Dawno, dawno temu… to bardzo oryginalna gra karciana wydawnictwa Galakta, w której gracze na zmianę opowiadają historię na podstawie kart, które trzymają w rękach. Gracz, który jako pierwszy pozbędzie się swoich kart, a także użyje karty zakończenia zostaje zwycięzcą. W przypadku przegranej w Dawno, dawno temu… mało kto się smuci, bo tak naprawdę w rozgrywce najbardziej liczy się niepowtarzalna opowieść i atmosfera, która na kilkadziesiąt minut zmienia uczestników zabawy w bajarzy mnożących wątki i plączących losy bohaterów w najbardziej nieoczekiwany sposób.

JAK W TO SIĘ GRA?

Gracze sami tworzą fabułę, którą muszą uważnie śledzić, żeby przypadkiem nie ożywić w swojej kolejce zmarłego pięć minut wcześniej strażnika albo nie zmienić płci królewskiego potomka. Dodatkowo muszą też uważnie patrzeć na wykładane przez współgraczy karty, żeby w odpowiednim momencie przejąć rolę Narratora. Ale po kolei!

ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA

W pudełku znajdują się następujące elementy: 110 kart opowieści oraz 55 kart zakończeń oraz obszerna (wzbogacona o liczne przykłady) instrukcja. Karty dzielą się na trzy rodzaje:

1️⃣ Karty opowieści w pięciu różnych kategoriach: postacie, przedmioty, miejsca, cechy, wydarzenia. Do kart opowieści wliczają się również puste karty do tworzenia własnych elementów w ramach poszczególnych kategorii.

Karty postaci
Karty przedmiotów
Karty miejsc
Karty cech
Karty wydarzeń
Puste karty do uzupełnienia według własnych pomysłów

2️⃣ Karty przerwania, które mogą być wykorzystane zarówno jako karty opowieści z pięciu różnych kategorii, jak i karty specjalne, których używa się, by przejąć opowieść od wcześniejszego narratora w momencie, kiedy zagra on kartę opowieści z tej samej kategorii. Karty przerwania różnią się od kart opowieści kolorowym tłem.

3️⃣ Karty zakończeń, których używa się od razu po wykorzystaniu wszystkich swoich kart, aby doprowadzić opowiadaną historię do logicznego zakończenia. Każdy z graczy otrzymuje tylko jedną kartę zakończenia na całą rozgrywkę.

PRZEBIEG GRY

Karty należy podzielić na dwie grupy: kart opowieści i kart przerwania, które razem tworzą stos kart opowieści, oraz kart zakończeń, a następnie potasować i rozdać uczestnikom. Liczba rozdanych kart opowieści nie jest stała i oblicza się ją każdorazowo według równania: jedenaście minus liczba graczy (jednak nigdy nie mniej niż pięć), natomiast niezależnie od liczby graczy każdy dostaje tylko jedną kartę zakończenia. 

Komplet kart w rozgrywce trzyosobowej (11 – 3 = 8 + 1 karta zakończenia).

Po wyłonieniu pierwszego rozgrywającego narrator zaczyna swoją opowieść, inspirując się posiadanymi kartami opowieści. Oznacza to, że nie musi trzymać się kurczowo tylko wytycznych z kart, ale może śmiało wprowadzać dodatkowe, wymyślone przez siebie elementy fabuły, które umożliwią mu zbudowanie spójnej, wciągającej opowieści. Za każdym razem, kiedy wykorzysta w swojej historii postać, przedmiot, miejsce, cechę lub wydarzenie, które znajduje się na jednej z trzymanych w ręku kart, ma prawo odrzucić ją na odkryty stos na środku stołu.

A GDZIE INTERAKCJA?

Gra nie byłaby grą towarzyską, gdyby brakowało w niej możliwości interakcji. Dawno, dawno temu… przewiduje możliwość przejmowania opowieści narratora przez innych graczy. Może do tego dojść w wyniku następujących okoliczności:

1️⃣ Pasowanie
Narrator może w dowolnym momencie zakończyć swoją opowieść, mówiąc „Pasuję!”. To deska ratunkowa dla tych, którym chwilowo brakuje pomysłów na dalsze poprowadzenie opowieści. Gracz, który zrzeka się prawa głosu, musi dobrać jedną kartę z talii kart opowieści, a jeśli chce, może dodatkowo odrzucić z ręki jedną z kart opowieści. Kolejka automatycznie przechodzi na gracza siedzącego po jego lewej stronie.

2️⃣ Przerwanie przy pomocy karty opowieści

Jeśli narrator użyje w swojej opowieści elementu, który odpowiada karcie innego gracza, dany gracz może (ale nie musi) zagrać tę kartę, wykładając ją na stół, żeby przerwać narratorowi i kontynuować opowieść według własnego pomysłu.

Narrator: „Królowa urodziła piękną córkę, która swoją urodą oczarowała nie tylko rodziców, ale i cały dwór”. W tym momencie gracz posiadający kartę cechy „Piękny” może ją wykorzystać, żeby przerwać opowieść narratora.

3️⃣ Przerwanie przy pomocy karty przerwania

Jeśli narrator zagra podczas swojej kolejki kartę opowieści, każdy z pozostałych graczy, który ma w ręku kartę przerwania z tej samej kategorii, może jej użyć, aby przerwać narratorowi i przejąć opowieść.

Narrator: „Matka chrzestna podarowała dziewczynie suknię, w której mogła pójść na bal”. W tym momencie gracz posiadający kartę przerwania z kategorii przedmiot może ją zagrać, aby przerwać narratorowi. Po przerwaniu swojej opowieści narrator musi dobrać jedną kartę z talii opowieści.

4️⃣ Wyzwanie narratora

Gracze mogą wyzwać narratora, jeśli uznają, że narrator utknął w martwym punkcie, bo przez dłuższy czas nie jest w stanie pchnąć opowieści do przodu, wspomniał coś, co stoi w sprzeczności z tym, co zostało wcześniej powiedziane, krąży w kółko, żeby nie dopuścić do zapadnięcia ciszy, ale nie wprowadza kolejnych elementów do akcji, tworzy absurdalne wątki pozbawione sensu albo próbuje pozbyć się kart opowieści, nie nadając im znaczenia dla historii. W wyniku wyzwania narrator traci kolejkę i musi dobrać jedną kartę z talii opowieści, a nowym narratorem zostaje gracz po jego lewej stronie.

ZAKOŃCZENIE GRY

Gra toczy się do momentu, kiedy jeden z graczy zagra wszystkie swoje karty opowieści, a także (ewentualne) karty przerwania i zakończy historię w sensowny sposób, wykorzystując kartę zakończenia. 

GRA NIE DLA WSZYSTKICH

Gra Dawno, dawno temu… przypadnie do gustu większości dzieci, które są urodzonymi bajarzami i dla których wymyślanie niestworzonych historii jest chlebem powszednim. Trudniej będzie się odnaleźć w szczególnym klimacie gry tym, którzy wolą postępować według ściśle określonych, wykonywanych mechanicznie zasad w rodzaju: rzuć kostką, przesuń pionek, podejrzyj kartę czy wymień żetony. Tym, co różni Dawno, dawno temu… od innych gier, jest duży wkład własny gracza do rozgrywki. Nie da się w nią zagrać, jednym okiem patrząc na telefon, drugim pilnując ziemniaków na obiad, a trzecim… a nie, zagalopowałam się! Kolejność ruchów nie jest z góry narzucona, każda partia wygląda inaczej i nie można sobie pozwolić na chwilę rozkojarzenia – mimo prostych zasad jest to najbardziej wymagająca gra, w jaką dotychczas grałam.

Gra Dawno, dawno temu… jest przeznaczona dla graczy od szóstego roku życia, ale po raz pierwszy to ja miałam większy problem z rozgrywką niż moje córki. Okazało się, że o ile jestem świetnym lektorem podczas wieczornego czytania przed snem, o tyle wymyślanie historii na poczekaniu nie jest moją mocną stroną. Nie jest łatwo nadać choćby ogólny zarys opowieści, starając się w niej zawrzeć jak najwięcej elementów z kart opowieści, a doprowadzenie do finału zgodnego z kartą zakończenia stanowi nie lada wyzwanie. Ale to, że jest trudno, nie znaczy, że nie warto pracować nad swoimi słabymi stronami.

Do gry jest potrzebna umiejętność czytania, dlatego dolna granica wieku może się okazać zbyt niska w przypadku niektórych sześciolatków. Dodatkowym utrudnieniem jest pismo stylizowane na gotyckie. Moja sześcioipółletnia córka bezbłędnie odczytywała poszczególne cechy, miejsca czy przedmioty, ale i tak trudno było jej się jednocześnie skupić na opowieści prowadzonej przez narratora i ciągłym kontrolowaniu własnych kart, żeby w odpowiednim momencie móc je zagrać.

JAK MY GRAMY?

Gra ma ogromny potencjał, dlatego nie zniechęciłyśmy się początkowymi trudnościami i przyjęłyśmy zupełnie inną strategię. Dzięki naszym autorskim zasadom gra Dawno, dawno temu… sprawdziła się dżinialnie nawet w przypadku czteroipółlatki! 

Zamiast rozdawać uczestnikom karty opowieści, bierzemy je po kolei z zakrytego stosu po jednej i tworzymy opowieść, dokładając po jednej cegiełce na raz. Wspólnie odczytujemy napis na karcie i w ten sposób każdy gracz (niezależnie od swojego stopnia wtajemniczenia w świat liter) jest w stanie wziąć udział we wspólnym bajaniu.

W innej wersji sami dobieramy sobie karty według własnego uznania i tworzymy krótkie zdania. Na podstawie przedstawionych poniżej kart młodsza córka wymyśliła taką historię: „Siostra przyrodnicza (sic!) ciężko pracowała. Tak ciężko zamiatała miotłą, że aż sobie złamała serce”. Czysta poezja, prawda?

DODATEK

Oprócz podstawowej wersji gry Dawno, dawno temu… korzystamy również z dodatku Zaczarowane opowieści, który składa się z 38 kart opowieści i 17 kart zakończeń. Dodatkowy zestaw pozwala na wprowadzenie do gry jeszcze większego pierwiastka baśniowego. Karty zostały zainspirowane m.in. historią o Kopciuszku i Królewnie Śnieżce. Mają identyczny rewers jak karty z zestawu podstawowego, dlatego po wtasowaniu ich w zestaw kart opowieści nie jestem już nawet dokładnie określić, które są rozszerzeniem.

WYKONANIE

Karty są estetycznie zaprojektowane, chociaż moim zdaniem nieco zbyt ozdobne i z niepotrzebnie powtórzoną nazwą wzdłuż lewego boku (na przykładach: „chatka” oraz „daleki” widnieją w dwóch miejscach). Wprowadza to dodatkowy element rozpraszający uwagę gracza. Karty przerwania różnią się od zwykłych kart opowieści kolorowym tłem. 

Rewersy kart opowieści i kart przerwania różnią się od rewersów kart zakończenia. Po lewej stronie karta opowieści, po prawej karta zakończenia:

Karty zapakowane są do czterech kartonikowych opakowań, które na ścisk mieszczą się w wysuwanej szufladce. Niestety taki rodzaj opakowania szybko się niszczy, w dodatku nie jest zbyt wygodny w użytkowaniu. Za każdym razem przy sprzątaniu kart trzeba je podzielić na cztery w miarę równe stosy. Wolałabym, żeby karty były umieszczone w typowym zamykanym od góry pudełku z plastikową wypraską z czterema wgłębieniami. Najlepiej głębszymi niż potrzeba, żeby można było do nich zmieścić ewentualne rozszerzenie (lub rozszerzenia, bo są jeszcze Morskie opowieści oraz Rycerskie opowieści).

WRAŻENIA

Dawno, dawno temu… to jedyna taka gra, która pozwala wygadać się za wszystkie czasy. Oprócz tego, że jest kolejnym sposobem na spędzenie czasu z dziećmi czy znajomymi, fantastycznie i mimochodem wspiera umiejętność budowania złożonych wypowiedzi, uwzględniających związki przyczynowo-skutkowe. Również z tego powodu będziemy do niej regularnie wracać, żeby coraz swobodniej budować wymyślne opowieści. Tak, tak, trening przyda się nie tylko moim dzieciom, ale zwłaszcza mnie!

💡 Jestem sobie w stanie wyobrazić, że z tej karcianki mogliby także skorzystać nauczyciele z kursów kreatywnego pisania albo zwykli poloniści w szkołach podstawowych i średnich, żeby w niekonwencjonalny sposób zachęcić uczniów do pisania na temat (prawie) wolny.

💡 My będziemy ją zabierać na dłuższe wyprawy samochodowe, żeby snuć mniej lub bardziej sensowne opowieści dla zabicia czasu. Dodatkowo zawsze można mieć jedno pudełeczko kart Dawno, dawno temu… w torebce i wyjąć w poczekalni u lekarza czy wszędzie tam, gdzie dziecku się nudzi, a czas wyjątkowo się dłuży.

Niech galaktyczna wena będzie z Wami!

TYTUŁ: Dawno, dawno temu… + dodatek Zaczarowane opowieści
AUTOR: Richard Lambert, Andrew Rilstone, James Wallis
ILUSTRACJE: Omar Rayyan
WYDAWNICTWO: Galakta
WIEK: 6+ 
LICZBA GRACZY: 2–8
CZAS GRY: 20–40 minut
WYMIARY: 15 × 22,5 × 3 cm + dodatek 9,5 × 11,5 × 2 cm

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *