– Ubongo! – krzyczę, zacierając z radości ręce.
– Ubongo! – krzyczy moja starsza córka i tańczy szalony taniec radości.
– Ubooongo! – wykrzykuje w końcu młodsza córka i z wrażenia aż kapeć spada jej z nogi.
– Dziewczyny, czy nie da się trochę ciszej? – pyta zza ściany mąż, który próbuje skupić się na pracy.
– Nie da! – odkrzykujemy jednogłośnie.

No bo jak tu grać po cichu, skoro emocje sięgają zenitu? Kiedy w końcu uda się wygrać nie tylko z czasem i z przeciwnikami, ale przede wszystkim z samą grą, po prostu trzeba wykrzyczeć tę radość: ubongo i już!

Autor gry, Grzegorz Rejchtman, zdradził kiedyś w wywiadzie, że na pomysł stworzenia Ubongo wpadł po wizycie u cioci, która układała puzzle. Sam nigdy nie widział w tej rozrywce nic szczególnie interesującego i uznawał ją wręcz za nudną, ale mimo to postanowił wymyślić grę opartą na podobnej mechanice, czyli dopasowywaniu do siebie elementów o różnych kształtach. Pracował nad nią pięć lat, ale co ciekawe, dopiero trzecia wersja gry przypadła do gustu wydawcy, który wypuścił ją na szwedzki rynek pod nazwą Pyramidens Portar (w dosłownym tłumaczeniu Wrota piramidy). Gra zdobyła liczne nagrody w Skandynawii, ale ze względu na niezbyt trafnie dobraną szatę graficzną (piramidy i hieroglify) nie zyskała dużej popularności. Dopiero nowa oprawa nawiązująca do tradycyjnych motywów afrykańskich niemieckiego wydawcy Kosmos zapewniła jej rzeszę fanów. Jak informuje na pudełku polski wydawca, Egmont, gra Ubongo sprzedała się do tej pory na świecie w ponad 2 500 000 egzemplarzy. I wiecie co? Zupełnie mnie to nie dziwi, bo to jedna z najlepszych i najbardziej uniwersalnych gier, w jakie kiedykolwiek grałam.

CEL

Gracze starają się w jak najszybszym czasie zasłonić białe pola na planszy wskazanymi kafelkami. Każdy, kto w określonym czasie (1 minuta) wykona zadanie, losuje z woreczka jeden klejnot, a dwóch najszybszych graczy dostaje dodatkowo po jednym klejnocie z toru rund. Wygrywa ten, kto po dziewięciu rundach uzbiera najcenniejsze klejnoty.

Przygotowanie

Każdy z graczy dostaje zestaw dwunastu kafelków o różnych kształtach i kolorach (zestawy są identyczne) oraz pobiera ze stosu planszę (każda jest inna).

PRZEBIEG GRY

Gra składa się z dziewięciu rund. Każdy z graczy kładzie przed sobą planszę ustalonym poziomem trudności do góry (plansze są dwustronne: jedna łatwiejsza z trzema elementami do ułożenia, druga trudniejsza – z czterema). Jeden z graczy rzuca kostką i obraca klepsydrę. Od tego momentu gracze mają minutę na rozwiązanie łamigłówki. Wylosowany symbol wskazuje, których kafelków trzeba będzie użyć w danej rundzie. Każdy gracz sprawdza na własnej planszy, jakie kafelki są przypisane do wyrzuconego symbolu, wybiera je spośród całego zestawu, a następnie stara się nimi zapełnić biały obszar planszy. Kafelkami można dowolnie manipulować: obracać lub przekręcać na drugą stronę. 

Za ułożenie kafelków na planszy w wyznaczonym czasie gracze dostają nagrody:

1. Najszybszy gracz bierze z toru rund szafir oraz dodatkowo losuje jeden klejnot z woreczka.
2. Drugi gracz bierze z toru rund bursztyn oraz dodatkowo losuje jeden klejnot z woreczka.
3. Trzeci i czwarty gracz losują z woreczka po jednym klejnocie.

Gracze, którzy nie wykonają zadania, nie otrzymują żadnych klejnotów.

W woreczku znajdują się klejnoty każdego rodzaju. Mają różną wartość punktową: rubin – 4 punkty, szafir – 3 punkty, szmaragd – 2 punkty, bursztyn – 1 punkt.

Gra kończy się po dziewięciu rundach. Nie trzeba liczyć kolejek, bo tor rund z szafirami i bursztynami jest jednocześnie licznikiem rund. Niezależnie od tego, czy graczom udało się rozwiązać zadania, po każdej rundzie z toru rund znikają obydwa klejnoty. 



TAKTYKA

Ubongo to gra, w której z jednej strony liczy się spostrzegawczość, wyobraźnia przestrzenna i refleks potrzebne do jak najszybszego ułożenia kafelków w odpowiedni sposób, a z drugiej strony… łut szczęścia, bo ostateczny wynik rywalizacji jest ustalany na podstawie wartości zgromadzonych klejnotów. Może się zdarzyć, że gracz, który notorycznie układał swoje kafelki jako ostatni, a miał szczęście w losowaniu klejnotów z worka (np. wyciągnął większość najcenniejszych rubinów), wygra całą rozgrywkę. Wprowadzenie czynnika losowego jest sposobem na uniknięcie zdominowania rozgrywki przez gracza, który lepiej od innych radzi sobie z tego rodzaju łamigłówkami. Jeśli gracze są na podobnym poziomie i zależy im na obiektywnych kryteriach oceny, można wprowadzić alternatywny sposób nagradzania: najszybszy gracz dostaje 1 rubin, drugi 1 szafir, trzeci 1 szmaragd, czwarty 1 bursztyn.

SKALOWALNOŚĆ

Niezależnie od liczby graczy (od 1 do 4) emocje są zawsze takie same. W Ubongo każdy gra na własne konto na oddzielnej planszy i walczy przede wszystkim z czasem (żeby zdobyć jakikolwiek klejnot). Rywalizacja z innymi graczami ma znaczenie o tyle, że jedynie dwa najszybsze czasy są dodatkowo nagradzane klejnotami z toru rund. Nie ma dużej różnicy w rozgrywkach między dwiema, trzema czy czterema osobami, a gra w pojedynkę jest równie satysfakcjonująca. 

REGRYWALNOŚĆ

Na 36 planszach znajdują się 432 różne zadania. Ze względu na tak dużą liczbę kombinacji gra jest bardzo odporna na zużycie. Trudno sobie wyobrazić sytuację, że gracz mógłby się nauczyć na pamięć ponad 400 rozwiązań. Z tego powodu układy, które jednego dnia nie sprawiają problemów, innego mogą się okazać nie do przejścia.

DLA KOGO

Ubongo jest typową grą logiczną, w dodatku wymagającą bardzo szybkich reakcji, dlatego wydawca oznaczył ją kategorią wiekową 8+. Tym niemniej gra sprawdzi się również w przypadku młodszych graczy, o ile zmodyfikuje się nieco zasady (np. młodsi gracze będą rozwiązywać zadania trzyelementowe, a starsi czteroelementowe) lub w ogóle potraktuje się ją jako zabawę logiczną pozbawioną elementu rywalizacji. W takim przypadku dziecko ma nieograniczony czas na wykonanie zadania i może rozwiązywać kolejne łamigłówki w dowolnej kolejności. Moja sześcioletnia córka nie potrzebuje żadnych forów, więc gram z nią na normalnych zasadach, czteroipółlatka, która chętnie towarzyszy nam przy stole, woli wykonywać zadania w swoim tempie.

 

WYKONANIE

Już samo pudełko robi wrażenie, bo jest naprawdę duże – mierzy prawie 30 × 30 cm. W opakowaniu znajdziemy: 48 kafelków (czyli cztery zestawy), 36 dwustronnych, wykonanych z grubego kartonu plansz, 1 drewnianą kostkę z symbolami, 1 klepsydrę, 1 woreczek na klejnoty, 1 tor rund z okrągłymi wycięciami na klejnoty i 58 klejnotów (10 rubinów, 19 szafirów, 10 szmaragdów, 19 bursztynów), instrukcję, a także cztery torebki strunowe, które ułatwiają przechowywanie zestawów kafelków. Wszystkie elementy są bardzo starannie wykonane, a przechowywanie jest niezwykle wygodne dzięki wyprasce z odpowiednimi wgłębieniami (i zdobieniami!).

WRAŻENIA

Ubongo z miejsca wskoczyło na podium, jeśli chodzi o moje ulubione gry, głównie dlatego, że spełnia dwie funkcje jednocześnie – gry i zabawki logicznej, a także ze względu na banalne zasady, które da się wytłumaczyć w mniej niż pół minuty. Często jest tak, że gry z prostymi regułami nie oferują wielu doznań albo są po prostu zbyt łatwe dla starszych graczy, ale nie w przypadku Ubongo. Ta gra to prawdziwy wycisk dla mózgu – zresztą właśnie z tego powodu po ułożeniu kafelków krzyczy się to przedziwne słowo „ubongo”, które oznacza w języku suahili ni mniej, ni więcej, jak właśnie… mózg!

Niektórzy w ramach codziennego treningu umysłu rozwiązują krzyżówki lub sudoku, inni układają puzzle, a ja z przyjemnością będę sięgała po plansze z kafelkami i wykrzykiwała co i rusz triumfalne „Ubongo!”.


TYTUŁ: „Ubongo”

AUTOR: Grzegorz Rejchtman
WYDAWNICTWO: Egmont
ROK WYDANIA: 2017
WIEK: 8–108 według wydawcy, moim zdaniem można bawić się już z pięciolatkami
LICZBA GRACZY: 1–4
CZAS GRY: 25 minut
WYMIARY: 29,5 × 29,5 × 7 cm

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *