca okazji 2
  9. Gawędziarz
  10. Zakupy po angielsku
  11. Zakupy po angielsku 2
  12. Kupiec angielski

A, jak się zaraz przekonacie, kolejne warianty można wymyślać we własnym zakresie i czerpać z zabawy równie wiele radości.

SZAŁ ZAKUPÓW

Spośród tuzina propozycji producenta najbardziej przypadły nam do gustu następujące opcje: „Mistrz zakupów na czas”, „Nie zapomnij kupić mleka!” oraz „Lustrzane zakupy”. Zasady są banalnie proste.

MISTRZ ZAKUPÓW NA CZAS

W „Mistrzu” chodzi o to, by jak najszybciej wypatrzyć produkty pasujące do wylosowanej przez gracza listy zakupów. Przy tej rozgrywce towarzyszy nam dreszczyk emocji i chaos porównywalny ze startem promocji na karpia w niemieckiej sieci marketów wielobranżowych. Czas START! Wszyscy rzucają się do poszukiwań, wodzą wzrokiem i dłońmi po awersach żetonów, zatrzymując się raz po raz i chwytając zdobycze zgodne z listą zakupów. Skupienie zaburza uderzająca do głowy adrenalina, ale na szczęście jeszcze nikt podczas tej rozgrywki nie ucierpiał.

To idealna zabawa dla dzieci (w każdym wieku), u których spostrzegawczość ograniczona jest do wypatrywania (choćby z odległości kilometra) kilku wybranych rzeczy, ale już znalezienie klocka Lego w konkretnym kształcie, kolorze i rozmiarze stanowi nie lada wyzwanie. 

NIE ZAPOMNIJ KUPIĆ MLEKA!

„Nie zapomnij kupić mleka!” to gra pamięciowa, więc im niższa średnia wieku graczy, tym trudniej wygrać. Zasady do wytłumaczenia w kilku słowach. Gracze losują listę zakupów i wybierają koszyk. Następnie, zaczynając od najmłodszego, pojedynczo odkrywają ułożone wzorem do góry żetony. Jeśli produkt znajduje się na wylosowanej liście, żeton trafia do koszyka, a gracz ma kolejny ruch. Jeśli produkt nie pasuje, gracz odkłada żeton w to samo miejsce, a ruch ma kolejna osoba. Kto pierwszy skompletuje swoją listę, wygrywa. Bułka z masłem, prawda? (choć akurat tego produktu nie ma na żadnym żetonie).

LUSTRZANE ZAKUPY

„Lustrzane zakupy” to zabawa, którą polubiliśmy najbardziej, bo można nie tylko grać „na siebie”, ale i sprawić przyjemność współgraczom. Tu ponownie każdy z graczy losuje listę zakupów i otrzymuje koszyk. Tym razem jednak lista nie leży biernie obok koszyka – należy trzymać ją w dłoniach tak, by współgracze widzieli produkty nadrukowane na rewersie. Kiedy małe dłonie opanują chwyt, można rozpocząć rozgrywkę. Najmłodszy z graczy wybiera produkt spośród odwróconych wzorem do góry żetonów. Jeśli produkt znajduje się na jego liście, trafia do koszyka, a gracz ma kolejny ruch. Jeśli nie, gracz przygląda się rewersom list współgraczy i zostawia żeton w koszyku osoby, która ma dany produkt na rewersie swojej listy zakupów. A co, jeśli produkt nie pasuje do żadnej z list? Należy odłożyć go na miejsce, wzorem do góry. Wygrywa zakupoholik, który pierwszy skompletuje 6 produktów (zarówno z awersu jak i z rewersu listy).

ZAKUPOWE INSPIRACJE

Kolorowe i atrakcyjne wizualnie koszyki, listy zakupów i żetony z produktami sprawdzają się u nas nie tylko w grze, ale i w luźnej zabawie o tematyce sklepowej. Od kiedy testujemy Zakupy, do łask wróciła też kasa sklepowa z wysuwaną szufladką na pieniądze, w której oprócz monet i banknotów znaleźliśmy szukany od około miesiąca element układanki piramidy. Taki bonus! 

Żetony z gry Lenka wykorzystuje na różne sposoby. Sortuje je według kolorów, swobodnie przyporządkowuje do list zakupów lub układa na półkach zakładanego naprędce sklepu. Odgrywa w nim rolę ekspedientki i przemiłego doradcy. Techniki sprzedażowe wyłapuje najprawdopodobniej przez obserwację, bo ani ja, ani mąż z handlem nie mamy nic wspólnego. Tymczasem w zabawie słyszymy zwroty: „miła pani”, „a może jeszcze drugi produkt do kompletu?” albo – mój faworyt – „proszę się spieszyć, bo dostawy nie będzie”. 

Nauka angielskiego u nas odbywa się mimochodem. Nie skupialiśmy się dotąd na powtarzaniu wyrazów zawartych na listach zakupów, ale wszystko przed nami. Poziom trudności wariantów gry jest zróżnicowany, więc zadowoli tak cztero-, jak i siedmiolatków. Przy okazji rodzinnych spotkań będziemy mogli testować grę na dzieciach w różnym wieku, dla których angielski jest pierwszym językiem. Przenikanie się dwóch języków używanych w zabawie przez native’ów z pewnością zaprocentuje u dzieci w przyszłości. W zabawie przydadzą się również dostępne na stronie producenta nagrania wszystkich słówek z gry czytane przez native’a. So, let’s go shopping!

Przy okazji przypominamy, że Kapitan Nauka wydał doskonały słownik polsko-angielski w formie… wyszukiwanki z rozkładówkami 11 utalentowanych polskich ilustratorów pt. Na tropie angielskich słówek. Zobaczcie, co o nim napisałyśmy TUTAJ.

TYTUŁ: Gotowanie
ILUSTRACJE: Maciej Łazowski
WYMIARY PUDEŁKA: 27 × 22 × 5 cm
WIEK: 3–7 lat

WYDAWNICTWO: Edgard
ROK WYDANIA: 2017

TYTUŁ: Zakupy
ILUSTRACJE: Magdalena Popovics
WYMIARY PUDEŁKA: 27 × 22 × 5 cm
WIEK: 3–7 lat
WYDAWNICTWO: Edgard
ROK WYDANIA: 2017

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2 thoughts on “Kapitalne gry edukacyjne – „Gotowanie” i „Zakupy” Kapitan Nauka”

  1. Witam, zwracam się z nietypową prośbą. Jakiś czas temu kupiłam synkowi na Mikołaja grę Gotowanie. Niestety w szale otwierania prezentów przepadła nam instrukcja obsługi ( prawdopodobnie razem z papierem prezentowym wylądowała w kominku). Czy jest jakaś możliwość przesłania z Waszej strony skanu lub zdjęcia instrukcji tejże gry? Proszę o pomoc bo co nam po grze jak nie wiemy jak grać :/ z góry dziękuję i pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *